ZTM wycofuje "świnię". Czy Warszawa znowu obraziła pasażerów?

2025-12-01 16:25

Warszawski Transport Publiczny (WTP) ponownie stanął w ogniu krytyki po uruchomieniu drugiej odsłony kampanii „Oswajamy Podróże”, mającej promować czystość w komunikacji miejskiej. Zamiast edukować, kontrowersyjny plakat z postacią otyłej osoby z głową świni i jedzeniem fast food wywołał falę oburzenia, oskarżenia o stygmatyzację i utrwalanie szkodliwych stereotypów. Ekspertka Elżbieta Brzozowska ostro skrytykowała porównywanie ludzi do zwierząt, wskazując na całkowitą chybność tej koncepcji.

Na zdjęciu w centrum kadru leży pognieciony kawałek papieru, głównie biały, z fragmentami czerwonego i żółtego koloru. Papier spoczywa na ciemnoniebieskim siedzeniu, które jest tapicerowane tkaniną o drobnej teksturze, z delikatnymi, poziomymi i pionowymi wzorami w różnych odcieniach, takich jak pomarańczowy, zielony i jasnoniebieski. Siedzenie ma zaokrąglone krawędzie i jest otoczone jasnoszarą, plastikową lub metalową ramą, wykazującą ślady zużycia i zadrapania. W tle widać fragment drugiego, podobnego siedzenia, częściowo rozmytego, oraz ciemne, nieostre tło.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na zdjęciu w centrum kadru leży pognieciony kawałek papieru, głównie biały, z fragmentami czerwonego i żółtego koloru. Papier spoczywa na ciemnoniebieskim siedzeniu, które jest tapicerowane tkaniną o drobnej teksturze, z delikatnymi, poziomymi i pionowymi wzorami w różnych odcieniach, takich jak pomarańczowy, zielony i jasnoniebieski. Siedzenie ma zaokrąglone krawędzie i jest otoczone jasnoszarą, plastikową lub metalową ramą, wykazującą ślady zużycia i zadrapania. W tle widać fragment drugiego, podobnego siedzenia, częściowo rozmytego, oraz ciemne, nieostre tło.

Skandal w komunikacji miejskiej

Najnowsza odsłona kampanii „Oswajamy Podróże”, zainicjowana przez Warszawski Transport Publiczny, zamiast edukować, wywołała istną burzę w mediach społecznościowych i środowiskach zajmujących się zdrowiem. Cel, jakim było promowanie czystości w pojazdach miejskich, całkowicie przyćmił kontrowersyjny plakat z karykaturą osoby z nadwagą i głową świni, dzierżącej ociekającego sosem fast fooda. Hasło „Nie bądź świnią, zachowaj czystość. Warszawski Transport Publiczny to nie restauracja!” szybko stało się obiektem ostrej krytyki, oskarżającej ZTM o stygmatyzację.

Ekspertka PR i wiceprezeska Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, Elżbieta Brzozowska, nie przebierała w słowach, oceniając całą koncepcję jako chybioną. Wskazała na głęboko zakorzenione w polskiej kulturze negatywne skojarzenia związane z porównywaniem ludzi do świń, które jednoznacznie odnoszą się do brudu, niechlujstwa czy nadwagi. Ten niefortunny wybór metafory stał się zarzewiem konfliktu, który, zamiast skupić się na higienie, obnażył problemy z wrażliwością społeczną instytucji publicznej.

"Zacznijmy od tego, że ja bym w ogóle nie chciała, żeby kogokolwiek porównywać do świni. Już na etapie założeń, skoro kampania miała w sposób dowcipny uczyć kultury i edukować, to takie porównanie jest sprzeczne z samą ideą. W naszym języku i naszej kulturze odnoszenie ludzi do świń ma wyraźnie negatywny wydźwięk, dlatego uważam, że w ogóle nie powinno się po to sięgać."

Czy ZTM utrwala stereotypy?

Zamiast promować pożądane zachowania, kontrowersyjna kampania ZTM paradoksalnie wzmocniła negatywne skojarzenia, które od dawna funkcjonują w społeczeństwie. Elżbieta Brzozowska zwróciła uwagę, że przekaz plakatu, zamiast budować kulturę, tylko umacnia krzywdzący i fałszywy obraz osób zmagających się z otyłością, sugerując, że to właśnie one są odpowiedzialne za bałagan w przestrzeni publicznej i nie potrafią kontrolować swojego apetytu.

Ekspertka podkreśliła, że taka narracja jest wyjątkowo niesprawiedliwa i nieadekwatna do rzeczywistości, w której w komunikacji miejskiej posiłki spożywają wszyscy – niezależnie od wieku czy sylwetki. Nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia, by to właśnie osoby otyłe były wybiórczo przedstawiane jako symbol braku higieny i niechlujstwa. To klasyczny przykład stygmatyzacji, który zamiast rozwiązywać problem, pogłębia społeczne podziały.

"To bardzo mocno stereotypizuje, że właśnie osoba chorująca na otyłość to jest brudas, to jest ktoś, kto je niezdrowe jedzenie. To jest raniące dla osób, które zmagają się z chorobą -"

Raniący przekaz plakatu

Dla osób zmagających się z przewlekłą chorobą otyłościową, wizerunek brudnej postaci ociekającej sosem jest wyjątkowo raniący i może wywoływać głębokie poczucie wstydu. Elżbieta Brzozowska z własnego doświadczenia wie, jak trudno jest funkcjonować w społeczeństwie zmagając się z oceną publiczną, gdy nawet proste czynności, jak jedzenie w miejscu publicznym, niosą ze sobą olbrzymi stres. Kampania ZTM, zamiast wspierać, jedynie pogłębia te negatywne odczucia.

Otyłość jest chorobą, która wymaga kompleksowego leczenia i wsparcia, a nie dodatkowej stygmatyzacji. Niestety, plakat Warszawskiego Transportu Publicznego, zamiast promować odpowiedzialne zachowania, uderza w osoby, które i tak mierzą się z ogromnymi wyzwaniami zdrowotnymi i społecznymi. ZTM, tworząc tak kontrowersyjny przekaz, całkowicie minął się z celem, ignorując wrażliwość i potrzeby dużej grupy pasażerów.

"Myślę, że ta kampania nie spowoduje tego, że przestaniemy jeść w transporcie miejskim. Ona po prostu wywołała ferment, ale chyba nie taki, o jaki chodziło. ZTM zamiast wywoływać dyskusje o kulturze jedzenia i picia w komunikacji miejskiej, wywołał dyskusję zupełnie nie o tym, co było celem kampanii. Obrażanie nie jest dobrą formą komunikacji i przyciągania uwagi -"

Reakcja ZTM, czyli wyłączone komentarze?

ZTM, zamiast podjąć konstruktywną dyskusję z oburzonymi pasażerami i środowiskami prozdrowotnymi, popełnił kolejny błąd, decydując się na wyłączenie komentarzy pod postami promującymi kampanię. Taka strategia, polegająca na unikaniu konfrontacji, została odebrana jako brak pokory i niechęć do przyznania się do pomyłki. To zagranie tylko pogłębiło frustrację społeczną.

Zapowiedź „stopniowego wygaszania” kontrowersyjnej grafiki, zamiast natychmiastowego jej usunięcia, jest zdaniem ekspertki całkowicie nieadekwatna do skali problemu i jego społecznej szkodliwości. W dobie szybkiej komunikacji i natychmiastowej reakcji, takie podejście wydaje się anachroniczne i nieskuteczne, jedynie przedłużając obecność krzywdzącego wizerunku w przestrzeni publicznej.

"Bardzo nie podoba mi się reakcja WTP, która wyłączyła komentarze, ale nie zdjęła tego wizerunku. W odpowiedzi na pismo innej fundacji napisali, że będą stopniowo wygaszać tą reklamę. Co to znaczy stopniowo wygaszać? Z mojego punktu widzenia po prostu natychmiast należy usunąć plakat z przestrzeni publicznej, bo jest szkodliwy społecznie. To jest taka sama choroba jak każda inna i przy kampanii z żabą, z żółwiem nie używa się wizerunku innych chorych, więc bardzo bym chciała, żeby również w tej kampanii nie używano wizerunku osoby chorującej na otyłość. Nie chciałabym, żeby jakakolwiek grupa społeczna była porównywana do świni -"

Alternatywa dla kontrowersyjnej reklamy?

Ironia sytuacji polega na tym, że inne plakaty z tej samej kampanii ZTM, niezwiązane z tematyką jedzenia, przedstawiają postaci zupełnie neutralne, bez żadnych krzywdzących konotacji. To dowodzi, że istniały alternatywne sposoby komunikacji, które nie wymagały uciekania się do tak kontrowersyjnych i stygmatyzujących środków. Wybór „świni” był więc świadomą decyzją, której konsekwencje są teraz widoczne.

Elżbieta Brzozowska wyraźnie podkreśla, że wystarczyłby prosty, neutralny przekaz, który pokazywałby „zwykłą, przeciętną osobę” spożywającą posiłek w autobusie. Taki sposób komunikacji byłby zarówno skuteczny w zwracaniu uwagi na problem, jak i etyczny, nie raniąc przy tym żadnej grupy społecznej ani nie utrwalając krzywdzących stereotypów. ZTM najwyraźniej wybrał drogę na skróty, licząc na tanią sensację.

Jak ZTM odpowiada na zarzuty?

W odpowiedzi na lawinę krytyki, Warszawski Transport Publiczny zdecydował się na dość nietypową formę wyjaśnień, publikując komentarz pod własnym postem w mediach społecznościowych. W oświadczeniu ZTM tłumaczył, że celem kampanii #OswajamyPodróże było zwrócenie uwagi na czystość i szacunek w przestrzeni publicznej, a nie obrażanie ludzi czy zwierząt. To tłumaczenie wydaje się jednak spóźnione i mało przekonujące w obliczu tak silnych negatywnych reakcji.

Według WTP, porównania użyte w kampanii miały jedynie „prowokować do refleksji”, a nie umniejszać wartości kogokolwiek. Pytanie, czy prowokacja, która wzbudza tak powszechne oburzenie i poczucie stygmatyzacji, może być uznana za skuteczną i etyczną. Ta próba gaszenia pożaru, zamiast uspokoić nastroje, wzbudziła tylko dodatkowe pytania o rzeczywiste intencje i świadomość społeczną instytucji.

Dlaczego ZTM użył kontrowersyjnej metafory?

Rzecznik prasowy ZTM, Tomasz Kunert, w rozmowie z „SE” próbował wyjaśnić intencje stojące za kontrowersyjną grafiką. Podkreślił, że kampania ma za zadanie zwracać uwagę na uciążliwe i niepożądane zachowania, takie jak spożywanie posiłków, które mogą przeszkadzać współpasażerom ze względu na zapach czy ryzyko zabrudzenia. Wytłumaczenie to, choć logiczne w założeniu, traci na znaczeniu w kontekście wybranej formy przekazu.

Kunert argumentował, że kampania „posługuje się metaforą i określeniami potocznie funkcjonującymi w języku polskim”, przytaczając przykład „uświnić” jako synonim „ubrudzić”. Ta obrona, opierająca się na językowych niuansach, wydaje się jednak ignorować znacznie głębszy, negatywny wydźwięk porównania do świni w kontekście ludzkiej postury. ZTM utrzymuje, że wszelkie uwagi zostały lub zostaną wyjaśnione, ale to nie zmieni faktu początkowego faux pas.

"Wygaszamy prezentację tej jednej postaci z kampanii. Stopniowo, bo technicznie niemożliwe jest jednoczesne i natychmiastowe usunięcie wspomnianej grafiki z różnego rodzaju nośników."

Kto konsultował kampanię ZTM?

Rzecznik ZTM podkreślił również, że kampania "Oswajamy Podróże" nie była konsultowana ze specjalistami od zdrowia psychicznego, fizycznego czy choroby otyłościowej, ponieważ, jak twierdzi, nie dotyczyła tych kwestii. To stanowisko jest co najmniej zastanawiające, zważywszy na to, jak silne reakcje wywołała właśnie w tych środowiskach. Brak konsultacji z odpowiednimi ekspertami wydaje się być kluczowym błędem w procesie tworzenia tak wrażliwego przekazu.

ZTM powołuje się na badania opinii publicznej, przeprowadzone wśród potencjalnych odbiorców, które rzekomo wysoko oceniły kampanię, uznając ją za zrozumiałą i o jasnym przekazie, bez głosów krytycznych w kontekście otyłości. To budzi pytania o metodologię i reprezentatywność tych badań. Czy „prowokacja do refleksji” naprawdę musiała kosztować tyle kontrowersji? Instytucje publiczne, jak WTP, powinny stawiać na edukację, a nie na stygmatyzację, co powinno być standardem w kampaniach społecznych.

Prowokacja czy stygmatyzacja?

Podsumowując, kampania „Oswajamy Podróże” od początku miała „prowokować do refleksji”, jednak ostatecznie wywołała lawinę krytyki i oburzenia, zwłaszcza ze strony organizacji zajmujących się leczeniem otyłości. Ich zdaniem, instytucje publiczne, takie jak Warszawski Transport Publiczny, nie mogą sobie pozwolić na stosowanie przekazów, które ranią, marginalizują i utrwalają szkodliwe stereotypy. Właściwa komunikacja powinna budować mosty, a nie je palić.

Skandal z plakatem „obżartej świni” jest przypomnieniem, że nawet kampanie o szczytnych celach mogą przynieść odwrotny skutek, jeśli brakuje w nich wrażliwości społecznej i zrozumienia dla różnorodności. Edukacja i kultura osobista to jedno, a stygmatyzacja i obrażanie to zupełnie co innego. ZTM, choć deklaruje stopniowe wygaszanie, zostawił za sobą gorzki posmak nieprzemyślanej komunikacji.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.