Spis treści
Gorące rozmowy na Florydzie bez kluczowego gracza
W niedzielę, 30 listopada, na słonecznej Florydzie dobiegły końca intensywne rozmowy amerykańsko-ukraińskie, których celem było znalezienie drogi do zakończenia wojny. Sekretarz stanu Marco Rubio, choć uznał je za produktywne, wyraźnie zaznaczył, że "wiele pracy jest do zrobienia", co sugeruje, że przełomu na razie nie widać. Uwagę analityków przykuła jednak nieobecność pewnej kluczowej postaci.
Mowa oczywiście o Andrieju Jarmaku, który do niedawna był głównym negocjatorem Ukrainy w rozmowach pokojowych oraz szefem sztabu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Jego niespodziewana rezygnacja, ogłoszona zaledwie dwa dni wcześniej, była bezpośrednim skutkiem głośnej afery korupcyjnej, której echa wstrząsnęły Kijowem. Na jego miejsce w rozmowach na Florydzie stanął Rustem Umerow, szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.
Dymisja Jermaka ratunek czy presja?
"The New York Times" w swojej analizie wyraźnie wskazuje, że odejście Jermaka miało uspokoić nastroje i rozwiać obawy dotyczące jego dalszego zaangażowania w negocjacje. Przeszukanie jego domu przez śledczych w piątek 28 listopada to symptom poważnych problemów, które mogłyby negatywnie wpłynąć na postrzeganie ukraińskiej delegacji na arenie międzynarodowej. Dziennikarze sugerują, że w obliczu oskarżeń o defraudację tak dużej sumy pieniędzy, jak 100 milionów dolarów, jego obecność byłaby ciężarem.
Gazeta podkreśla, że rezygnacja Jermaka "pomogła złagodzić obawy na Ukrainie, że Rosja lub Stany Zjednoczone mogłyby wykorzystać skandal związany z defraudacją 100 milionów dolarów jako narzędzie nacisku na Kijów, by ten poszedł na bolesne ustępstwa w rozmowach". To bez wątpienia strategiczny ruch mający na celu ochronę wizerunku i pozycji negocjacyjnej Kijowa, choć sam fakt dymisji jest cieniem na rządzie Zełenskiego.
"Ważne jest, aby rozmowy miały konstruktywną dynamikę i aby wszystkie kwestie były omawiane otwarcie i z wyraźnym naciskiem na zapewnienie suwerenności i interesów narodowych Ukrainy"
Wiadomość z Kijowa jak zareagował prezydent?
Prezydent Wołodymyr Zełenski, komentując sytuację, w niedzielę wieczorem na platformie X, przekazał, że otrzymał pełen raport z rozmów prowadzonych w Stanach Zjednoczonych. Podkreślił również znaczenie konstruktywnego dialogu i otwartego omawiania wszystkich kwestii, z wyraźnym naciskiem na suwerenność. To oficjalne stanowisko Kijowa, które ma rozwiać wszelkie wątpliwości co do stabilności ukraińskiej pozycji.
Co ciekawe, w swoim wpisie Zełenski nie zapomniał podziękować administracji Donalda Trumpa za "intensywnie poświęcony czas". To ważny gest, biorąc pod uwagę nadchodzące wydarzenia i złożoność relacji amerykańsko-ukraińskich w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich w USA. Czy to sygnał gotowości do współpracy, niezależnie od politycznych zawirowań?
Misja Witkoffa w Moskwie co ujawni spotkanie?
Gdy na Florydzie kończyły się ukraińskie polityczne roszady, dyplomatyczny wir przeniósł się na wschód. Dziś, 1 grudnia, specjalny wysłannik prezydenta Donalda Trumpa, Steve Witkoff, udał się z wizytą do Moskwy, gdzie ma spotkać się z samym Władimirem Putinem. To wydarzenie samo w sobie budzi wiele pytań, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych, kontrowersyjnych wypowiedzi Witkoffa, które zelektryzowały międzynarodowe media.
Postać Witkoffa od dłuższego czasu jest przedmiotem burzliwych dyskusji, głównie za sprawą upublicznionych zapisów rozmów. W kuluarach mówi się o jego roli nie tylko jako wysłannika, ale niemalże doradcy Kremla. To, co zostanie uzgodnione za zamkniętymi drzwiami Kremla, może mieć dalekosiężne konsekwencje dla przyszłości regionu i równowagi sił.
Zastawiające rady Witkoffa dla Kremla
Nie tak dawno agencja Bloomberga ujawniła zapis rozmowy telefonicznej z 14 października, w której Steve Witkoff rozmawiał z doradcą Władimira Putina, Jurijem Uszakowem. W tej kuriozalnej konwersacji Witkoff miał sugerować, że trwały pokój na Ukrainie może wymagać od Rosji przejęcia kontroli nad Donieckiem, a także potencjalnie innych wymian terytorialnych. To propozycje, które z pewnością nie spotkają się z entuzjazmem w Kijowie.
"Guardian" podawał, że z rozmowy wynikało, iż Witkoff praktycznie instruował Rosję, jak powinna prowadzić dialog z Trumpem i w jaki sposób go "traktować". Miał również doradzić Uszakowowi, aby pogratulował Trumpowi i przedstawił rozmowy w bardziej optymistycznym tonie. Taka postawa wysłannika Trumpa, jawiącego się jako nieformalny adwokat interesów Kremla, rodzi poważne obawy o obiektywizm i rzetelność przyszłych negocjacji. Cała sytuacja rzuca nowe światło na amerykańską politykę zagraniczną wobec konfliktu.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.