Spis treści
Tragiczne zderzenie ciągnika i osobówki
17 września 2025 roku, miejscowość Żebry Idziki w powiecie przasnyskim stała się areną niewyobrażalnej tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością. Na drodze wojewódzkiej nr 544 doszło do zderzenia dwóch pojazdów – ciężkiego ciągnika rolniczego marki Ursus, prowadzonego przez 43-letniego Piotra W., oraz samochodu osobowego Volkswagen Passat, którym podróżowały cztery osoby, w tym dwójka małych dzieci.
Według wstępnych ustaleń policji, kierujący Passatem wykonywał manewr wyprzedzania, kiedy to zderzył się z ciągnikiem rolniczym, który w tym samym momencie skręcał w lewo w drogę polną. Siła uderzenia była tak potężna, że osobówka zjechała do przydrożnego rowu, dachowała i uderzyła w drzewo. Ten tragiczny splot okoliczności miał dramatyczne konsekwencje dla jednej z pasażerek.
Śmierć 6-letniej Marysi. Co wykazało śledztwo?
W wyniku koszmarnego wypadku, poważnie ranna została 6-letnia Marysia. Dziewczynka w bardzo ciężkim stanie została natychmiast przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala, gdzie przez wiele dni lekarze walczyli o jej życie. Niestety, pomimo ich wszelkich starań, 24 września 2025 roku 6-latka zmarła.
Sekcja zwłok jednoznacznie wykazała, że przyczyną śmierci dziecka były rozległe urazy głowy, co tylko podkreśliło brutalność zdarzenia. Kierowcy obu pojazdów byli trzeźwi, co jest ważnym elementem w kontekście dalszego śledztwa. Prokuratura wszczęła intensywne dochodzenie, które ostatecznie zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia wobec Piotra W. do Sądu Rejonowego w Przasnyszu 25 lutego 2026 roku.
Jakie zarzuty postawiła prokuratura?
Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce ujawniła wstrząsające szczegóły dotyczące śledztwa i przyczyn wypadku, które doprowadziły do tragedii. Piotr W., jako kierowca ciągnika rolniczego, został oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zdaniem śledczych, w sposób nieumyślny naruszył on zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co jest kluczowym elementem aktu oskarżenia.
Główne zarzuty dotyczą momentu, w którym traktorzysta przystąpił do manewru skrętu w lewo. Prokuratura wskazuje, że nie upewnił się on, czy może bezpiecznie wjechać na lewy pas ruchu, będąc wyprzedzanym przez samochód osobowy. Ta sekwencja zdarzeń, choć rutynowa na drogach, okazała się mieć fatalne konsekwencje w tym konkretnym przypadku. To właśnie ten brak ostrożności miał być bezpośrednią przyczyną śmiertelnego zderzenia, które pogrążyło w żałobie rodzinę Marysi.
"Będąc wyprzedzanym przez samochód osobowy marki VW […], przystąpił do wykonywania manewru skrętu w lewo w wjazd prowadzący na pole, nie upewniwszy się, czy w sposób bezpieczny może wjechać na powierzchnię lewego pasa ruchu" - przekazała prok. Elżbieta Łukasiewicz, rzeczniczka prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.
Zasłonięte światła, brak sygnalizacji
Dalsze ustalenia śledczych rzucają nowe światło na zaniedbania, które mogły przyczynić się do tragicznego wypadku. Okazało się, że Piotr W., prowadząc ciągnik, nie tylko nie włączył lewego kierunkowskazu, ale także miał do niego przymocowane brony oraz dodatkowe elementy obciążające, które skutecznie zasłaniały tylne światła. To sprawiło, że sygnały świetlne były niewidoczne dla kierowców jadących z tyłu, co stanowiło poważne zagrożenie na drodze.
Prokuratura podkreśliła, że zarówno Volkswagen Passat, jak i ciągnik rolniczy Ursus 1224 były sprawne technicznie w chwili zdarzenia. Jednakże fakt, że wózek oraz brony nie posiadały własnego oświetlenia, a żarówki kierunkowskazu z lewej strony ciągnika nie świeciły, stworzył sytuację, w której intencja skrętu w lewo przez traktorzystę nie była w żaden sposób wyraźnie i odpowiednio wcześnie sygnalizowana. Ta kumulacja zaniedbań doprowadziła do fatalnego błędu, którego konsekwencje okazały się nieodwracalne.
"Ustalono, że samochód osobowy marki Volkswagen Passat oraz ciągnik rolniczy marki Ursus 1224, były sprawne technicznie w chwili zaistnienia wypadku drogowego. Ustalono też, że ciągnik rolniczy miał podpięte z tyłu ciężkie brony na wózku. Brony oraz elementy obciążające z blachy, zasłaniały lampy zespolone przymocowane do powierzchni błotników tylnych ciągnika. Wózek oraz brony nie miały zamocowanych żadnych elementów oświetlenia. W chwili zaistnienia wypadku drogowego żarówki kierunkowskazu z lewej strony ciągnika nie świeciły się. Zamiar wykonania manewru skrętu w lewo przez kierowcę ciągnika, nie był w sposób wyraźny i odpowiednio wcześnie sygnalizowany" - wyjaśniła prok. Elżbieta Łukasiewicz.
Czy rolnik Piotr W. przyznaje się do winy?
Mimo tak jednoznacznych ustaleń prokuratury i wagi zarzutów, Piotr W. konsekwentnie nie przyznaje się do popełnienia czynu, za który został oskarżony. W swojej obronie mężczyzna tłumaczy, że poruszał się po drodze w sposób prawidłowy, a to kierowca Volkswagena miał być jedynym winowajcą wypadku, uderzając w jego ciągnik. Ta postawa stawia go w opozycji do całego materiału dowodowego i budzi pytania o poczucie odpowiedzialności za tak dramatyczne zdarzenie.
Sprawa Piotra W. będzie teraz rozpatrywana przez Sąd Rejonowy w Przasnyszu, a jej finał zdecyduje o przyszłości oskarżonego. Za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, rolnikowi grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do nawet 8 lat. Wyrok w tej sprawie będzie nie tylko rozstrzygnięciem prawnym, ale także ważnym sygnałem dla wszystkich użytkowników dróg, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa na często niedoświetlonych i wymagających wiejskich drogach.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.