Tajemnica San Jose ujawniona
Od ponad dekady światowe media i miłośnicy historii z wypiekami na twarzy śledzą losy legendarnego galeonu San Jose, który spoczywa na dnie Morza Karaibskiego. Ten hiszpański okręt, zatopiony przez brytyjską marynarkę wojenną ponad trzysta lat temu u wybrzeży Kolumbii, skrywa ładunek o wartości przekraczającej 17 miliardów dolarów. Mówimy tu o prawdziwej fortunie: 200 tonach złota, srebra oraz bezcennych szmaragdach, które od wieków są obiektem pożądania.
Najnowsze badania przeprowadzone przez kolumbijskich naukowców, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Antiquity”, ostatecznie potwierdziły tożsamość wraku. Używając zaawansowanych podwodnych dronów, badacze zebrali przekonujące dowody, w tym monety wybite w 1707 roku w Limie. Te historyczne artefakty stały się kluczowym elementem w bezsprzecznym zidentyfikowaniu zatopionego statku jako poszukiwanego od lat San Jose, spoczywającego nieopodal Kartageny.
„Odnalezienie macuquinas z Limy z 1707 roku wskazuje na jednostkę żeglującą trasą Floty Tierra Firme na początku XVIII wieku. San José jest jedynym statkiem, który spełnia te kryteria” – napisali autorzy artykułu.
Spór o miliardy dolarów
Odkrycie wraku San Jose to dopiero początek długiej i burzliwej sagi, której głównym wątkiem jest prawo do skarbu wartego miliardy dolarów. Na scenę wkroczyła prywatna firma Sea Search Armada, twierdząc, że to właśnie ona już w 1981 roku odkryła wrak i przekazała jego współrzędne kolumbijskiemu rządowi. Od tego czasu niezłomnie domaga się ona połowy odnalezionych precjozów, co doprowadziło do wieloletnich sporów sądowych.
Kolumbia jednak pozostaje nieugięta w swojej pozycji, uznając obszar z wrakiem za chroniony teren archeologiczny, co ma na celu zabezpieczenie go przed roszczeniami z zewnątrz. Prezydent Gustavo Petro jasno wyraził swoje ambicje, zapowiadając, że chciałby sfinalizować wydobycie skarbu jeszcze przed końcem swojej kadencji w 2026 roku. Ta deklaracja budzi wiele pytań o tempo i środki, jakie zostaną podjęte w celu realizacji tak złożonego przedsięwzięcia.
Dlaczego Kolumbia tak się spieszy?
Presja czasu i deklaracje prezydenta Petro nie są przypadkowe. Stawka jest ogromna, a miliardowy skarb mógłby znacząco wesprzeć budżet państwa, borykającego się z licznymi wyzwaniami ekonomicznymi. Poza samą wartością kruszcu i klejnotów, wydobycie San Jose stanowiłoby historyczny triumf dla Kolumbii, potwierdzający jej suwerenność nad cennymi artefaktami i wzmacniający narodową dumę.
Nie można jednak zapominać o kontekście międzynarodowym i potencjalnych implikacjach dla prawa morskiego. Sukces kolumbijskich władz w tej kwestii mógłby stać się precedensem dla innych krajów w podobnych sporach o dziedzictwo podwodne. Decyzje podjęte w sprawie San Jose z pewnością będą uważnie obserwowane przez historyków, archeologów i prawników na całym świecie, kształtując przyszłość morskich odkryć.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.