Zatonięcie Heweliusza. Czy historia miała nas czegoś nauczyć?

2026-01-14 11:09

Dziś mija kolejna rocznica zatonięcia promu „Heweliusz”, jednej z największych morskich tragedii w powojennej historii Polski. 14 stycznia 1993 roku Bałtyk pochłonął 56 ludzkich istnień podczas sztormu, w rejsie ze Świnoujścia do Ystad. W Świnoujściu odbyły się wzruszające uroczystości upamiętniające ofiary. Niedawno ten dramatyczny epizod zyskał nowy rozgłos dzięki serialowi dokumentalnemu na platformie Netflix, który na nowo rozpala dyskusje o przyczynach katastrofy.

Na pierwszym planie rozciąga się wzburzone, ciemne morze z licznymi falami, których grzbiety są rozjaśnione światłem. W tle, na horyzoncie, widoczny jest niewyraźny kształt dużego statku, otoczonego jasną poświatą przebijającą się przez zachmurzone niebo. Całość utrzymana jest w monochromatycznej palecie szarości i błękitu, z dominującymi ciemnymi tonami wody i jaśniejszymi smugami światła na niebie i falach.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie rozciąga się wzburzone, ciemne morze z licznymi falami, których grzbiety są rozjaśnione światłem. W tle, na horyzoncie, widoczny jest niewyraźny kształt dużego statku, otoczonego jasną poświatą przebijającą się przez zachmurzone niebo. Całość utrzymana jest w monochromatycznej palecie szarości i błękitu, z dominującymi ciemnymi tonami wody i jaśniejszymi smugami światła na niebie i falach.

Bałtyk upomniał się o swoje?

Minęły 33 lata od dnia, kiedy prom „Heweliusz” zatonął w sztormowych odmętach Bałtyku, pisząc jeden z najczarniejszych rozdziałów w historii polskiej żeglugi. Była to największa morska tragedia powojennej Polski, która na zawsze wpisała się w pamięć narodową. Rocznica tego dramatu, przypadająca na 14 stycznia, co roku staje się okazją do refleksji nad potęgą żywiołu i kruchością ludzkiego życia.

W tym roku, podobnie jak w poprzednich, Świnoujście stało się centrum uroczystości upamiętniających tych, którzy nie powrócili z morza. Prezydent miasta Joanna Agatowska, w towarzystwie rodzin ofiar, dowództwa 8. Flotylli Obrony Wybrzeża oraz licznych delegacji, złożyła hołd poległym. Morze znowu przypomniało o swojej bezwzględności, a my o naszej pamięci.

Hołd dla niezłomnej pamięci

Plac Rybaka, malowniczo położony przy świnoujskim porcie, ponownie stał się miejscem symbolicznego pożegnania. To właśnie tam, pod pomnikiem „Tym, którzy nie powrócili z morza” oraz przy specjalnie ufundowanej tablicy, zapalono znicze i złożono wiązanki kwiatów. Uczniowie, harcerze i przedstawiciele branży morskiej również włączyli się w te poruszające obchody, podkreślając wagę wspólnej pamięci.

Tablica upamiętniająca katastrofę promu „Jan Heweliusz”, ufundowana przez mieszkańców w 2013 roku, niezmiennie przypomina o tragicznym zdarzeniu. Jej płaskorzeźba, przedstawiająca tonący prom, oraz wyryty cytat Wisławy Szymborskiej, stanowią potężne przesłanie o trwałości pamięci o zmarłych. W tym samym czasie, syreny i tyfony na okrętach Marynarki Wojennej i innych jednostkach zabrzmiały, oddając ostatni hołd.

"Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci"

Jak doszło do tragedii?

Dramatyczna historia „Heweliusza” to opowieść o fatalnym zbiegu okoliczności i decyzji, które doprowadziły do katastrofy. 14 stycznia 1993 roku, podczas nocnego rejsu z polskiego Świnoujścia do szwedzkiego Ystad, Bałtyk pokazał swoje najgroźniejsze oblicze. Na morzu szalał wówczas potężny sztorm, którego siła sięgała 12 stopni w skali Beauforta, co jest równoznaczne z huraganem.

Co jednak kluczowe, prom wypłynął w ten zabójczy rejs z poważną wadą – nieszczelną furtą rufową. Problem ten, zaledwie kilka dni wcześniej, próbowano prowizorycznie naprawić w porcie w Ystad, co, jak się okazało, było niewystarczające. Około godziny trzeciej nad ranem „Heweliusz” zaczął się niebezpiecznie przechylać, by ostatecznie nabrać wody i zatonąć 16 mil na wschód od półwyspu Arkona, w pobliżu niemieckiej wyspy Rugia. Z 64 osób na pokładzie, śmierć poniosło 56 pasażerów i członków załogi, a ocalała jedynie garstka, głównie z załogi.

"Pechowy" prom, fatalne zbiegi okoliczności

Sam prom m/f „Jan Heweliusz”, zbudowany w 1977 roku w norweskiej stoczni w Brevik dla Polskich Linii Oceanicznych, miał już za sobą burzliwą historię. Był to bliźniacza jednostka promu „Kopernik”, ale w środowisku marynarzy zyskał przydomek „pechowego”. Nie bez powodu – na jego pokładzie doszło do ponad dwudziestu poważnych wypadków, w tym do groźnego pożaru, który mógł zwiastować późniejszy dramat.

Historia tej morskiej tragedii, jej przyczyny i skutki, wciąż fascynuje i przestrzega. Niedawno losy „Heweliusza” ponownie trafiły na ekrany, tym razem w formie serialu dokumentalnego na popularnej platformie Netflix. Produkcja ta na nowo przybliżyła dramatyczne wydarzenia nowemu pokoleniu widzów, zachęcając do głębszego poznania kulis katastrofy i refleksji nad bezpieczeństwem na morzu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.