Spis treści
Iran mierzy w Gibraltar?
Amerykańscy analitycy, ci sami, którzy od lat obserwują poczynania Teheranu na Bliskim Wschodzie, alarmują: Iran ma nowy, niepokojący plan, który może wywrócić globalną żeglugę do góry nogami. Nie chodzi już tylko o Zatokę Perską. Tym razem na celowniku znalazła się strategiczna Cieśnina Gibraltarska, brama do Morza Śródziemnego i Atlantyku, a narzędziem do realizacji tego scenariusza mają być rebelianci z Frontu Polisario.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) od dawna nie próżnuje, ale jego ostatnie posunięcia sugerują eskalację wpływów daleko poza tradycyjny rejon. Mowa o dostawach dronów bojowych, moździerzy HM-16 i rakiet ziemia-powietrze, które trafiają do algierskich bojowników z Frontu Polisario, którzy mieliby wkrótce paraliżować żeglugę w rejonie gibraltarskim. Scenariusz rodem z powieści szpiegowskiej staje się faktem.
Czy Polisario to Huti Afryki Zachodniej?
Obawy ekspertów z Middle East Forum i Foundation for Defense of Democracies szybko podchwycili amerykańscy ustawodawcy, którzy domagają się wpisania Frontu Polisario na listę organizacji terrorystycznych. Ich zdaniem, to nic innego jak niebezpieczne rozszerzanie irańskich wpływów na zachodnie wybrzeże Afryki, tuż przy strategicznym Oceanie Atlantyckim, a ruch dążący do oderwania Sahary Zachodniej od Maroka jest idealnym narzędziem w rękach Teheranu.
Republikański senator Ted Cruz, znany z bezkompromisowego stanowiska wobec reżimów autorytarnych, nie przebierał w słowach, apelując o podjęcie natychmiastowych działań. Porównanie do jemeńskich Huti, którzy terroryzują żeglugę na Morzu Czerwonym, jest wymowne i wskazuje na skalę potencjalnego zagrożenia.
"Irański reżim próbuje przekształcić Front Polisario w Huti Afryki Zachodniej i wykorzystać go do podważenia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i naszych sojuszników"
Groźby Teheranu wracają echem
Pamiętamy grudzień 2023 roku, kiedy Iran po raz pierwszy otwarcie zagroził zamknięciem zachodniego wejścia na Morze Śródziemne. Wówczas wydawało się to fantazją – odległość ponad 5 tysięcy kilometrów i brak bezpośredniego dostępu do cieśniny budziły zdziwienie. Dziś, w świetle nowych informacji o dozbrajaniu Polisario, te słowa nabierają zupełnie nowego, złowieszczego znaczenia. Iran od zawsze traktował geopolitykę jak partię szachów, a jego pionki pojawiają się w coraz to nowych miejscach.
Dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej rzadko rzucają słowa na wiatr. Kiedy generał Mohammad Reza Nakdi zapowiadał zamknięcie kluczowych dróg wodnych, nie były to jedynie puste pogróżki. Widzimy, że Teheran metodycznie realizuje swoje plany, krok po kroku, budując sieć proksi zdolnych do destabilizacji globalnego handlu. To, co wówczas brzmiało jak propaganda, dziś staje się realnym ostrzeżeniem.
„Wkrótce (USA i Izrael-PAP) mogą się spodziewać zamknięcia Morza Śródziemnego, Cieśniny Gibraltarskiej i innych dróg wodnych”
Jak Iran szkoli rebeliantów?
Okazuje się, że Teheran działał za kulisami znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Tajemnica szkoleń bojowników Polisario została ujawniona przez "Washington Post" w kwietniu ubiegłego roku: libański Hezbollah, wierny sojusznik Iranu, wykorzystywał syryjskie obozy, aby przygotować rebeliantów do działań. To kolejny dowód na to, jak Iran umiejętnie posługuje się siecią organizacji terrorystycznych do realizacji swoich celów strategicznych.
Maroko, sąsiadujące z Saharą Zachodnią, od dawna alarmowało o irańskich próbach destabilizacji regionu. Oskarżenia o dostarczanie broni i dronów separatystom nie były bezpodstawne. To właśnie wsparcie dla Polisario doprowadziło do zerwania stosunków dyplomatycznych między Marokiem a Teheranem już w maju 2018 roku, co pokazało, że problem jest znacznie starszy i głębszy, niż mogłoby się wydawać.
"Hezbollah, wspierany przez Teheran, zaangażował się w związki wojskowe z Polisario za pośrednictwem ambasady Iranu w Algierii"
Gra o wpływy u bram Europy
Front Polisario, wspierany przez Algierię, kontroluje obecnie znaczne tereny na wschodzie i południu Sahary Zachodniej, zarządzając również obozami dla uchodźców w algierskim Tindufie. To daje Iranowi strategiczną bazę wypadową, która, choć pozornie odległa, w rzeczywistości jest niepokojąco blisko europejskich wybrzeży. Geopolityczna rozgrywka o wpływy w regionie Maghrebu nabiera rumieńców, a stawką jest bezpieczeństwo jednej z najważniejszych dróg morskich świata.
Były wysłannik Białego Domu na Bliski Wschód, Jason D. Greenblatt, na łamach portalu Semafor trafnie podsumował irańskie intencje. Dla Teheranu Maghreb to nie tylko region, ale wręcz "miękkie podbrzusze Europy" – idealne miejsce do nękania zachodnich interesów z dala od tradycyjnych punktów zapalnych, takich jak Cieśnina Ormuz. Perspektywa, że Iran może z powodzeniem przenosić swoje wpływy tak daleko na zachód, jest alarmująca.
"Dla Teheranu ta część Afryki, zwana Maghrebem, jest miękkim podbrzuszem Europy i strategicznym miejscem, z którego może „nękać zachodnie interesy daleko od cieśniny Ormuz”"
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.