Balony z Białorusi paraliżują lotnisko. Czy to nowa taktyka Łukaszenki?

2025-11-24 7:54

Kolejne balony z Białorusi znów paraliżują lotnisko w Wilnie, wywołując powtarzające się alarmy i zakłócenia w ruchu lotniczym. Litewskie władze nie kryją oburzenia, wprost obwiniając Alaksandra Łukaszenkę o zorganizowane "ataki hybrydowe". Choć obiekty są wykorzystywane do przemytu papierosów, Wilno wskazuje na drugie dno całej sprawy, sugerując celowe działania destabilizujące i prowokacje. To już prawdziwa plaga.

Długa, betonowa droga startowa lotniska rozciąga się od pierwszego planu, z wyraźnymi białymi pasami i żółtymi liniami namalowanymi na szarym asfalcie, zbiegającymi się w oddali. Na horyzoncie, po prawej stronie drogi startowej, widoczne są samoloty pasażerskie w pobliżu zabudowań lotniskowych, a za nimi ciemny pas lasu. Niebo nad całością jest zachmurzone, z dominującymi szarymi i białymi chmurami, a w centralnej części zdjęcia, wysoko nad horyzontem, unosi się mały, ciemny, kulisty obiekt.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długa, betonowa droga startowa lotniska rozciąga się od pierwszego planu, z wyraźnymi białymi pasami i żółtymi liniami namalowanymi na szarym asfalcie, zbiegającymi się w oddali. Na horyzoncie, po prawej stronie drogi startowej, widoczne są samoloty pasażerskie w pobliżu zabudowań lotniskowych, a za nimi ciemny pas lasu. Niebo nad całością jest zachmurzone, z dominującymi szarymi i białymi chmurami, a w centralnej części zdjęcia, wysoko nad horyzontem, unosi się mały, ciemny, kulisty obiekt.

Litewskie niebo pod ostrzałem

Ponownie, niczym ponury deja vu, niebo nad Litwą stało się areną niecodziennych prowokacji. Balony z Białorusi, te same, które od tygodni sieją zamęt, kolejny raz zmusiły lotnisko w Wilnie do wstrzymania działalności. To nie jest już jednostkowy incydent, lecz systematyczne zakłócanie ruchu lotniczego, które wyczerpuje cierpliwość litewskich władz i stawia pod znakiem zapytania stabilność regionu.

Od dawna wiadome jest, że Mińsk ma swoisty talent do destabilizowania sąsiadów, jednak użycie balonów przemytniczych jako narzędzia do eskalacji napięć, wydaje się być nowym, perfidnym pomysłem. Litwa wprost mówi o atakach hybrydowych i wskazuje palcem na Alaksandra Łukaszenkę, który zdaniem Wilna, celowo nie powstrzymuje procederu. Wielokrotne incydenty w rejonie lotniska w ciągu ostatnich tygodni i miesięcy, w tym ten ostatniej nocy, jasno pokazują, że nie jest to przypadkowa niedogodność.

"Litwa po raz kolejny mierzy się z hybrydowym atakiem ze strony Białorusi. Tym razem przemytnicze balony są wykorzystywane do zakłócania ruchu lotniczego i wyrządzania szkód" - tak mówił 20 listopada Kęstutis Budrys, minister spraw zagranicznych Litwy.

Czym są te balony i kto za nimi stoi?

Choć na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się dotyczyć jedynie przemytu papierosów, to dla litewskich władz ma ona zdecydowanie głębsze dno. Narodowe Centrum Zarządzania Kryzysowego Litwy nie ma wątpliwości: celowe przymykanie oka przez Łukaszenkę na działalność przemytników czyni go bezpośrednio winnym prowadzenia wojny hybrydowej. To wyraźny sygnał, że Mińsk używa przestępczości zorganizowanej jako narzędzia politycznej presji, próbując osłabić sąsiadów i testować ich reakcje w obliczu zagrożenia.

Te powtarzające się incydenty z balonami z Białorusi to nic innego, jak element szerszej strategii destabilizacyjnej. Podobnie jak w przeszłości, kiedy Białoruś instrumentalnie wykorzystywała migrantów na granicy, tak i teraz balony przemytnicze stają się narzędziem do wywierania nacisku i prowokacji. Pytanie pozostaje otwarte: dokąd ten spektakl ma zmierzać i czy kolejne "rozrywki" zza wschodniej granicy staną się naszą codziennością?

Granica Kto trzyma litewskie ciężarówki?

Sytuacja z balonami nie jest jedynym przykładem napięć na linii Wilno-Mińsk. Równolegle, na granicy białorusko-litewskiej rozgrywa się inny, równie dramatyczny scenariusz. Tysiące litewskich ciężarówek, z towarami wartymi 60 milionów euro, utknęło po białoruskiej stronie, a ich kierowcy stali się de facto "zakładnikami". To eskalacja, która nastąpiła po zamknięciu, a następnie częściowym otwarciu granicy przez Litwę, w odpowiedzi na wcześniejsze incydenty z balonami.

Litewskie MSZ jasno określiło białoruskie działania jako "wymuszenia i szantaż", co tylko potęguje wrażenie, że mamy do czynienia z celową polityką zastraszania. Strona białoruska, jak to ma w zwyczaju, tłumaczy sytuację kwestiami formalnymi, twierdząc, że otwarcie przejść granicznych przez Litwę odbyło się "z naruszeniem ustalonych procedur". Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że to jedynie pretekst do celowego paraliżowania handlu i wywierania ekonomicznej presji na Wilno.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.