Joanna Mucha i Wielkanoc. Co musi znaleźć się na stole, by rodzina usiadła?

2026-04-04 15:04

Dla Joanny Muchy, mimo jej prominentnej pozycji w polskiej polityce, Wielkanoc niezmiennie kojarzy się z ciepłem i atmosferą rodzinnego dzieciństwa. Posłanka zdradziła, że świąteczne stery w kuchni wciąż dzierży jej mama, a ona sama z radością wciela się w rolę pomocnika. Opowiedziała o tradycjach, które przetrwały lata, o śmiechu i wyjątkowym rytuale, który wymaga nawet... gumowców. Co na jej stole musi znaleźć się bezwzględnie, aby rodzina zasiadła do posiłku?

Na białym obrusie rozłożonym na stole widoczny jest bogato zastawiony posiłek, z różnorodnymi potrawami rozmieszczonymi na naczyniach. W centralnej części obrazu znajduje się złociste ciasto drożdżowe w kształcie babki z otworem pośrodku oraz dwa okrągłe pieczywa, jedno ozdobione białymi esami-floresami, a drugie ciemniejszym wzorem z wypiekanych kawałków. Po lewej stronie stołu ułożone są plastry szynki i mięsa pieczonego na drewnianej desce, obok miseczki z białym sosem posypanym koperkiem. Na stole widoczne są również salaterki z sałatkami, jedna z ziemniaków i kolejna z warzyw, a także koszyk wiklinowy wypełniony barwnymi, pomalowanymi jajkami w kolorach czerwonym, zielonym, turkusowym i fioletowym.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na białym obrusie rozłożonym na stole widoczny jest bogato zastawiony posiłek, z różnorodnymi potrawami rozmieszczonymi na naczyniach. W centralnej części obrazu znajduje się złociste ciasto drożdżowe w kształcie babki z otworem pośrodku oraz dwa okrągłe pieczywa, jedno ozdobione białymi esami-floresami, a drugie ciemniejszym wzorem z wypiekanych kawałków. Po lewej stronie stołu ułożone są plastry szynki i mięsa pieczonego na drewnianej desce, obok miseczki z białym sosem posypanym koperkiem. Na stole widoczne są również salaterki z sałatkami, jedna z ziemniaków i kolejna z warzyw, a także koszyk wiklinowy wypełniony barwnymi, pomalowanymi jajkami w kolorach czerwonym, zielonym, turkusowym i fioletowym.

Świąteczny reset polityków

Dla wielu osób publicznych, a zwłaszcza tych z pierwszych stron gazet politycznych, święta to rzadka okazja, by choć na chwilę oderwać się od zgiełku debat i strategicznych układanek. Jednak dla Joanny Muchy, jak sama przyznała w 2019 roku, Wielkanoc nie jest czasem rewolucji, lecz pielęgnowania uświęconych latami rytuałów, które wyglądają niemal identycznie jak w jej dzieciństwie.

W obliczu nieustannych sejmowych potyczek i politycznych manewrów, okazuje się, że nawet najbardziej zapracowani parlamentarzyści znajdują czas na to, co prawdziwie ważne. Posłanka Platformy Obywatelskiej podkreślała, że to właśnie rodzinne obrzędy i ciepła atmosfera domowego ogniska stanowią niezmienny punkt odniesienia w jej corocznym kalendarzu, zapewniając upragniony spokój.

"Święta organizuje mój brat, który ma duży dom i zawsze u niego spotykamy się całą rodziną, rodzice, dzieci" – mówiła.

Dom pełen śmiechu i docinek

Wielkanocne celebracje w klanie Muchów to nieoficjalne, ale stałe zgromadzenie, które regularnie gromadzi około dziesięciu najbliższych osób. Miejsce spotkań jest niezmienne – duży dom brata posłanki, gdzie rodzice i dzieci wspólnie tworzą radosną atmosferę daleką od sztywnych, politycznych bankietów. Śmiech i drobne, życzliwe docinki to nieodłączny element tych spotkań.

Wielka Sobota ma swój wyraźnie zarysowany harmonogram, którego pilnie strzeże tata Joanny Muchy, z gorliwością podchodzący do tradycji postu. Rodzinne opowieści o święconce są zresztą prawdziwym hitem, bowiem zawartość koszyczka co roku musi być chroniona przed… domowym pupilem, który z lubością próbuje skosztować wielkanocnych przysmaków jeszcze przed poświęceniem.

"Mamy bardzo radosne święta. Zawsze jest kupa śmiechu, luźna atmosfera, śmiejemy się z siebie i trochę sobie dogryzamy" – dodawała.

"Mój tata gorliwie pilnuje postu aż do momentu poświęcenia święconki, więc zawsze zrywa się w sobotę wcześnie rano" – wyjaśniała.

"Co roku musimy ją chować przed kotem, bo lubi się poczęstować zawartością" – dodała.

Tajemnica mocy chrzanu

Jeśli mowa o rodzinnych specjałach, nie sposób pominąć domowej roboty chrzanu, za którego legendarną moc odpowiada wyłącznie tata posłanki. To on własnoręcznie, z godną podziwu precyzją, trze korzeń chrzanu, tworząc produkt o intensywności, która stała się prawdziwą legendą wśród biesiadników.

Jednak Wielkanoc u Muchów to nie tylko uczta dla podniebienia, ale i dla ducha – i mięśni. Niezależnie od kaprysów pogody, czy to deszcz, czy słońce, w Wielką Sobotę i Niedzielę Wielkanocną, cała rodzina wyrusza na obowiązkowy, bardzo długi spacer. Ten niezmienny rytuał to sprawdzony sposób na spalenie świątecznych kalorii i zacieśnienie więzi na świeżym powietrzu, nawet jeśli wymaga to użycia specjalnego ekwipunku.

"Mój tata sam trze chrzan, więc jest po prostu kosmicznej mocy" – podkreśliła.

"Bez względu na pogodę i w sobotę i w niedzielę robimy po około 10 kilometrów. Jak pada deszcz dostaję gumowce!" – przyznała nam z uśmiechem posłanka.

Kto rządzi w kuchni Muchów?

Mimo aktywnego uczestnictwa Joanny Muchy w świątecznych przygotowaniach, w kuchni panuje bezwzględny podział ról, ustalony lata temu i niezmienny. Prawdziwą szefową i niekwestionowaną mistrzynią kulinarnych ceremonii jest jej mama, która decyduje o każdym detalu menu i nadzoruje powstawanie wszystkich potraw.

Posłanka, jak sama przyznaje, z radością wciela się w rolę wiernego pomocnika, realizując polecenia kulinarnej dyktatorki. Mama Muchy słynie z niezwykłej hojności, gotując "porcje dla wojska", co skutkuje tym, że wnuki są uszczęśliwione solidną wałówką na cały następny tydzień, co jest dowodem troski i miłości.

"Jestem osobą, która stoi przy garach i wykonuje polecenia mamy. Mama jest szefową" – przyznawała.

"Gotuje porcje dla wojska, trzy razy więcej niż trzeba. Ale dzięki temu wnuki są uszczęśliwione, bo dostają wałówkę na następny tydzień" – opowiada Joanna Mucha.

Jakie dania muszą być na stole?

Wielkanocne menu w domu Joanny Muchy opiera się na klasycznych, sprawdzonych przez pokolenia potrawach, które z sentymentem przypominają o tradycyjnej polskiej kuchni. Na stole królują jajka faszerowane, aromatyczny biały barszcz na domowym zakwasie oraz wyśmienite domowe wędliny, wszystko przygotowane z dbałością o każdy szczegół.

Jednakże, jak skwitowała posłanka, są dwa niepodważalne elementy, bez których świąteczny stół byłby po prostu niekompletny i nikt nawet nie ośmieliłby się przy nim usiąść. Ćwikła i chrzan to absolutne minimum, bez którego Wielkanoc w domu Joanny Muchy nie mogłaby się odbyć, co świadczy o głębokim zakorzenieniu w rodzinnych obyczajach.

"Do stołu nikt nie usiądzie, jeśli nie ma na nim ćwikły i chrzanu" – skwitowała Mucha.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.