Spis treści
Głośna premiera „Melanii” w Białym Domu
Dziś, 30 stycznia, światło dzienne ujrzał długo wyczekiwany film dokumentalny „Melania”, koncentrujący się na osobie byłej pierwszej damy Stanów Zjednoczonych. Produkcja opowiada o dwudziestu dniach z życia Melanii Trump, tuż przed inauguracją drugiej kadencji jej męża, Donalda Trumpa. To wydarzenie, choć promowane z wielką pompą przez samego byłego prezydenta, od samego początku wywołało lawinę krytyki i wątpliwości, stając się przedmiotem gorących debat w mediach.
Donald Trump nie szczędził entuzjazmu, promując film w mediach społecznościowych. Zachęcał do oglądania, obiecując „niesamowitą historię” i „nigdy wcześniej niepokazywane” kulisy życia byłej pierwszej damy. Film, wyprodukowany przez Amazon MGM Studios i wyreżyserowany przez Bretta Ratnera, to 104 minuty intymnego spojrzenia, które jednak szybko stało się obiektem ataków ze strony dziennikarzy i ekspertów kinowych.
"MUSICIE TO ZOBACZYĆ! To niesamowita historia, nigdy wcześniej niepokazywana. Bilety sprzedają się bardzo szybko. Każdy chce wiedzieć i teraz w końcu może zobaczyć" - pisał w mediach społecznościowych Donald Trump.
Melania Trump producentką – kontrola absolutna?
Jednym z kluczowych aspektów, który budzi największe kontrowersje wokół dokumentu, jest rola samej Melanii Trump. Pełniła ona funkcję producentki wykonawczej, co w praktyce oznaczało wpływ na absolutnie każdy aspekt dzieła, od scenariusza po ostateczny montaż. Ten fakt natychmiastowo wywołał pytania o obiektywność i autentyczność prezentowanego materiału, podważając jego dokumentalny charakter.
Marc Beckman, jeden z producentów, próbował rozwiać wątpliwości, nazywając „Melanię” nie tyle dokumentem, co „filmem, który zabiera widza w kinową podróż”. Ta retoryka jednak tylko wzmocniła zarzuty, że produkcja jest niczym innym jak starannie wyreżyserowaną laurką, mającą na celu kreowanie pozytywnego wizerunku, zamiast przedstawiać rzeczywistość w sposób niezależny i rzetelny.
"To nie jest dokument, to film, który zabiera widza w kinową podróż" – powiedział producent Marc Beckman w rozmowie z Fox News.
Czy to najdroższy dokument w historii?
Szokujący jest również budżet filmu, który wyniósł około 75 milionów dolarów, z czego aż 35 milionów przeznaczono na ogólnoświatową promocję. Tak gigantyczne koszty, zwłaszcza w kontekście pełnej kontroli podmiotu filmu nad jego treścią, natychmiast wywołały spekulacje i poważne oskarżenia. Ted Hope, były szef działu filmowego Amazona, posunął się do stwierdzenia, że to prawdopodobnie najdroższy dokument, jaki kiedykolwiek powstał bez potrzeby licencjonowania muzyki.
W rozmowie z „New York Timesem” Hope otwarcie zasugerował, że wysoki koszt i bezprecedensowa kontrola ze strony Melanii Trump mogą być próbą przypodobania się władzy, a nawet nosić znamiona łapówkarstwa. Te słowa rzucają cień na cały projekt i zmuszają do zastanowienia się nad faktycznymi motywami stojącymi za tą kosztowną produkcją filmową.
"To musi być najdroższy dokument w historii, który nie wymagał licencji muzycznych. Jak można nie widzieć w tym próby przypodobania się władzy – albo wręcz czegoś w rodzaju łapówki?" – na takie oskarżenia poważył się nawet Ted Hope, były szef działu filmowego Amazona, cytowany przez tradycyjnie opozycyjnego wobec Trumpa „New York Timesa”.
Kłopoty finansowe i „dokument próżności”?
Mimo ogromnych nakładów finansowych i marketingowych, prognozy dotyczące wyników kasowych „Melanii” nie napawają optymizmem. Boxoffice Pro przewiduje, że film może otworzyć się wynikiem zaledwie 2–5 milionów dolarów. To fatalna wiadomość, biorąc pod uwagę kolosalny koszt produkcji i promocji, który jest wielokrotnie wyższy niż przewidywane zyski z biletów.
Harry Enten z CNN jednoznacznie stwierdził, że przy kosztach sięgających 75 milionów dolarów, takie liczby „nie są dobre”. Magazyn „The Daily Beast” poszedł o krok dalej, bez ogródek nazywając „Melanię” „dokumentem próżności”, otwarcie podważając sens i celowość jego powstania. To mocne słowa, które podsumowują ogólne odczucia branży filmowej wobec tej kontrowersyjnej produkcji.
"Przy kosztach sięgających 75 mln dolarów to nie są dobre liczby" – Skomentował Harry Enten z CNN.
Biały Dom świętuje, ignorując zarzuty?
Wszystkie te kontrowersje i miażdżąca krytyka nie przeszkodziły jednak w zorganizowaniu uroczystej premiery i pokazu filmowego w Białym Domu. Na wydarzeniu nie zabrakło prominentnych gości, w tym szefów Apple i Amazona, Mike'a Tysona oraz królowej Jordanii Ranii. Wydarzenie to, uświetnione występem orkiestry wojskowej, miało podkreślić status i znaczenie byłej pierwszej damy, ignorując przy tym rosnące wątpliwości dotyczące samego filmu.
Melania Trump, promieniująca w kreacji Dolce&Gabbana, była niewątpliwie gwiazdą wieczoru, demonstrując niezachwianą pewność siebie. Pozostaje jednak otwarte pytanie, czy ta ekstrawagancka premiera i próby kreowania wizerunku zdołają przyćmić liczne zarzuty o stronniczość, gigantyczne koszty i mizerną prognozę finansową. Czy „Melania” okaże się niespodziewanym sukcesem, czy też – co bardziej prawdopodobne – spektakularną klapą?
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.