Spis treści
Książę Andrzej eksmitowany z pałacu?
Upadek księcia Andrzeja po skandalu związanym z Jeffreyem Epsteinem wydawał się ostateczny. Po oskarżeniach o wykorzystywanie nieletnich i niejasnych transakcjach finansowych z niesławnym finansistą, król Karol III i książę William podjęli decyzję o pozbawieniu go tytułów i nakazali opuszczenie wystawnej rezydencji Royal Lodge. Wielu Brytyjczyków spodziewało się, że to początek surowszej kary, która wreszcie dosięgnie upadłego arystokratę. Sytuacja zdawała się nie pozostawiać wątpliwości: byłemu księciu groził los znacznie gorszy niż tylko utrata przywilejów.
Tymczasem brytyjskie media, a zwłaszcza popularny dziennik "The Sun", rysują zupełnie inny obraz jego przyszłości. Według ich doniesień, Andrzej wcale nie trafi na bruk, a wręcz przeciwnie – czekają na niego nowe, luksusowe warunki życia. Mówiło się nawet o możliwej przeprowadzce do Dubaju, gdzie szejkowie z pewnością przyjęliby go z otwartymi ramionami. Okazuje się jednak, że jego przyszłość jest związana z Wielką Brytanią, a dokładnie z inną królewską posiadłością. Wszystko wskazuje na to, że Marsh Farm w Wolferton stanie się nowym azylem, oferującym komfort równie duży, a może nawet większy niż ten w Emiratach.
Czym jest Marsh Farm w Wolferton?
Marsh Farm, położona w malowniczym hrabstwie Norfolk, na terenie królewskich włości, ma przejść gruntowny remont, by móc godnie przyjąć eks-księcia. To kolejna odsłona królewskiej farsy, w której choć formalnie książę Andrzej stracił wszystko, w praktyce nadal cieszy się ogromnymi przywilejami. Decyzje króla Karola III i księcia Williama, choć publicznie ogłoszone jako surowe, widać nie były aż tak bolesne, jak sugerowały pierwsze nagłówki gazet. Remont ma potrwać do lutego, co oznacza, że Andrzej wprowadzi się do nowej rezydencji za kilka tygodni.
Ta rezydencja to nie byle jaka „obora”, jak ironicznie spekulowano wcześniej. To raczej dowód na to, że nawet najgłośniejsze skandale i najbardziej obciążające oskarżenia nie są w stanie całkowicie pozbawić członka rodziny królewskiej życia w luksusie. O ile inni musieliby pożegnać się z wygodami, o tyle Andrzej może wybierać, gdzie zechce zamieszkać, mając do dyspozycji nieruchomości, o których wielu może tylko pomarzyć. Pytanie brzmi, czy społeczeństwo zaakceptuje ten kolejny dowód na królewską pobłażliwość wobec "trudnego" członka rodziny.
Książę bez tytułu i bez czynszu?
Przełomowe rozkazy dotyczące statusu Andrzeja i jego byłej żony, Sarah Ferguson, zostały wydane już w listopadzie ubiegłego roku. Dokumenty jasno określały, że książę Andrzej stracił tytuł "księcia" i odtąd ma być znany jako "Andrew Mountbatten-Windsor", a Fergie, również pozbawiona tytułu księżnej, miała podzielić jego los. Oficjalne oświadczenie Pałacu Buckingham podkreślało symboliczne znaczenie tych decyzji, mających oddzielić go od królewskich obowiązków i przywilejów.
Małżeństwo, choć rozwiedzione w 1996 roku, przez lata nadal zajmowało 32-pokojową rezydencję Royal Lodge w Windsorze, nie płacąc za nią czynszu. Ta kuriozalna sytuacja, trwająca ponad dwie dekady, budziła spore kontrowersje, zwłaszcza że Andrzej od dawna nie pełnił już funkcji pracującego członka rodziny królewskiej. Decyzja o eksmisji miała położyć kres temu finansowemu anachronizmowi, który irytował brytyjskich podatników.
„Jego Wysokość wszczął dziś formalny proces mający na celu odebranie tytułu, tytułu i odznaczeń księciu Andrzejowi. Książę Andrzej będzie teraz znany jako Andrew Mountbatten Windsor” - napisano w oświadczeniu Pałacu Buckingham.
Co dalej z „pasożytami” z Windsoru?
Brytyjczycy od dawna z oburzeniem śledzili losy duetu, który zyskał miano "pasożytów" na królewskim dworze. Bliskie związki z takimi postaciami jak Jeffrey Epstein, Ghislaine Maxwell czy Harvey Weinstein tylko pogłębiły wizerunkowy kryzys. Utrata tytułów i eksmisja z Royal Lodge wydawały się być naturalną konsekwencją serii skandali, które nadszarpnęły reputację rodziny królewskiej. Publiczna dezaprobata była wyraźna, a presja na króla Karola III, by działał zdecydowanie, ogromna.
Mimo tych wszystkich formalnych posunięć, doniesienia o luksusowej Marsh Farm w Wolferton rzucają nowe światło na całą sprawę. Czy to faktycznie koniec królewskich przywilejów, czy tylko sprytne przeniesienie akcentów? Wydaje się, że dla niektórych członków brytyjskiej monarchii zasady gry są pisane nieco inaczej, co nieustannie budzi pytania o równość wobec prawa i moralności, nawet w kręgach uprzywilejowanych. Prawdziwa cena utraconych tytułów, jak widać, nie zawsze jest mierzona w utraconym komforcie.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.