Spis treści
Skala konfliktu w Ukrainie
Pełnoskalowa inwazja Rosji, rozpoczęta 24 lutego 2022 roku, stała się największym konfliktem zbrojnym na kontynencie europejskim od czasów drugiej wojny światowej. Mimo wielu międzynarodowych wysiłków dyplomatycznych, kluczowe kwestie, takie jak przyszłość okupowanych terenów i zapewnienie bezpieczeństwa, wciąż pozostają nierozwiązane. Konflikt ten spowodował ogromne cierpienie i zmiany w życiu milionów ludzi. Cztery lata wojny w Ukrainie to okres pełen dramatycznych wydarzeń i trudnych wyborów dla całego narodu.
Straty po obu stronach konfliktu są znaczące. Centrum Badań Strategicznych i Międzynarodowych szacuje, że ogólna liczba zabitych, rannych i zaginionych może przekraczać 1,8 miliona osób. Z kolei Organizacja Narodów Zjednoczonych oficjalnie potwierdziła śmierć ponad 15 tysięcy cywilów oraz ponad 40 tysięcy rannych, w tym co najmniej 763 dzieci. Rzeczywiste liczby ofiar rosyjskiej agresji prawdopodobnie są jeszcze wyższe, co świadczy o skali ludzkiej tragedii.
"Pierwszy dzień był totalnym chaosem. Nie zdawałam sobie sprawy z rozmiarów tragedii, wszystko działo się niesamowicie szybko. Wrzucałam do walizki wszystko po kolei, z jedną myślą: »By przeżyć«” — wspomina.
Osobiste historie wojenne
Daria, 22-letnia mieszkanka obwodu odeskiego, wciąż z trudem opowiada o początkach wojny. Wspomina o panice i konieczności szybkiego działania, by przetrwać. Jej rodzina doświadczyła osobistych tragedii, gdy jej 51-letni ojciec zgłosił się na front. Mężczyzna został poważnie ranny, doznając trzech wstrząśnień mózgu i wielu powikłań zdrowotnych. W 2025 roku z tego powodu został zwolniony ze Sił Zbrojnych Ukrainy.
Dziś ojciec Darii korzysta z aparatu słuchowego i angażuje się w działalność organizacji społecznej. Rodzina straciła także wielu znajomych, w tym medyka bojowego o pseudonimie Bułgar, który zginął podczas ostrzału. Dla Darii cztery lata wojny to okres głębokich zmian, które na zawsze ukształtowały jej postawę i sposób postrzegania rzeczywistości, nauczyły ją doceniać życie.
„W wieku 51 lat poszedł na wojnę, doznał trzech ciężkich wstrząśnięć mózgu i szeregu powikłań. W 2025 roku został wykreślony ze Sił Zbrojnych Ukrainy z powodu całkowitej głuchoty i epilepsji. Teraz korzysta z aparatu słuchowego i aktywnie działa w organizacji społecznej. Straciliśmy też wielu znajomych, w tym medyka bojowego o pseudonimie Bułgar, który zginął podczas ostrzału” — opowiada Daria.
Wpływ wojny na zdrowie psychiczne
Minister ochrony zdrowia Ukrainy, Wiktor Liaszko, prognozuje, że po zakończeniu działań wojennych około 15 milionów Ukraińców będzie potrzebowało wsparcia psychologicznego. Szacuje się, że co najmniej jedna na pięć osób będzie zmagać się z problemami zdrowia psychicznego. Co dziesiąty Ukrainiec może doświadczyć zaburzeń o średnim lub wysokim stopniu nasilenia. To pokazuje ogromne obciążenie psychiczne, z jakim boryka się społeczeństwo.
Alina z Kijowa również mówi o ogromnym zmęczeniu moralnym mieszkańców stolicy. Opisuje, jak trudna była ostatnia zima z ciągłymi ostrzałami, brakiem prądu i ogrzewania. Ludzie odczuwają apatię i po prostu "liczą dni do wiosny", traktując ją jako symboliczny koniec trudnego okresu. Panuje powszechne przekonanie, że konflikt może potrwać jeszcze kilka lat, co dodatkowo obciąża psychikę Ukraińców.
„Zaczęłam bardziej doceniać życie i czas z bliskimi. Ale pojawił się stały lęk, z którym pomagają sobie tylko leki. Każdy ostrzał to myśl: »By przeżyć«. Ale nauczyłam się działać szybko w krytycznych sytuacjach i udoskonaliłam umiejętności udzielania pierwszej pomocy”.
Jak wygląda codzienne życie podczas wojny?
Iryna, mieszkanka Lwowa, podkreśla, że choć nie można przyzwyczaić się do samej wojny, to można adaptować się do jej okoliczności, takich jak syreny alarmowe czy harmonogramy wyłączeń prądu. Początek konfliktu był dla niej najgorszym momentem w życiu, ponieważ dopiero co skończyła szkołę i rozpoczęła studia. Wszystkie plany i marzenia o radosnej młodości legły w gruzach.
W obliczu paniki, która ogarnęła wszystkich, Iryna obserwowała swoich rodziców, którzy również nie wiedzieli, co robić, mając młodszych braci. Była to dla nich pierwsza wojna, która naznaczyła ich życie. Iryna zaznacza, że mimo zmian przez lata wojny, do krwi, terroru, śmierci, bólu i strachu nie da się przyzwyczaić. Te doświadczenia pozostawiają trwałe ślady w psychice mieszkańców Ukrainy.
„Życie w Kijowie zawsze było ryzykowne, ale tej zimy stało się szczególnie trudne: ciągłe ostrzały, odcięcia prądu i ogrzewania. Ludzie odczuwają apatię i ogromne zmęczenie moralne, po prostu liczą dni do wiosny, jakby do święta, bo rozumieją: wojna może trwać jeszcze kilka lat”.
Dzieciństwo w cieniu alarmów
Wasyl, 33-letni mieszkaniec Lwowa i ojciec, obserwuje wojnę oczami swojego sześcioletniego syna. Dziecko nie pamięta czasów pokoju; zna alarmy lotnicze, rozróżnia dźwięki dronów i rakiet. Ma również własny plecak ewakuacyjny do schronu, co stało się częścią jego codzienności. Ten widok i konieczność wyjaśniania synowi brutalnej rzeczywistości jest dla Wasyla źródłem wielkiego bólu.
Pytania dziecka, takie jak "dlaczego chcą go zabić?", są dla ojca niezwykle trudne. Wasyl nauczył syna, co robić w przypadku zagrożenia, w tym co począć, gdyby jemu lub żonie coś się stało, lub gdyby znaleźli się pod gruzami. Mężczyzna przyznaje, że dorosłym również trudno jest wspominać przeżyte traumy. Stracił kilku przyjaciół na wojnie, a ich dzieci dorastają bez ojców, co jest dla niego niemożliwe do wybaczenia.
„Właśnie skończyłam szkołę, byłam na pierwszym roku studiów — wydawało się, że przede mną wesoła młodość. A tu pewnego dnia nic już nie ma znaczenia: ani imprezy, ani zabawy, chce się tylko, aby wszystko było dobrze. Panika była u wszystkich. Patrzyłam na rodziców, mam jeszcze młodszych braci i nie wiedzieli, co robić. Dla nich to też pierwsza wojna. To był najgorszy dzień w życiu”.
Czy Ukraińcy są gotowi na dalszą walkę?
Niedawne badania opinii publicznej wskazują, że 65% Ukraińców deklaruje gotowość do znoszenia wojny tak długo, jak będzie to konieczne, aby osiągnąć akceptowalny rezultat. Większość respondentów stanowczo sprzeciwia się oddaniu części Donbasu pod kontrolę Rosji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Aż 54% ankietowanych uznało taki scenariusz za całkowicie nieakceptowalny, a jedynie 5% nie potrafiło zająć jednoznacznego stanowiska.
Anna, 22-letnia mieszkanka Odessy, wyraża tę determinację jasno, odpowiadając na pytanie dotyczące sondażu. Stwierdza, że prędzej zamarznie w swoim mieszkaniu, niż będzie żyć pod rosyjską flagą. Obwinia Rosję za wszelkie nieszczęścia, utratę bliskich i niszczenie jej miasta. Uważa, że jej pokoleniu przypadło przetrwać te okropności, dopóki rosyjskie ataki się nie skończą, wyrażając gotowość do cierpienia.
„Wiele się zmieniło przez lata wojny, ale nie da się do niej przyzwyczaić. Do okoliczności — tak. Ale do krwi, terroru, śmierci, bólu i strachu — na pewno nie” — dodaje Iryna.
Dziedzictwo historyczne i przyszłość
Starsze pokolenie również wyraża podobną postawę. 78-letni pan Wasyl wspomina czasy sowieckie, kiedy jego żonę i jej rodzinę wywieziono na Syberię za proukraińskie poglądy. Jego rodzicom odebrano także cały dobytek pod zarzutem kułactwa. Pan Wasyl zawsze wiedział, że wojna nadejdzie i był gotowy wspierać armię. Podkreśla, że naród ukraiński niczego nie odda, bo młodsze pokolenie jest zdeterminowane i wytrzyma do końca.
Pan Wasyl spokojnie opowiada o swoich emocjach w rocznicę pełnoskalowej inwazji, choć widoczne jest jego poruszenie. Żal mu zabitych oraz dzieci, które straciły rodziców. Mężczyzna przyjmuje leki uspokajające, wiedząc, że medialne wspomnienia czterech lat wojny będą dla niego trudne. Najważniejsze dla niego jest, aby nie płakać w obecności wnuków, pokazując siłę i hart ducha.
„Bardzo boli mnie serce, gdy widzę jego dzieciństwo. Kiedyś, siedząc w schronie, zapytał mnie, dlaczego chcą go zabić. Takie rozmowy są trudne, ale wie, co robić, jeśli coś stanie się ze mną i żoną albo jeśli znajdzie się pod gruzami”.
„Nie chcę o tym za dużo mówić. Straciłem kilku przyjaciół na wojnie. To niemożliwe do wybaczenia. Patrzyłem w oczy ich dzieci i nie rozumiałem, czym one zawiniły, że dorastają bez ojca” — cicho odpowiada mężczyzna.
„Prędzej zamarznę w swoim mieszkaniu, niż będę żyć pod rosyjską flagą. We wszystkich nieszczęściach winna jest tylko Rosja. Odebrała kilku moich znajomych, niszczy moje miasto, przyniosła tyle bólu. Dlaczego mamy iść na ustępstwa? Jestem gotowa cierpieć, rodzice też, a moje otoczenie również. Myślę, że naszemu pokoleniu przyszło przetrwać te okropności, dopóki przeklęte koło rosyjskich ataków się nie skończy”.
„Wiedziałem, że będzie wojna. Byłem gotów pomagać armii. Ale nic nie oddamy. Jestem stary, możliwe, że nie doczekam spokoju, ale młodzież jest zawzięta, ona wytrzyma do końca”.
„Żal mi zabitych i dzieci, które pozostały bez rodziców. Trudno… Żona kupiła karwalol, bo wie, że wszystko biorę do serca, a w telewizji wspominać będą te cztery lata. Najważniejsze, by nie płakać, żeby wnuki nie widziały” — mówi.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.