Spis treści
Tragedia na autostradzie pod Las Vegas
Dramatyczne sceny rozegrały się na autostradzie w pobliżu Las Vegas, gdzie doszło do drogowej kłótni ze skutkiem śmiertelnym. Całe zdarzenie, w tym późniejsze reakcje ojczyma ofiary, zostało zarejestrowane na policyjnym nagraniu wideo. Materiał ten następnie udostępniono w mediach społecznościowych, ukazując rozmiar tragedii. Chłopiec zginął nie w wyniku zderzenia pojazdów, lecz od strzału z broni palnej, co było kulminacją awantury drogowej.
Według doniesień "New York Post", incydent rozpoczął się wcześnie rano, gdy Valente Ayala wiózł swojego 11-letniego pasierba, Brandona Domingueza, do szkoły. Brandon siedział na tylnym siedzeniu samochodu, jadąc do placówki edukacyjnej. Na ruchliwej trasie w Nevadzie powstała nerwowa sytuacja, która szybko wymknęła się spod kontroli kierowców. Valente Ayala i inny uczestnik ruchu drogowego, Tyler Matthew Johns, zaczęli wzajemnie zajeżdżać sobie drogę, rywalizując o miejsce.
Kim był sprawca strzelaniny?
Po serii wzajemnych wyzwisk, które padały zza opuszczonych szyb samochodów, sytuacja uległa dalszej eskalacji. 22-letni Tyler Matthew Johns, kierowca jednego z pojazdów, wyciągnął broń palną. Następnie oddał strzał w kierunku samochodu prowadzonego przez Valente Ayalę, trafiając w tylną szybę pojazdu. Johns twierdził później, że strzał był niechcący, co miało tragiczne konsekwencje dla pasażera.
Pocisk trafił w siedzącego za kierowcą 11-letniego Brandona Domingueza, który był wieziony do szkoły. Chłopiec zmarł na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Ta tragiczna seria zdarzeń podkreśla niebezpieczeństwa związane z agresywnym zachowaniem na drogach. Zdarzenie wywołało szerokie poruszenie w amerykańskich mediach i społeczeństwie.
"Moje dziecko nie żyje!"
Co wydarzyło się po strzałach?
Bezpośrednio po oddaniu strzałów, oba samochody zderzyły się ze sobą na autostradzie. Kierowcy, Tyler Matthew Johns i Valente Ayala, natychmiast wybiegli ze swoich pojazdów. Na środku jezdni doszło do bójki między mężczyznami, co dodatkowo zaostrzyło sytuację. Incydent został szybko zauważony przez przejeżdżającego w pobliżu policjanta, który interweniował.
Funkcjonariusz rozdzielił walczących kierowców, starając się opanować chaotyczną scenę. W tym momencie usłyszał rozpaczliwy krzyk ojczyma 11-latka, Valente Ayali. Policjant szybko odkrył tragiczny fakt – na tylnym siedzeniu samochodu Ayali znajdowało się ciało 11-letniego chłopca.
Reakcja sprawcy i zarzuty
22-letni Tyler Matthew Johns, sprawca śmiertelnego strzału, nie podjął próby ucieczki z miejsca zdarzenia. Na nagraniu policyjnym widać, jak spokojnie oddaje się w ręce funkcjonariusza. Johns bez oporu pozwolił założyć sobie kajdanki, co zaskoczyło świadków i interweniujących służb.
W rozmowie z policjantem Johns przyznał się do oddania strzałów, twierdząc, że on i drugi kierowca "wpadli w furię na drodze". Podkreślił jednak, że śmierć 11-latka jest "w stu procentach jego winą". Johns został aresztowany i usłyszał zarzuty morderstwa oraz oddania strzału z broni palnej w kierunku pojazdu. Proces sądowy w tej sprawie ma rozpocząć się 4 grudnia.
"Strzelałem do niego, bracie"
"Nie wiedziałem, że na tylnym siedzeniu jest jakiś piep.. dzieciak i go zabiłem"
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.