Cztery lata wojny. Czego nauczyła nas inwazja na Ukrainę?

2026-02-24 8:17

Cztery lata temu, 24 lutego 2022 roku, świat obudził się w obliczu pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę. Rankiem tego dnia rakiety spadły na Kijów i inne ukraińskie miasta, a Władimir Putin ogłosił „specjalną operację wojskową”, rzucając groźby w stronę tych, którzy ośmieliliby się interweniować. Dziś, w czwartą rocznicę wybuchu wojny na Ukrainie, wspominamy jej dramatyczne początki i analizujemy, jak świat zareagował na to bezprecedensowe wydarzenie, które zmieniło geopolityczny ład.

Ciemna sylwetka postaci z rozłożonymi rękami rzuca się na mokrą, asfaltową drogę, odbijając się w kałuży. Światła z oddali, rozmyte i wydłużone, rozchodzą się na boki drogi, tworząc świetlne smugi. Droga biegnie prosto w dal, po bokach widoczne są latarnie uliczne i rozmazane, ciemne budynki lub drzewa. Całość utrzymana jest w chłodnej tonacji szarości i bieli, z dominującymi elementami świetlnymi w odcieniach żółci i pomarańczu.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Ciemna sylwetka postaci z rozłożonymi rękami rzuca się na mokrą, asfaltową drogę, odbijając się w kałuży. Światła z oddali, rozmyte i wydłużone, rozchodzą się na boki drogi, tworząc świetlne smugi. Droga biegnie prosto w dal, po bokach widoczne są latarnie uliczne i rozmazane, ciemne budynki lub drzewa. Całość utrzymana jest w chłodnej tonacji szarości i bieli, z dominującymi elementami świetlnymi w odcieniach żółci i pomarańczu.

Poranek, który wstrząsnął światem

Dokładnie cztery lata temu, nad ranem 24 lutego 2022 roku, w Europie rozpętało się piekło, które do dziś rzuca cień na globalny porządek. Rosyjskie rakiety zaczęły spadać na Kijów i inne strategiczne miasta, przekreślając wszelkie złudzenia o pokojowym rozwiązaniu trwającego od dekady konfliktu lokalnego. W sieciach społecznościowych, niczym iskry po wybuchu, błyskawicznie pojawiały się amatorskie nagrania, pokazujące przerażające rozbłyski i dym nad ukraińskimi miastami, podczas gdy portale informacyjne publikowały wstrząsające zdjęcia pierwszych ofiar, w tym ikoniczny już obraz 52-letniej Oleny Kuryło.

Widok zakrwawionej i obandażowanej głowy przedszkolanki z obwodu charkowskiego stał się symbolem nagłej i brutalnej eskalacji konfliktu, który dotarł do stolicy i niebezpiecznie zbliżył się do granic Polski. W tamtych dniach wiele osób z niepokojem zastanawiało się, czy ten pożar nie przeniesie się dalej na Zachód, co zaowocowało gigantycznymi kolejkami po paszporty i poczuciem niepewności. Przemówienie Władimira Putina, wygłoszone tuż po rozpoczęciu agresji, tylko potęgowało to powszechne poczucie grozy i nieuchronności.

"Zdecydowałem się przeprowadzić specjalną operację wojskową. Rosja nie może istnieć z ciągłym zagrożeniem z terenu Ukrainy. Wy i ja zostaliśmy bez wyjścia - możemy bronić swoich ludzi tylko w taki sposób. W związku z tym podjąłem decyzję o przeprowadzeniu specjalnej operacji wojskowej. Jej celem jest obrona ludzi, którzy w ciągu ośmiu lat byli ofiarą prześladowań, ludobójstwa ze strony reżimu kijowskiego. W tym celu będziemy dążyć do demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy" - ogłosił Putin i wezwał ukraińskich żołnierzy do złożenia broni. Potem przeszedł do gróźb: "Do tych, którzy rozważaliby interwencję z zewnątrz - jeśli to zrobią, spotkają was konsekwencje gorsze niż cokolwiek w waszej historii".

Groźby Putina. Jak zareagował Zachód?

Słowa Władimira Putina, zapowiadające "najgorsze konsekwencje w historii" dla tych, którzy odważą się ingerować, brzmiały jak wypowiedzenie wojny całemu wolnemu światu. Cel, jakim miała być "demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy", od początku budził kontrowersje i był szeroko krytykowany jako pretekst do agresji, mającej na celu obalenie demokratycznie wybranego rządu. Pomimo tych apokaliptycznych ostrzeżeń, kraje zachodnie nie pozostały bierne i natychmiast ruszyły z pomocą, wykazując się solidarnością, której wielu się nie spodziewało.

Polska, w geście bezprecedensowej empatii, otworzyła swoje granice dla wszystkich uchodźców, oferując im tymczasowe schronienie i wsparcie logistyczne, od herbaty na granicy po transport w głąb kraju. Tysiące Polaków przyjęło Ukraińców pod własne dachy, organizując szeroko zakrojone akcje charytatywne. Niestety, cena tej wojny jest astronomiczna: Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie donosi o niemal 1,2 miliona zabitych żołnierzy rosyjskich i blisko 600 tysiącach ukraińskich, co czyni ją jednym z najbardziej krwawych konfliktów XXI wieku.

Czy negocjacje pokojowe mają sens?

Pomimo czterech lat od wybuchu rosyjskiej inwazji, wojna na Ukrainie nadal trwa, a wszelkie próby negocjacji pokojowych jak dotąd nie przyniosły żadnego konkretnego rezultatu. Konflikt przerodził się w krwawą wojnę na wyniszczenie, a kwestia dalszej pomocy dla Ukrainy oraz ewentualnych ustępstw wobec Rosji stała się punktem zapalnym w debatach publicznych i na najwyższych szczeblach władzy. Od Warszawy po Waszyngton, dyskusje te nierzadko przeradzają się w zażarte awantury, ukazując głębokie podziały.

Ta czwarta rocznica to moment na refleksję nad bezmiarem cierpienia i strat, ale także nad niezwykłą odpornością narodu ukraińskiego. Pozostaje jedynie żywić nadzieję, że jest to ostatnia rocznica tego straszliwego konfliktu, podczas której walki wciąż trwają, a pokój, choć odległy, w końcu zagości na wschodzie Europy. Wojna na Ukrainie pokazała nam brutalną prawdę o kruchości pokoju i konieczności obrony wartości demokratycznych.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.