Spis treści
Koniec pewnej epoki w Siłach Powietrznych
Wiadomość o tym, że Urszula Brzezińska-Hołownia, znana dotąd jako oficer Sił Powietrznych RP i pilotka myśliwców MiG-29, opuszcza szeregi wojska, rozgrzała media kilka dni temu. Informację tę, podaną przez TVN24, od razu podchwycono jako jedno z ważniejszych wydarzeń w życiu publicznym, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej związki z obecnym wicemarszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią.
Spekulacje na temat powodów tej decyzji natychmiastowo zalały sieć, a nieoficjalne doniesienia dziennikarzy TVN24 sugerowały, że za rezygnacją ze służby wojskowej i zamianą munduru na cywilne życie stoją przede wszystkim względy rodzinne. Była to zmiana o tyle zaskakująca, że dotyczyła osoby o tak imponującym dorobku w lotnictwie wojskowym.
"Taka decyzja została podjęta przez major Urszulę Brzezińską-Hołownię, że porzuca wojskowy mundur, kombinezon pilota samolotu MiG-29 i przechodzi do cywila. Jak nieoficjalnie słyszę, są to względy rodzinne" - przekazał dziennikarz stacji.
Szymon Hołownia otwarcie o rodzinnych powodach
Po kilku dniach medialnych domysłów, głos w sprawie zabrał sam Szymon Hołownia, stając przed dziennikarzami z wyjaśnieniem, które miało położyć kres spekulacjom. Polityk wprost potwierdził to, co nieoficjalnie krążyło w przestrzeni publicznej: decyzja jego żony była podyktowana potrzebami rodziny.
Wicemarszałek nie ukrywał, że służba w siłach powietrznych, wiążąca się z dyżurami i częstymi wyjazdami, jest niezwykle obciążająca, zwłaszcza w kontekście posiadania małych dzieci. To klasyczna sytuacja, w której kariera zawodowa zderza się z wymogami życia rodzinnego, a w tym przypadku wybór padł na dobro najbliższych.
"Powody są rodzinne, ściśle rodzinne. Ula po prostu po tych wielu ciężkich latach... Mamy małe dzieci. Żołnierz, tak jak moja żona, służący w siłach powietrznych, mających dyżury w różnych miejscach, wyjeżdżając do chwilę... To jest bardzo obciążająca praca" - ocenił Szymon Hołownia.
Hołownia o roli bohaterki i wsparciu
Szymon Hołownia z nieskrywaną dumą wypowiadał się o swojej żonie, nazywając ją bohaterką. Podkreślił, jak bardzo budujące było dla niego to, że Urszula, mimo wymagającej kariery, jednocześnie pełniła rolę filaru domowego ogniska, dbając o dzieci, co w polskiej rzeczywistości często bywa przypisywane wyłącznie kobietom rezygnującym z aktywności zawodowej.
Polityk zwrócił uwagę na swoistą zamianę ról, gdzie to jego żona była „tą żoną”, która umożliwiała rozwój kariery partnerowi, a jednocześnie sama budowała imponującą służbę. Dzieci są małe, potrzebują obojga rodziców, a ta decyzja ma zapewnić im większą obecność matki, co wydaje się być logicznym posunięciem.
Jak poznała się para Hołowniów?
Historia poznania Szymona Hołowni i Urszuli Brzezińskiej-Hołowni, która niedługo będzie obchodzić 10. rocznicę ślubu, jest równie nietuzinkowa, jak ich ścieżki zawodowe. Polityk, wówczas jeszcze prowadzący popularny program rozrywkowy „Mam talent”, wpadł na pomysł, by część zdjęć nagrać na wojskowym lotnisku w Mińsku Mazowieckim, co okazało się brzemienne w skutkach dla jego życia osobistego.
To właśnie tam, przeglądając rozpiskę w domku pilota, natknął się na jedno kobiece nazwisko, które od razu go zaintrygowało. Dalszy ciąg tej historii, niczym z romantycznego filmu, rozegrał się na platformach społecznościowych, gdzie algorytmy pomogły połączyć przyszłych małżonków.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.