Leszek Miller o Wenezueli i Trumpie. Czy prezydent USA zapomni o Pokojowej Nagrodzie Nobla?

2026-01-04 10:01

Wydarzenia w Wenezueli, gdzie doszło do działań Stanów Zjednoczonych, stały się tematem dyskusji ekspertów. Byli premierzy Leszek Miller i Waldemar Pawlak w programie "Prezydenci i premierzy" w Polsat News, analizowali motywacje Donalda Trumpa i skutki polityki USA. Poruszono kwestie wpływu na globalny rynek ropy i międzynarodowe relacje, a także szanse Trumpa na Pokojową Nagrodę Nobla.

Na pierwszym planie, w dolnej części kadru, znajduje się czarna, błyszcząca powierzchnia, prawdopodobnie górna część metalowej beczki. Odbija się w niej światło z niewyraźnego, jasnego tła, tworząc na powierzchni poziome smugi blasku i smugi cienia. Po prawej stronie tej powierzchni widoczny jest okrągły, czarny element z otworem pośrodku.

Na drugim planie, za beczką, widoczne są dwie sylwetki rąk, po jednej z każdej strony. Ręce są nieostre, zaciemnione, skierowane do siebie, z wyprostowanymi palcami wskazującymi, na tle jasnego, rozmytego okna lub innego źródła światła. Sylwetki rąk odbijają się również na błyszczącej powierzchni beczki, sprawiając wrażenie, jakby palce wskazywały na jej środek.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, w dolnej części kadru, znajduje się czarna, błyszcząca powierzchnia, prawdopodobnie górna część metalowej beczki. Odbija się w niej światło z niewyraźnego, jasnego tła, tworząc na powierzchni poziome smugi blasku i smugi cienia. Po prawej stronie tej powierzchni widoczny jest okrągły, czarny element z otworem pośrodku. Na drugim planie, za beczką, widoczne są dwie sylwetki rąk, po jednej z każdej strony. Ręce są nieostre, zaciemnione, skierowane do siebie, z wyprostowanymi palcami wskazującymi, na tle jasnego, rozmytego okna lub innego źródła światła. Sylwetki rąk odbijają się również na błyszczącej powierzchni beczki, sprawiając wrażenie, jakby palce wskazywały na jej środek.

Działania USA w Wenezueli

Stany Zjednoczone przeprowadziły operację w Wenezueli, co wywołało szeroką dyskusję na temat jej przyczyn i konsekwencji międzynarodowych. Początkowe reakcje Rosji i Chin na te działania były zaskakująco powściągliwe. Leszek Miller, były premier, wyraził zdziwienie, wskazując, że akcja ta odbiega od wcześniejszych zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa. Trump deklarował bowiem, że skupi się na problemach wewnętrznych kraju, odchodząc od roli globalnego policjanta.

Miller zastanawiał się nad przyczynami takiej postawy mocarstw, sugerując, że mogło dojść do tajnego porozumienia w tej sprawie. Były premier zwrócił uwagę na fakt, że Wenezuela była ważnym klientem Rosji i Chin w sektorze zbrojeniowym, co czyni ich „letnią” reakcję jeszcze bardziej intrygującą. To skłania do refleksji nad złożonością międzynarodowych relacji i ukrytymi motywacjami politycznymi.

"Stało się zupełnie inaczej niż Trump mówił, i teraz świat musi to jakoś przetrawić. Pierwsze reakcje czy Unii Europejskiej, czy głównych mocarstw, oprócz Ameryki, czyli Chin i Rosji, są raczej letnie. Takie, jakby coś jakby sugerowano, że cała ta akcja została przeprowadzona w tajnym porozumieniu" – rozważał były premier Leszek Miller.

Nobel Pokojowy dla Trumpa?

Leszek Miller ironicznie odniósł się do szans Donalda Trumpa na zdobycie Pokojowej Nagrody Nobla w kontekście działań w Wenezueli. Według byłego premiera, operacja wojskowa skutecznie przekreśliła te nadzieje. Jego komentarz sugerował, że takie interwencje zbrojne są sprzeczne z ideą promowania pokoju na świecie, za którą przyznawane jest to prestiżowe wyróżnienie.

Miller podkreślił, że ostateczny wpływ na ocenę działań Trumpa będzie zależał od reakcji społeczności międzynarodowej. Zauważył, że jeśli świat nie będzie specjalnie zainteresowany wydarzeniami w Wenezueli i potraktuje je z obojętnością, to postrzeganie prezydenta USA może pozostać niezmienione. Ta uwaga rzuca światło na globalną dynamikę opinii publicznej i polityki międzynarodowej.

"Jeżeli pan Trump liczył na Pokojową Nagrodę Nobla, no to zdaje się właśnie w ten sposób wszelkie szanse utracił. Chyba, że świata to nie będzie specjalnie interesować, świat na to machnie ręką" - stwierdził Leszek Miller.

Stabilność po akcji militarnej

Waldemar Pawlak, również były premier, ostrzegł, że militarny sukces operacji w Wenezueli nie gwarantuje długoterminowej stabilizacji. Podkreślił, że utrzymanie porządku za pomocą siły jest trudne i wymaga dalszych działań politycznych. Akcja, mimo perfekcyjnego wykonania od strony wojskowej, może napotkać na problemy w aspekcie społecznym i politycznym, co wpłynie na przyszłość regionu.

Pawlak zauważył, że kluczowe dla przyszłości Wenezueli będzie utrzymanie spójności wewnętrznych struktur, zwłaszcza armii. W jego opinii, tylko to może doprowadzić do spokojnej zmiany rządu lub wdrożenia stabilnego rozwiązania przejściowego. Obecna sytuacja w Wenezueli charakteryzuje się chaosem i brakiem wyraźnego przywództwa, co stanowi poważne wyzwanie dla każdego potencjalnego scenariusza politycznego.

"Jest takie stare powiedzenie napoleońskie, że bagnetami łatwo zaprowadzić porządek, ale trudno na nich wysiedzieć. I zobaczymy jak to będzie się rozwijało, bo niewątpliwie od strony militarnej ta akcja była perfekcyjnie przeprowadzona" - powiedział Waldemar Pawlak.

Problemy wewnętrzne Trumpa

Byli premierzy zgodnie zasugerowali, że działania w Wenezueli mogły być motywowane wewnętrznymi problemami Donalda Trumpa. Waldemar Pawlak wskazał, że w kulturze amerykańskiej popularny jest wątek, według którego prezydent borykający się z kłopotami w kraju, może zainicjować „małą wojnę”. Tego rodzaju akcje mają na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej i poprawę wizerunku politycznego.

Leszek Miller potwierdził tę tezę, dodając, że Trump boryka się z „bardzo poważnymi kłopotami wewnętrznymi”, co potwierdzają sondaże. Akcja w Wenezueli mogła być zatem próbą „pokazania skuteczności” i zdobycia dodatkowych punktów politycznych przed zbliżającymi się wyborami. Taki ruch mógł mieć na celu wzmocnienie pozycji prezydenta w oczach amerykańskich wyborców.

"W kulturze amerykańskiej, w sztuce, w filmie amerykańskim, w literaturze jest taki modny wątek, że jeżeli amerykański prezydent ma kłopoty wewnętrzne, to najlepiej gdyby wypowiedział jakąś małą wojnę. A ma kłopoty wewnętrzne, o tym też świadczą sondaże" – wskazał Waldemar Pawlak.

Jakie są potencjalne konsekwencje?

Eksperci zwrócili uwagę na potencjalne globalne konsekwencje wydarzeń w Wenezueli. Waldemar Pawlak wyraził obawę, że sytuacja może doprowadzić do powstania „koncertu mocarstw”, gdzie USA, Rosja i Chiny będą dążyć do utrzymania swoich stref wpływów. Taki rozwój wydarzeń mógłby negatywnie wpłynąć na proces pokojowy w konflikcie ukraińsko-rosyjskim, komplikując międzynarodowe negocjacje i globalną równowagę.

Leszek Miller podkreślił również ekonomiczny aspekt, wskazując, że przejęcie kontroli nad złożami ropy w Wenezueli, jednymi z największych na świecie, może skutkować spadkiem cen surowca. To byłaby zła wiadomość dla Rosji, której gospodarka jest silnie uzależniona od eksportu ropy naftowej. Złoża w Wenezueli są większe niż w Iranie, stanowiąc około jednej piątej światowych zasobów, co ma strategiczne znaczenie dla globalnego rynku energetycznego.

"Złoża ropy naftowej w Wenezueli są większe niż Iranu. To jest chyba 1/5 światowa, więc to może być sytuacja taka, że jeżeli by skutecznie przejęli kontrolę nad tymi złożami, to ceny ropy spadną. To akurat dla Rosji będzie zła wiadomość" – podsumował Leszek Miller.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.