Spis treści
Trump powraca do pomysłu aneksji Grenlandii
Administracja Donalda Trumpa ponownie zainteresowała się kwestią aneksji Grenlandii, którą traktuje jako część swojej strefy wpływów. Powrót tego pomysłu budzi poważne zaniepokojenie w Danii i na samej wyspie, mimo wcześniejszego milczenia ze strony Białego Domu w tej sprawie. Eksperci wskazują, że sprawa Grenlandii nie jest jedynie kontrowersyjną ideą z przeszłości, lecz realnym elementem amerykańskiej strategii, mającej globalne implikacje.
Lin Alexandra Mortensgaard z Duńskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych (DIIS) podkreśla, że sytuacja w Wenezueli pokazała gotowość administracji Trumpa do użycia siły wobec suwerennych państw. W jej ocenie, półkula zachodnia jest postrzegana przez Waszyngton jako wyłączna domena Stanów Zjednoczonych, a Grenlandia znajduje się właśnie w tej sferze interesów. Takie podejście stanowi zagrożenie nie tylko dla relacji Danii z Grenlandią, ale również dla całej struktury Sojuszu Północnoatlantyckiego.
"Stawką jest przecież nie tylko relacja Danii z Grenlandią, ale cała struktura sojuszu NATO" - powiedziała Lin Alexandra Mortensgaard.
Niepewność co do amerykańskich intencji
Ocena rzeczywistego zagrożenia ze strony Donalda Trumpa dla Danii, Grenlandii i NATO jest niezwykle trudna, głównie z powodu niestabilności poglądów byłego prezydenta USA. Wypowiedzi różnych osób z jego administracji są sprzeczne, co utrudnia jednoznaczne określenie kierunku amerykańskiej polityki wobec wyspy. Marco Rubio i specjalny wysłannik Trumpa ds. Grenlandii prezentują bardziej pojednawcze stanowisko, podczas gdy Steven Miller i sam Trump podnoszą stawkę groźbami.
Obecnie brakuje jakiejkolwiek komunikacji między Waszyngtonem a rządami w Nuuk i Kopenhadze. Próba nawiązania dialogu przez duńskiego ministra spraw zagranicznych spotkała się z odpowiedzią, że USA są gotowe rozmawiać wyłącznie o zakupie Grenlandii. Zarówno Dania, jak i Grenlandia twardo stoją na stanowisku, że terytorium nie jest na sprzedaż, uznając taką koncepcję za sprzeczną z zasadami polityki międzynarodowej XXI wieku.
Dlaczego Grenlandia jest kluczowa dla Danii?
Dania postrzega Grenlandię jako integralną część Królestwa Danii, a jej suwerenność jest kwestią bezdyskusyjną. Oddanie terytorium nie jest opcją w polityce międzynarodowej, co podkreśla Mortensgaard, porównując sytuację do Ukrainy. Działania Białego Domu uświadomiły duńskiemu społeczeństwu obowiązki wobec Grenlandii i jej mieszkańców. Wszelkie ewentualne działania militarne na wyspie wymagałyby reakcji wspólnego dowództwa Królestwa Danii.
Zmienił się także stosunek Duńczyków do Grenlandii, którzy zaczęli poważniej podchodzić do historycznych krzywd. Mimo że USA posiada już umowy na rozszerzanie obecności wojskowej na wyspie, Trump wydaje się dążyć do aneksji z pobudek osobistych i chęci powiększenia terytorium USA. Jest to postrzegane jako powrót do doktryny Monroe, która zakłada podział świata na strefy wpływów.
Czy polityka USA przypomina działania Rosji?
Ekspertka DIIS wskazuje na niepokojące podobieństwa między retoryką i działaniami administracji Trumpa a sposobem, w jaki Władimir Putin postrzega świat. Dążenie do podziału globu na strefy interesów, gdzie małe państwa tracą podmiotowość, budzi obawy w Europie. Sytuacja jest bezprecedensowa, a europejscy liderzy, w tym ministrowie spraw zagranicznych Francji, Polski i Niemiec, debatują nad ewentualną odpowiedzią na hipotetyczny krok USA.
Reakcja Europy na potencjalną aneksję Grenlandii jest trudna do przewidzenia. Ze względu na geografię i obecność wojskową, niewielkie siły USA mogłyby szybko przejąć kontrolę nad budynkami rządowymi w Nuuk, zanim jakiekolwiek państwo europejskie zdążyłoby zareagować. Propozycja wysłania europejskich żołnierzy na Grenlandię, choć uspokoiłaby mieszkańców, mogłaby dodatkowo sprowokować Donalda Trumpa.
Czego chcą mieszkańcy Grenlandii?
Sondaże pokazują, że około 85% mieszkańców Grenlandii nie chce być częścią USA. Większość Grenlandczyków pragnie suwerennego państwa, niezależnego zarówno od Danii, jak i Stanów Zjednoczonych. Istnieje jednak świadomość, że pełna niepodległość jest obecnie niemożliwa ze względu na geostrategiczne położenie wyspy oraz jej zależność od duńskich dotacji. Działania Trumpa sprawiły, że Grenlandczycy czują się skrajnie zlekceważeni.
W Danii głośna była historia zatrzymania Amerykanów, którzy próbowali znaleźć sojuszników do gry politycznej przeciwko Kopenhadze. Takie operacje wpływu, mające na celu skłonienie narodów do określonych działań, są porównywane do metod stosowanych przez Putina. Dla Grenlandczyków i Duńczyków to część szerszej strategii USA zmierzającej do wchłonięcia wyspy, co podkreśla zmianę w amerykańskiej polityce zagranicznej i postrzeganie NATO.
Czy Dania może przeczekać kryzys?
Rząd Danii ma nadzieję, że obecna sytuacja ograniczy się do werbalnych ataków z Białego Domu, a przez najbliższe lata nie dojdzie do konkretnych działań. Niektórzy liczą na wybory środka kadencji w USA i utratę większości przez Republikanów w Kongresie, co mogłoby osłabić pozycję Donalda Trumpa. Ekspertka z DIIS uważa jednak, że jest to naiwne założenie, ponieważ przykład Wenezueli pokazał, że Trump nie liczy się ze zdaniem Kongresu.
Napięcie związane z możliwą aneksją Grenlandii prawdopodobnie utrzyma się przez co najmniej najbliższe trzy lata. Donald Trump nie zapomni o swoim pomyśle, który formułuje od 2019 roku. Dla Grenlandii, doświadczającej imperialnych decyzji od 300 lat, poczucie decydowania o ich losie przez potęgi jest rzeczywistością. Ta perspektywa jest nawet silniejsza w Nuuk niż w Kopenhadze, gdzie obserwuje się z trudem pojętą zmianę w amerykańskiej polityce.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.