Zamiast asfaltu zieleń. Co naprawdę zyskuje Leszno?

2025-10-24 14:23

Leszno przechodzi zieloną metamorfozę na ulicach Tylnej i Wałowej, gdzie zamiast asfaltu pojawiają się klomby pełne roślinności. Inicjatywa, choć promowana jako krok ku ekologii i bioróżnorodności, budzi mieszane uczucia wśród mieszkańców. Czy nowe nasadzenia to odpowiedź na miejskie potrzeby, czy raczej katalizator kolejnych problemów z miejscami parkingowymi w centrum?

Centralnym elementem obrazu jest podłużna rabata obsadzona różnorodnymi roślinami, w tym zielonymi krzewami, trawami i kwiatami w odcieniach fioletu oraz różu, umieszczona w betonowej oprawie na chodniku. Za rabatą widać rząd młodych drzew z jasnymi, drewnianymi podporami, a w tle rozciąga się ulica z rzędem zaparkowanych samochodów po prawej stronie oraz szeregiem rowerów i budynków po lewej stronie, wszystko skąpane w ciepłym świetle słonecznym, tworzącym długie cienie na bruku.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Centralnym elementem obrazu jest podłużna rabata obsadzona różnorodnymi roślinami, w tym zielonymi krzewami, trawami i kwiatami w odcieniach fioletu oraz różu, umieszczona w betonowej oprawie na chodniku. Za rabatą widać rząd młodych drzew z jasnymi, drewnianymi podporami, a w tle rozciąga się ulica z rzędem zaparkowanych samochodów po prawej stronie oraz szeregiem rowerów i budynków po lewej stronie, wszystko skąpane w ciepłym świetle słonecznym, tworzącym długie cienie na bruku.

Metamorfoza ulic Leszna

Na ulicach Tylnej i Wałowej w Lesznie dokonuje się właśnie spektakularna przemiana, która z pewnością nie umknie uwadze żadnego mieszkańca. W miejscach, gdzie do niedawna dominował szary, bezduszny asfalt, teraz wschodzą nowe, zielone życie w postaci klombów pełnych różnorodnych roślin. To nie tylko estetyczna zmiana, ale też symboliczny gest w stronę miejskiej ekologii, która ma coraz więcej zwolenników.

Ta wizualna rewolucja w sercu miasta nie nastąpiła jednak bez echa. Poprzedziły ją burzliwe konsultacje społeczne, podczas których mieszkańcy wyrażali swoje obawy i oczekiwania. Głównym punktem spornym okazała się oczywiście kwestia deficytowych miejsc parkingowych, o które w Lesznie, podobnie jak w wielu innych ośrodkach miejskich, nie jest łatwo. Wybór między zielenią a wygodą parkowania zawsze budzi silne emocje.

Martwe trójkąty ożywają?

Pełnomocnik do spraw zieleni i estetyki miasta, Natalia Grobelna, od początku wskazywała na celowość tych działań. Już na etapie planowania zmian na Placu Powstańców pojawiła się koncepcja "odbrukowania" i zazielenienia tzw. martwych pól. Władze miasta z premedytacją wykorzystały te nieużytkowane dotąd przestrzenie na zbiegu ulic Wałowej, Więziennej i Tylnej.

"Jesteśmy u zbiegu ulicy Wałowej, Więziennej i Tylnej. I te miejsca budziły chyba najmniej jednak kontrowersji. Od początku samego procesu i działań na Placu Powstańców mówiłyśmy o tym, że te martwe trójkąty, martwe pola, które są u zbiegu Wałowej, Więziennej i Tylnej chcemy odbetonować. Natomiast wiedziałyśmy od początku, że nie nastąpi to w okresie letnim, ani wiosennym tylko jesiennym, bo na ten okres byliśmy gotowi z Miejskim Zakładem Zieleni i na ten moment jesienny przewidywaliśmy te prace. Dlatego te martwe pola zostały też wymalowane na zielono i ustawiono w nich donice tymczasowo, żeby pokazać jakie będą zmiany. Tu, gdzie miejsc parkingowych nie było, było morze asfaltu, miejsce u zbiegu skrzyżowań, zrywamy asfalt i wykonujemy nasadzenia" - mówi Natalia Grobelna.

Jaka roślinność wypełni klomby?

Nowo powstałe klomby w Lesznie nie są przypadkowym zbiorem roślin. Sadzi się tu tu starannie dobrane gatunki, które mają zapewnić maksymalną bioróżnorodność i estetykę. Wśród nasadzeń znajdziemy krzewy, trawy, byliny, a nawet kilka drzew, wszystko rozmieszczone w taki sposób, aby nie ograniczać widoczności ani pieszym, ani kierowcom. To przemyślane podejście ma na celu stworzenie funkcjonalnej i atrakcyjnej przestrzeni.

W dobie walki ze zmianami klimatu, wybór różnorodnej roślinności jest kluczowy. Natalia Grobelna podkreśla, że miasto dąży do zastępowania monokultur, takich jak jednolite trawniki, bardziej zróżnicowanymi nasadzeniami. Takie rozwiązanie ma nie tylko walory estetyczne, ale również praktyczne. Różnorodna zieleń przyczynia się do zwiększonej odporności miasta na ekstremalne zjawiska pogodowe i wymaga innej, często mniej intensywnej pielęgnacji.

"Tak, żeby tej bioróżnorodności było jak najwięcej, żeby było kolorowo, żeby było estetycznie, co też przyczynia się do tej zwiększonej odporności miasta na zmiany klimatu. Monokultury, czyli jednolite trawniki zastępujemy, staramy się też zastępować tą roślinnością bardziej różnorodną. Pielęgnacja jest wtedy inna, nie wymagają te rośliny koszenia tak jak w przypadku trawników, czyli gdzieś oszczędzamy też klimat nie stosując kosiarek spalinowych. Mamy tutaj na tyle dużą różnorodność roślin, że tu będzie cały czas coś się dziać, będzie kolorowo, będzie wysoko, będzie nisko. Staramy się tak zaprojektować te rabaty, żeby dojeżdżając do skrzyżowania, przy przejściu dla pieszych rośliny były tylko niskie" - dodaje N. Grobelna.

Pielęgnacja zielonych przestrzeni

Mniej koszenia oznacza nie tylko oszczędność paliwa i czasu, ale także mniejszą emisję spalin. To mały, ale ważny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju Leszna. Różnorodność gatunków gwarantuje, że klomby będą atrakcyjne wizualnie przez cały sezon, oferując zmieniające się barwy i kształty. Projektanci zadbali również o bezpieczeństwo, projektując rabaty tak, by przy przejściach dla pieszych rośliny były niskie, nie zasłaniając widoku.

Czy Leszno uniknie betonowej pułapki?

Prawdopodobnie to dopiero początek zielonych przemian w Lesznie. Jak zapowiada Natalia Grobelna, miasto ma w zanadrzu kolejne plany zazieleniania, które, miejmy nadzieję, nie wywołają aż takich kontrowersji jak dyskusje wokół Placu Powstańców. Leszno zdaje się być w nieco uprzywilejowanej pozycji w porównaniu do innych dużych miast Polski.

"Mamy pewne plany, chyba nie będą tak kontrowersyjne jak sam Plac Powstańców, natomiast takich przestrzeni jeszcze mamy trochę. Miasto Leszno jest też w takim fajnym momencie, bo my nie zdążyliśmy sporo miejsc zabetonować i tak jak na przykład duże miasta robią, że teraz tymi odbetonowaniami też się chwalą, bo oni wcześniej to, co było zielone zabetonowali. My mamy tych przestrzeni zielonych sporo, dlatego takich miejsc jak te tutaj u zbiegu Wałowej, Więziennej i Tylnej są sporadycznymi miejscami na terenie miasta" - mówi Natalia Grobelna.

Leszno na tle innych miast

Wiele metropolii musi teraz z ogromnym wysiłkiem "odbrukowywać" tereny, które niegdyś celowo zabetonowano. Leszno na szczęście zachowało wiele swoich naturalnych, zielonych przestrzeni, dzięki czemu skala potrzebnych interwencji jest mniejsza. To pozwala skupić się na punktowych, przemyślanych działaniach, takich jak te na Tylnej i Wałowej, które mają realnie poprawić jakość życia w mieście.

Głos mieszkańców. Zieleń kontra parkingi?

Jak zawsze w przypadku tak znaczących zmian w tkance miejskiej, opinie mieszkańców Leszna są podzielone. Z jednej strony słychać zadowolenie z nowej estetyki i ekologicznego podejścia. Z drugiej – pojawiają się tradycyjne lamenty na temat braku miejsc parkingowych, które są solą w oku wielu kierowców. To klasyczny dylemat współczesnych miast: jak pogodzić rosnące zapotrzebowanie na zieleń z ciągłym problemem z parkowaniem?

"No, coś innego, może być. Inaczej trochę" - przyznała pani spacerująca z psem.

"Jak miasto to trochę tak wypadałoby, bo na wsiach jednak trochę więcej jest tej zieleni, a niektórym można powiedzieć, że brakuje tego" - mówił uczeń jednej z leszczyńskich szkół.

"Ogólnie bardzo mi się podobają te zmiany, jest pięknie, ale miejsc parkingowych coraz mniej. Są bardzo duże te klomby, niepotrzebne może takie duże, mogłyby być mniejsze. Jest ładnie, ale nie ma miejsc parkingowych. Cudem mi się dzisiaj udało, co rzadko bywa" - przyznała kobieta po zaparkowaniu auta.

Ile kosztuje zielona rewolucja?

Zazielenienie Tylnej i Wałowej, wraz z pielęgnacją istniejących drzew oraz nowymi nasadzeniami, to inwestycja, która pochłonie około 320 tysięcy złotych. Dobrą wiadomością jest fakt, że miasto Leszno nie ponosiło pełnych kosztów tej ekologicznej metamorfozy. Ponad 200 tysięcy złotych dofinansowania pochodzi z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu, co stanowi znaczące wsparcie dla miejskich działań proekologicznych.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.