Grenlandia na celowniku Trumpa. Czy Ameryka zaatakuje sojusznika NATO?

2026-01-07 6:42

Prezydent Donald Trump ponownie wywołał międzynarodową burzę, dając jasno do zrozumienia, że Stany Zjednoczone mogą rozważyć militarne przejęcie Grenlandii. Biały Dom otwarcie potwierdził, że pozyskanie tej strategicznej wyspy jest priorytetem bezpieczeństwa narodowego USA, kluczowym dla odstraszenia przeciwników w Arktyce. Czy wizja ataku na sojusznika NATO staje się realna?

Scena przedstawia rozległy, zimowy krajobraz z dominującymi barwami bieli i błękitu. Przedni plan i środkowa część obrazu zajmuje gładka, pofalowana powierzchnia śniegu, z delikatnymi cieniami podkreślającymi jej łagodne wzniesienia i zagłębienia. Horyzont wyznacza granica między śniegiem a odległymi pasmami górskimi o ciemniejszych, niebieskawych odcieniach, które nikną w mgiełce. Ponad nimi rozciąga się niebo, składające się z warstw chmur w odcieniach szarości, błękitu i bieli, tworzących poziome pasy o różnym natężeniu światła.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Scena przedstawia rozległy, zimowy krajobraz z dominującymi barwami bieli i błękitu. Przedni plan i środkowa część obrazu zajmuje gładka, pofalowana powierzchnia śniegu, z delikatnymi cieniami podkreślającymi jej łagodne wzniesienia i zagłębienia. Horyzont wyznacza granica między śniegiem a odległymi pasmami górskimi o ciemniejszych, niebieskawych odcieniach, które nikną w mgiełce. Ponad nimi rozciąga się niebo, składające się z warstw chmur w odcieniach szarości, błękitu i bieli, tworzących poziome pasy o różnym natężeniu światła.

Prezydencki priorytet bezpieczeństwa narodowego

Trump i jego administracja nie raz udowadniali, że w polityce zagranicznej nie ma dla nich tematów tabu. Tym razem na tapet trafia Grenlandia, wyspa, która choć podległa Danii – członkowi NATO – znalazła się w orbicie amerykańskich ambicji. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt wyraźnie zaznaczyła, że kwestia pozyskania Grenlandii to dla USA priorytet bezpieczeństwa narodowego.

To nie jest bynajmniej nowość, że Waszyngton widzi w Arktyce obszar strategiczny, ale skala deklaracji, które padły z ust przedstawicieli Białego Domu, budzi prawdziwe zdziwienie. Chodzi o „odstraszenie przeciwników” w regionie, co w kontekście deklaracji o możliwościach działania, nabiera nowego, niepokojącego znaczenia.

„Prezydent Trump dał jasno do zrozumienia, że pozyskanie Grenlandii jest priorytetem bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i jest kluczowe dla odstraszenia naszych przeciwników w regionie Arktyki” – ogłosiła rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt.

Siły zbrojne jako opcja polityki zagranicznej

Najbardziej szokującą częścią tych rewelacji jest otwarta deklaracja możliwości użycia siły. W dobie dyplomacji i sojuszy, takie słowa z ust rzecznika potężnego mocarstwa wywołują konsternację, zwłaszcza gdy mówimy o terytorium sojusznika. To przypomina scenariusze rodem z zimnowojennych thrillerów, a nie relacji między państwami NATO.

Prezydent i jego zespół mają podobno rozważać „szereg opcji”, ale gdy wśród nich jawnie wymienia się możliwość wykorzystania sił zbrojnych, staje się to sygnałem o wyjątkowo groźnym wydźwięku. Czy to próba zastraszenia, czy realny plan?

„Prezydent i jego zespół omawiają szereg opcji dotyczących sposobu realizacji tego ważnego celu polityki zagranicznej, a wykorzystanie sił zbrojnych USA jest oczywiście zawsze opcją, którą Dowódca ma do dyspozycji” – dodała, nie owijając w bawełnę.

Dania odpowiada stanowczo Trumpowi

Reakcja Danii była przewidywalna i jednoznaczna. Premier Mette Frederiksen nie kryła oburzenia, nazywając amerykańskie roszczenia „absolutnym absurdem”. W końcu Dania i Grenlandia są częścią NATO, co w teorii powinno gwarantować im nietykalność. Idea ataku na członka sojuszu, który ma bronić swoich interesów, wydaje się kompletnie sprzeczna z jego podstawowymi zasadami.

Ten incydent rzuca cień na relacje wewnątrz NATO i stawia pytania o stabilność i zaufanie między jego członkami. Czyżby sojusz miał pękać w szwach z powodu terytorialnych ambicji?

„Muszę to jasno powiedzieć Stanom Zjednoczonym: twierdzenie, że Stany Zjednoczone powinny przejąć kontrolę nad Grenlandią, jest absolutnym absurdem” – powiedziała premier Mette Frederiksen.

Poprzednie prowokacje prezydenta

Nie jest to pierwszy raz, gdy Donald Trump zaskakuje świat swoimi odważnymi, a często kontrowersyjnymi, posunięciami. Jego wcześniejsze deklaracje dotyczące Grenlandii po ataku na Wenezuelę i porwaniu jej prezydenta już wtedy wywołały falę spekulacji. Sugerował, że Dania nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa wyspie, co miało uzasadniać amerykańskie roszczenia.

Te wydarzenia rysują obraz polityki zagranicznej, która nie stroni od jednostronnych działań i naruszeń suwerenności, nawet w stosunku do państw partnerskich. Pytanie, czy tym razem dojdzie do eskalacji na niespotykaną skalę.

Donald Trump mówił o Grenlandii: „Potrzebujemy Grenlandii z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, a Dania nie będzie w stanie tego zrobić. Będziemy martwić się o Grenlandię za jakieś dwa miesiące… porozmawiajmy o Grenlandii za 20 dni”.

Scenariusz filmowy czy realne zagrożenie?

Cała sytuacja, w której dwa kraje NATO grożą sobie militarnie z powodu terytorium, brzmi jak scenariusz z niskobudżetowego filmu sensacyjnego, a nie jak rzeczywistość geopolityczna. Ta nieprawdopodobna sytuacja z pewnością zostanie zapamiętana jako jeden z bardziej kuriozalnych momentów w historii współczesnych stosunków międzynarodowych.

To, co jeszcze niedawno wydawało się nie do pomyślenia, staje się przedmiotem poważnej debaty i dyplomatycznych zgrzytów. Jak zakończy się ta nietypowa saga o Grenlandii? Pozostaje tylko czekać na rozwój wydarzeń.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.