Spis treści
Nietypowe włamanie w Puławach
Trzech mężczyzn dokonało włamania do mieszkania w bloku położonego w Puławach, w województwie lubelskim. Sprawcy, 30-letni Łukasz T., 44-letni Mirosław S. oraz 53-letni Marcin K., wyłamali zamki w drzwiach wejściowych, aby dostać się do środka. Po wejściu do lokalu podjęli decyzję o wysłaniu wiadomości tekstowej do właścicielki. SMS informował ją o ich obecności w jej nieruchomości, co stanowiło nietypowy element zdarzenia.
Właścicielka mieszkania, trzydziestolatka, nie dowierzała otrzymanej wiadomości. Po powrocie do domu zastała zdemolowany lokal oraz trójkę włamywaczy. Napastnicy, wszyscy znani policjantom z Puław, zagrozili kobiecie śmiercią i zastraszali ją rewolwerem czarnoprochowym. Incydent ten miał miejsce w rejonie ulicy Sienkiewicza, gdzie sprawcy często przebywali.
"Zakapiory takie" - mówiła jedna z mieszkanek bloku, w którym doszło do napadu.
Groźby i strzał ostrzegawczy
Przestępcy prowadzili się w sposób agresywny, a prym wiódł najmłodszy z nich, Łukasz T., który krzyczał i żądał posłuszeństwa. Marcin K. posiadał przy sobie broń czarnoprochową, która zgodnie z prawem nie wymaga pozwolenia. Mimo to, w celu zastraszenia właścicielki, jeden z mężczyzn oddał strzał w sufit. Zdarzenie to wywołało duży huk, słyszany przez sąsiadów.
Mieszkańcy ul. Sienkiewicza potwierdzili, że trójka sprawców jest im dobrze znana. Jeden z nich, młody mężczyzna, niedawno opuścił zakład karny, o czym wspomniała jedna z sąsiadek. Wszyscy włamywacze byli nietrzeźwi w momencie zatrzymania przez funkcjonariuszy, co mogło wpływać na ich zachowanie podczas przestępstwa.
"Jeden z nich, młody taki, to cały niebieski na twarzy, niedawno z więzienia wyszedł" - dodała sąsiadka, mówiąc ciszej.
Co zabrali włamywacze?
Pomimo agresywnych gróźb i użycia broni, łupy włamywaczy okazały się zaskakująco niewielkie. Z mieszkania zabrali jedynie ziołowe leki na uspokojenie. Po zdarzeniu opuścili lokal, pozostawiając przerażoną właścicielkę. Byli przekonani, że cała sprawa nie będzie miała dalszych konsekwencji i rozejdzie się po kościach.
Kobieta natychmiast po ich odejściu wezwała policję. Funkcjonariusze z patrolówki szybko namierzyli i zatrzymali napastników. Wszyscy trzej mężczyźni, Łukasz T., Mirosław S. i Marcin K., byli pod wpływem alkoholu w chwili zatrzymania, co potwierdziły policyjne raporty.
"Wjechaliśmy z buta na twoją chatę" - takiej treści SMS-a włamywacze wysłali do właścicielki mieszkania.
Zatrzymanie i znalezione przedmioty
Podczas zatrzymania nie wszyscy sprawcy zachowywali się spokojnie. Mirosław S. stawiał opór, wierzgał i kopał policjantów. Łukasz T. obrzucił funkcjonariuszy stekiem wyzwisk. Policjanci zabezpieczyli przedmioty znalezione przy 53-letnim Marcinie K. Były to rewolwer, granat hukowy oraz nóż. Wszystkie te przedmioty zostały natychmiast zabezpieczone jako dowody w sprawie.
Dodatkowo, podczas przeszukania mieszkania należącego do 53-latka, funkcjonariusze ujawnili kilkadziesiąt sztuk różnego rodzaju amunicji. Zabezpieczone materiały posłużą jako dowody w toczącym się postępowaniu. Sprawcy zostali aresztowani na okres trzech miesięcy, a za popełnione czyny grozi im kara kilkunastu lat pozbawienia wolności.
"Policjanci z patrolówki zatrzymali mężczyzn. Wszyscy trzej byli nietrzeźwi. U jednego z nich, 53-latka znaleźli rewolwer, granat hukowy oraz nóż. Wszystkie przedmioty zostały zabezpieczone. W trakcie przeszukania mieszkania u 53-latka funkcjonariusze znaleźli dodatkowo kilkadziesiąt sztuk różnego rodzaju amunicji" - przekazała nadkom. Ewa Rejn-Kozak z policji w Puławach.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.