Spis treści
Pożegnanie bohatera Powstania Warszawskiego
Polska z głębokim żalem pożegnała Romana Lipca „Adama”, w wieku stu lat jednego z ostatnich żyjących świadków i uczestników Powstania Warszawskiego. Jego odejście to symboliczny moment, który przypomina o dramatycznych wydarzeniach 1944 roku i ofierze, jaką poniosło pokolenie wychowane w duchu wolności.
Lipiec, starszy strzelec w kultowym batalionie „Zaremba-Piorun” Armii Krajowej, zasłynął walkami w heroicznie bronionym Śródmieściu Południowym. Jego życie stało się żywym pomnikiem niezłomności i lekcją historii, która nie może zostać zapomniana.
„Spoczywaj w pokoju, Bohaterze!”
Ostatni jubileusz i przesłanie dla potomnych
Zaledwie miesiąc temu, dokładnie 12 grudnia 2025 roku, Roman Lipiec „Adam” świętował swoje setne urodziny, przyjmując życzenia od najważniejszych osobistości, w tym od prezydenta RP Karola Nawrockiego. Ten wzruszający jubileusz, choć pełen narodowej dumy, okazał się niestety ostatnim w jego bogatym życiu. To bolesne pożegnanie z symbolem epoki.
Śmierć powstańca to bez wątpienia niepowetowana strata dla środowiska kombatanckiego i kolejny akcent w smutnej pieśni przemijania pokolenia Powstańców Warszawskich. To właśnie oni, często jeszcze jako nastolatkowie, z determinacją chwycili za broń, by stawić czoła bezwzględnemu okupantowi, walcząc o przyszłość Polski.
„Oby tylko ludzie nie zapomnieli, po co to wszystko było. Bo to dla Was, dla tych, którzy tu w Warszawie, w Polsce mogą teraz żyć wolni”
Kim był „Adam”? Nastoletni żołnierz konspiracji
Roman Lipiec urodził się 12 grudnia 1925 roku, co oznacza, że w chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miał zaledwie osiemnaście lat. Pod pseudonimem „Adam” walczył jako starszy strzelec w 3. kompanii, I plutonie Batalionu „Zaremba-Piorun” Armii Krajowej, angażując się w zacięte walki w strategicznym Śródmieściu Południowym.
Jego działalność konspiracyjna rozpoczęła się jednak znacznie wcześniej. Jeszcze przed zrywem Roman Lipiec aktywnie działał w tak zwanym oddziale specjalnym, gdzie zajmował się niezwykle ryzykownym przerzutem broni i bibuły, a także utrzymaniem dyscypliny wśród żołnierzy AK. Pokazał wtedy, jak wielkie ma poczucie odpowiedzialności.
„Ja nie zastanawiałem się wtedy, czy umrę. Nie myślałem, że mogę zginąć. To było coś naturalnego. Nam, nastolatkom, nie sposób było odmówić prawa do walki” - mówił naszej dziennikarce Izabeli Kraj.
Czterokrotnie ranny. Co czuł w walce?
W ogniu powstańczych walk Roman Lipiec doświadczył niewyobrażalnych cierpień, odnosząc aż czterokrotnie rany, które były świadectwem jego bezkompromisowej postawy. Po kapitulacji Powstania, jak wielu jego towarzyszy broni, trafił do niemieckiej niewoli, gdzie przebywał m.in. w obozach Stalag 344 Lamsdorf oraz XVIII C Markt-Pongau.
Lata po zakończeniu wojny Roman Lipiec nigdy nie porzucił pamięci o Powstaniu Warszawskim, stając się jego wiernym strażnikiem. Aktywnie uczestniczył w życiu kombatanckim, chętnie spotykając się z młodzieżą, by osobiście przekazywać im lekcje najtrudniejszej historii, widzianej z perspektywy bezpośredniego uczestnika. Jego działalność edukacyjna była nieoceniona.
Dlaczego jego świadectwo jest tak ważne?
W 2006 roku Roman Lipiec udzielił obszernego wywiadu Muzeum Powstania Warszawskiego, który do dziś stanowi bezcenny dokument i jedno z najważniejszych świadectw tamtych heroicznych dni. Jego odejście to nie tylko symboliczne pożegnanie z bohaterem, ale także mocne wezwanie do współczesnych pokoleń: by jego słowa i dramatyczne doświadczenia nie zostały zapomniane.
Roman Lipiec „Adam” pozostaje trwałym symbolem niezłomności, odwagi i bezgranicznego poświęcenia dla ojczyzny. Jego niezwykłe życie pokazuje, że nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach można walczyć o podstawowe wartości, które budują naród i zapewniają wolność. Pamięć o nim i o wszystkich Powstańcach Warszawskich jest obowiązkiem, bo wolność, w której dziś żyjemy, nie była dana za darmo, lecz opłacona krwią.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.