Spis treści
Dramat ukrywany latami
Sprawa Tomasza B. z Zawiercia rzuca nowe światło na problem przemocy domowej, często rozgrywającej się za zamkniętymi drzwiami i niewidocznej dla otoczenia. Prokuratura Rejonowa w Zawierciu prowadzi obecnie intensywne śledztwo przeciwko mężczyźnie, który przez blisko dziesięć lat miał systematycznie znęcać się nad własną matką, stosując wobec niej zarówno przemoc psychiczną, jak i fizyczną. To długotrwałe cierpienie kobiety wstrząsa i zmusza do refleksji nad tym, ile bólu może znieść ofiara.
Ustalenia śledczych wskazują, że koszmar kobiety trwał nieprzerwanie od sierpnia 2016 roku aż do 28 listopada 2025 roku, kiedy to sprawa wreszcie trafiła do organów ścigania. Przez te wszystkie lata mieszkanie stało się areną nieustannych awantur, obelg oraz gróźb pozbawienia życia, które były codziennością dla pokrzywdzonej. Regularne ataki agresji i poniżanie to tylko wierzchołek góry lodowej dramatu.
– Zarzucane podejrzanemu zachowania obejmowały zarówno przemoc psychiczną, jak i fizyczną wobec pokrzywdzonej – przekazuje prokurator Bartosz Kilian, rzecznik prasowy Prokuratury Rejonowej w Zawierciu.
Początkowe środki niewystarczające?
Po niemal dekadzie milczenia, sprawa w końcu ujrzała światło dzienne pod koniec listopada 2025 roku, kiedy to nastąpiła pierwsza policyjna interwencja i zatrzymanie Tomasza B. Mężczyzna usłyszał wówczas zarzut znęcania się nad osobą najbliższą, a podczas przesłuchania zdecydował się częściowo przyznać do przedstawionych mu zarzutów. Złożone zeznania otworzyły drogę do podjęcia dalszych działań prawnych.
Aby zapewnić matce bezpieczeństwo i odizolować ją od agresywnego syna, sąd zastosował wobec Tomasza B. szereg środków zapobiegawczych, w tym dozór policyjny oraz nakaz natychmiastowego opuszczenia zajmowanego wspólnie mieszkania. Dodatkowo mężczyzna otrzymał ścisłe zakazy kontaktowania się z matką oraz zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 30 metrów. Miały one stanowić barierę ochronną dla ofiary.
Czy system zawiódł kobietę?
Niestety, świąteczny czas, który dla wielu jest okresem spokoju i rodzinnego ciepła, w Zawierciu przyniósł ponowne napięcie i lęk. 25 grudnia, w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, policja otrzymała kolejne niepokojące zgłoszenie dotyczące Tomasza B. Mimo wcześniejszych sądowych zakazów, mężczyzna ponownie pojawił się pod mieszkaniem matki i próbował siłą dostać się do środka. To wydarzenie brutalnie obnażyło nieskuteczność zastosowanych wcześniej środków.
Agresor, nie zważając na obowiązujące go postanowienia sądu, zaczął krzyczeć i wyzywać kobietę, eskalując konflikt i łamiąc wszelkie obowiązujące go nakazy. Interwencja patrolu policyjnego, który szybko pojawił się na miejscu zdarzenia, tylko zaostrzyła i tak już napiętą sytuację. Mężczyzna zignorował autorytet funkcjonariuszy.
Bezpośredni atak na policjantów
Zamiast poddać się interwencji i zaprzestać agresywnych działań, Tomasz B. postanowił stawić opór funkcjonariuszom, popełniając kolejne, poważne przestępstwa. Mężczyzna dopuścił się znieważenia policjantów oraz naruszył ich nietykalność cielesną, co jest surowo karane przez polskie prawo. To drastyczne eskalowanie agresji wymagało natychmiastowej i stanowczej reakcji.
Po ponownym zatrzymaniu, podejrzany został niezwłocznie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał rozszerzone zarzuty, obejmujące również nowe czyny dokonane na szkodę funkcjonariuszy. Prokurator Bartosz Kilian uznał, że dotychczasowe środki zapobiegawcze okazały się niewystarczające i nie gwarantowały bezpieczeństwa pokrzywdzonej. Wobec recydywy, konieczne stało się zaostrzenie środków.
Co czeka agresywnego syna?
W obliczu udowodnionych zarzutów i jawnego lekceważenia wcześniejszych postanowień sądowych, prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Tomasza B. Wniosek ten spotkał się z pełnym poparciem ze strony Sądu Rejonowego w Zawierciu, który 27 grudnia 2025 roku podjął decyzję o trzymiesięcznym areszcie dla mężczyzny. To oznacza przerwę w eskalacji przemocy.
Za najpoważniejszy z zarzucanych czynów – recydywę w znęcaniu się nad matką oraz atak na funkcjonariuszy – Tomaszowi B. grozi teraz kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Postępowanie w tej bulwersującej sprawie jest nadal w toku, a jej rozwój będzie bacznie obserwowany. Wyrok będzie miał znaczenie dla przyszłych przypadków.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.