Spis treści
Książę Andrzej tonie w problemach?
Fatalna passa, która od dłuższego czasu zdaje się nie opuszczać byłego księcia Andrzeja, nabiera nowego wymiaru. Po tym, jak został zmuszony do opuszczenia 32-pokojowej rezydencji Royal Lodge, upadły arystokrata przeniósł się do znacznie skromniejszej posiadłości Marsh Farm, położonej na malowniczych terenach Sandringham. Okazuje się jednak, że nawet tam los nie szczędzi mu „niespodzianek”, a na horyzoncie rysuje się realne zagrożenie podtopieniami, które mogą zalać jego nowy azyl.
Brytyjskie media szybko wyśledziły, że Marsh Farm znajduje się na terenie niezwykle wrażliwym na powodzie. Oficjalna strona internetowa rodziny królewskiej, co brzmi jak ponury żart, potwierdza, że posiadłość otoczona jest obszarem leżącym poniżej poziomu morza. To nie tylko poetycka metafora, ale twardy fakt – Agencja Ochrony Środowiska sklasyfikowała ten rejon jako strefę powodziową klasy 3, co oznacza „wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia powodzi”.
Królewska przeprowadzka Andrzeja
Sąsiedzi byłego księcia Andrzeja zostali już zresztą wezwani do przyłączenia się do systemu ostrzeżeń przeciwpowodziowych, który zapewnia im bieżące informacje o zagrożeniu za pośrednictwem telefonów czy SMS-ów. Ta informacja, choć z pozoru prozaiczna, nabiera symbolicznego znaczenia w kontekście niedawnego spadku Andrzeja z książęcego piedestału. Zamiast cieszyć się luksusem i beztroską, musi teraz mierzyć się z bardzo przyziemnymi problemami, takimi jak podnoszący się poziom wody.
Przymusowa przeprowadzka do Marsh Farm to pokłosie przełomowych królewskich rozkazów z listopada ubiegłego roku. Wówczas król Karol III podjął decyzję o eksmisji Andrzeja i jego byłej żony Sarah Ferguson z rezydencji Royal Lodge. Dwudziestoletnie, bezpłatne zamieszkiwanie w 32-pokojowym pałacu, pomimo rozwodu i statusu niepracującego członka rodziny królewskiej, dobiegło końca. Era swobodnego korzystania z królewskich przywilejów odeszła w niepamięć, ustępując miejsca twardej rzeczywistości.
"Jego Wysokość wszczął dziś formalny proces mający na celu odebranie tytułu, tytułu i odznaczeń księciu Andrzejowi. Książę Andrzej będzie teraz znany jako Andrew Mountbatten Windsor" - napisano w oświadczeniu Pałacu Buckingham.
Koniec książęcych przywilejów?
Oświadczenie Pałacu Buckingham z zeszłego roku jasno postawiło sprawę: książę Andrzej przestał być księciem, a jego oficjalne miano to teraz Andrew Mountbatten Windsor. To konsekwencja głośnej afery związanej z jego powiązaniami z Jeffreyem Epsteinem oraz Ghislaine Maxwell i Harveyem Weinsteinem, która na zawsze zszargała jego wizerunek. Znienawidzony przez wielu Brytyjczyków, były książę stał się symbolem upadku i królewskiej kompromitacji.
Utrata przywilejów, tytułów i ostatecznie także komfortowej rezydencji, to gorzka pigułka do przełknięcia dla kogoś, kto przez lata żył w cieniu królewskiego majestatu. Historia Andrzeja, od pracującego członka rodziny królewskiej po osobę zagrożoną podtopieniami we własnym domu, jest przypomnieniem, że nawet w obrębie najpotężniejszych rodów świata, nikt nie jest całkowicie wolny od konsekwencji własnych decyzji.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.