Donald Tusk wyciąga rękę. Dlaczego Szwajcaria odrzuciła polską pomoc medyczną?

2026-01-02 13:25

Tragiczny pożar w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, który pochłonął życie 47 osób i ranił ponad setkę, wstrząsnął Europą. Polska, poprzez premiera Donalda Tuska, natychmiast zaoferowała pomoc, deklarując gotowość przyjęcia 14 ciężko poszkodowanych pacjentów wymagających specjalistycznego leczenia oparzeń. Odpowiedź strony szwajcarskiej na tę propozycję wywołała jednak niemałe zdziwienie, stawiając pod znakiem zapytania realną solidarność międzynarodową.

Wydłużony korytarz z ciemnym sufitem i podłogą, oraz jasnymi, panelowymi ścianami, biegnie w głąb obrazu. Po lewej stronie, wzdłuż ściany, leżą dwie równoległe serie małych, okrągłych światełek: górny rząd świeci na niebiesko, a dolny na czerwono. Po prawej stronie korytarza stoi pojedyncze, brązowe krzesło na metalowym stelażu, rzucające długie cienie na podłogę. W tle, w oddali, widać jasne światło wychodzące z kolejnego pomieszczenia.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Wydłużony korytarz z ciemnym sufitem i podłogą, oraz jasnymi, panelowymi ścianami, biegnie w głąb obrazu. Po lewej stronie, wzdłuż ściany, leżą dwie równoległe serie małych, okrągłych światełek: górny rząd świeci na niebiesko, a dolny na czerwono. Po prawej stronie korytarza stoi pojedyncze, brązowe krzesło na metalowym stelażu, rzucające długie cienie na podłogę. W tle, w oddali, widać jasne światło wychodzące z kolejnego pomieszczenia.

Polska pomoc w obliczu tragedii

Pożar w Crans-Montana to był koszmar, który obiegł media, niosąc ze sobą druzgocące wieści o dziesiątkach ofiar. Polska, z premierem Donaldem Tuskiem na czele, szybko zadeklarowała gotowość do wsparcia, co w Europie, zwłaszcza w tak nagłych i rozległych kryzysach, nie zawsze jest standardem. Oferta była konkretna: przyjęcie 14 ofiar wymagających specjalistycznego leczenia oparzeń, z przeznaczeniem dla renomowanego Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.

To placówka, której doświadczenie w ratowaniu życia jest bezdyskusyjne i cenione na arenie międzynarodowej, a jej kadra regularnie udowadnia swoje kompetencje w najtrudniejszych przypadkach. Gest solidarności był mocny, pokazując, że Polska potrafi zareagować szybko i efektywnie w sytuacjach kryzysowych, budując tym samym wizerunek kraju jako partnera, na którego można liczyć w potrzebie. Gotowość do przyjęcia poszkodowanych to nie tylko medyczna, ale i symboliczna deklaracja wsparcia.

Co zadecydowało o odmowie pomocy?

I tu właśnie pojawia się zgrzyt w narracji o europejskiej solidarności, która tak często bywa deklarowana na wysokich szczeblach. Mimo entuzjazmu i pełnej gotowości polskiej strony, żaden z poszkodowanych w tragicznym pożarze nie trafił do polskich szpitali. Informacje te, uzyskane przez portal Interia, zostały następnie potwierdzone przez Martę Stec z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, co rozwiało wszelkie wątpliwości. Ta decyzja Szwajcarów wzbudziła zdziwienie, a nawet pewne poczucie niedosytu, biorąc pod uwagę skalę potrzeb i oferowaną, specjalistyczną opiekę.

Powód odmowy, jak się okazuje, nie dotyczył w żaden sposób kompetencji polskich medyków czy też jakości oferowanej opieki, która stoi na najwyższym poziomie. Szwajcarska strona powołała się na argumenty, które w dobie rozwiniętej komunikacji i transportu mogą brzmieć co najmniej kuriozalnie – mianowicie na odległość i barierę językową. Taka argumentacja każe zastanowić się nad prawdziwymi priorytetami w sytuacjach kryzysowych, zwłaszcza gdy stawką jest ludzkie zdrowie i życie.

Czy bariery są zawsze prawdziwe?

Odmowa pomocy w imię tak podstawowych, a przecież łatwych do pokonania „barier” jak odległość czy różnice językowe, to swoisty paradoks w zjednoczonej Europie, gdzie mobilność i komunikacja są na wyciągnięcie ręki. Przecież nie od dziś wiadomo, że wyspecjalizowane szpitale często przyjmują pacjentów z innych krajów, pokonując znacznie większe dystanse niż te dzielące Polskę i Szwajcarię. Dostępność transportu medycznego i wykwalifikowanych tłumaczy medycznych to w dzisiejszych czasach standard, a nie luksus, stąd zdziwienie taką argumentacją jest uzasadnione.

Cała ta sytuacja wywołała dyskusje na temat realnej solidarności w Unii Europejskiej i poza nią, rzucając cień na często wygłaszane deklaracje o wzajemnym wsparciu. Czy bogata Szwajcaria mogła po prostu poradzić sobie sama, nie oglądając się na ofertę mniej zamożnego sąsiada, czy może argumenty logistyczne były tylko wygodną wymówką, by uniknąć pewnych zobowiązań? Niezależnie od faktycznych motywacji, gest Polski pozostał bez odpowiedzi, a pacjenci nie skorzystali z oferowanej, wyspecjalizowanej pomocy, co pozostawia pewien niesmak.

Tragiczny finał wydarzeń w Szwajcarii

Tymczasem w samym Crans-Montana, z dala od dyplomatycznych niuansów i sporów o solidarność, trwa dramatyczny i żmudny proces identyfikacji ofiar, który jest prawdziwym koszmarem dla rodzin. Burmistrz Nicolas Feraud ostrzegał, że ustalenie tożsamości wszystkich zmarłych może potrwać jeszcze kilka dni, co świadczy o skali zniszczeń i trudnościach, z jakimi borykają się tamtejsze służby. Każdy dzień czekania to dla bliskich niewyobrażalne cierpienie.

Szef rządu kantonu Valais, Mathias Reynard, podkreślił, że eksperci wykorzystują najbardziej zaawansowane metody, w tym precyzyjną analizę próbek DNA oraz szczegółowe dane stomatologiczne, by każda identyfikacja była bezbłędna. Każde potwierdzenie tożsamości to bolesny moment dla rodzin, czekających na potwierdzenie najgorszych obaw, ale jednocześnie krok ku zamknięciu najtragiczniejszego rozdziału ich życia. Cała Szwajcaria pogrążona jest w głębokiej żałobie, a społeczność międzynarodowa z niepokojem obserwuje dalszy rozwój wydarzeń.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.