Spis treści
Ziobro oskarża obecne kierownictwo
W poniedziałek, tuż przed decydującym posiedzeniem sądu, Zbigniew Ziobro, znany z bezkompromisowych ruchów, zdecydował się na brawurowy kontratak. Były minister sprawiedliwości złożył zawiadomienie do prokuratury, celując w obecne kierownictwo resortu sprawiedliwości. To posunięcie, mające znamiona politycznej szarży, miało miejsce w cieniu wniosku o jego tymczasowe aresztowanie.
Ziobro, reprezentując klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości, zarzuca ministrowi Waldemarowi Żurkowi i jego współpracownikom rażące niedopełnienie obowiązków. Według polityka Suwerennej Polski, działania te miały doprowadzić do poważnych konsekwencji, w tym załamania systemu pomocy dla osób pokrzywdzonych przestępstwami. Oskarżenia te, oparte na art. 231 § 2 Kodeksu karnego, zapowiadają kolejny rozdział w walce o Fundusz Sprawiedliwości.
Jakie zarzuty stawia były minister?
Główny filar zawiadomienia Zbigniewa Ziobry to zarzut wielomiesięcznej bezczynności resortu sprawiedliwości w kwestii Funduszu Sprawiedliwości. Mimo że na koncie funduszu miały znajdować się pokaźne środki – ponad 400 milionów złotych – obecne władze miały przez długi czas zaniedbywać ogłaszanie konkursów na wsparcie dla organizacji pomagających ofiarom przestępstw. To, zdaniem Ziobry, doprowadziło do paraliżu systemu i pozostawiło wiele potrzebujących bez należnej pomocy.
Drugim, równie istotnym punktem oskarżenia, jest kwestia finansowa, a konkretnie zlecenie oceny wniosków konkursowych. Były minister wskazuje na decyzję o powierzeniu tego zadania prywatnej firmie zewnętrznej, co, jak podkreśla, jest podstawowym obowiązkiem urzędników zatrudnionych w departamencie Funduszu Sprawiedliwości. To rzekome marnotrawstwo publicznych pieniędzy miało kosztować podatników niemal milion złotych, co Ziobro kwalifikuje jako szkodę znacznych rozmiarów dla Skarbu Państwa.
"Tym samym wyrządzono Skarbowi Państwa szkodę znacznych rozmiarów" – zaznaczył polityk.
Areszt dla Ziobry Co zarzuca mu prokuratura?
Warto pamiętać, że ofensywa Zbigniewa Ziobry rozgrywa się w bardzo specyficznym kontekście. Dzisiejsze posiedzenie sądu ma rozstrzygnąć o jego tymczasowym aresztowaniu, będącym efektem szeroko zakrojonego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości za jego kadencji. Prokuratura Krajowa planuje postawić mu aż 26 zarzutów, w tym przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, dążąc do osiągnięcia korzyści majątkowych lub osobistych.
Śledczy zarzucają byłemu ministrowi między innymi finansowanie z pieniędzy przeznaczonych dla ofiar przestępstw zadań, które w żaden sposób nie były związane z celami funduszu. Wskazują na kontrowersyjny zakup oprogramowania szpiegującego Pegasus, a także wspieranie organizacji powiązanych z jego politycznym zapleżem. Uchylenie immunitetu przez Sejm pod koniec 2024 roku otworzyło drogę do tych działań, a prokuratura argumentuje wniosek o areszt wysokim prawdopodobieństwem matactwa i ryzykiem ucieczki.
Co oznacza decyzja sądu?
Decyzja Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, która ma zapaść dziś, będzie miała kolosalne znaczenie dla przyszłości politycznej i osobistej Zbigniewa Ziobry. Jeśli sąd przychyli się do wniosku o tymczasowe aresztowanie, otworzy to prokuraturze drogę do wydania listu gończego, a w konsekwencji uruchomienia procedury Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). To mogłoby skutkować międzynarodowym poszukiwaniem byłego ministra.
W przypadku odmowy, śledztwo będzie kontynuowane, jednak były minister pozostanie na wolności, odpowiadając z wolnej stopy. Niezależnie od dzisiejszego rozstrzygnięcia, saga Funduszu Sprawiedliwości to bez wątpienia jedno z najgłośniejszych i najbardziej skomplikowanych postępowań ostatnich lat, które wciąż potrafi zaskoczyć politycznymi zwrotami akcji.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.