Maria Corina Machado ucieka z Wenezueli. Czy brawurowa akcja miała wsparcie USA?

2025-12-11 8:00

Maria Corina Machado, tegoroczna laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, uciekła z Wenezueli w brawurowej akcji rodem z kina szpiegowskiego. Przywódczyni opozycji, ścigana przez reżim, musiała podjąć dramatyczną decyzję o opuszczeniu kraju, by osobiście odebrać prestiżowe wyróżnienie. Jej droga do wolności wiodła przez Morze Karaibskie, a cała operacja była starannie planowana przez wiele tygodni.

Motorówka z jednym mężczyzną płynie po spokojnej wodzie w stronę prawej krawędzi obrazu, pozostawiając za sobą biały ślad piany. Łódź ma biało-czarne boki, silnik na rufie i wyraźnie widoczne wędki. Horyzont przecina pas wzgórz lub gór, a nad nim rozciąga się niebo, które stopniowo zmienia kolor od błękitu na górze do jasnego pomarańczu przy horyzoncie.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Motorówka z jednym mężczyzną płynie po spokojnej wodzie w stronę prawej krawędzi obrazu, pozostawiając za sobą biały ślad piany. Łódź ma biało-czarne boki, silnik na rufie i wyraźnie widoczne wędki. Horyzont przecina pas wzgórz lub gór, a nad nim rozciąga się niebo, które stopniowo zmienia kolor od błękitu na górze do jasnego pomarańczu przy horyzoncie.

Ucieczka godna scenariusza

Świat z zapartym tchem śledzi dramatyczną historię Marii Coriny Machado, tegorocznej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, której jedyną drogą do odebrania prestiżowego wyróżnienia była brawurowa ucieczka z Wenezueli. Reżimowe restrykcje, odcinające ją od świata, zmusiły ją do działania, które "Wall Street Journal" porównuje do scenariusza filmu szpiegowskiego. Od roku zresztą polityczka ukrywała się na peryferiach Caracas, żyjąc w nieustannym cieniu zagrożenia i represji.

Jej misja rozpoczęła się w poniedziałkowe popołudnie, pod osłoną pozornej normalności, gdy opozycjonistka postawiła wszystko na jedną kartę. Cel był jasny: dotrzeć do odległego Oslo, by przed środową ceremonią odebrać nagrodę, będącą symbolicznym policzkiem dla autorytarnej władzy. To, co czekało ją po drodze, wymagało nie tylko odwagi, ale i niezwykłej precyzji w działaniu, każdy krok mógł bowiem oznaczać poważne konsekwencje.

Ryzykowny plan i przebranie

Aby zmylić czujność reżimowych służb, Machado podjęła się radykalnej transformacji, zakładając przebranie i perukę, co z pewnością dodawało całej sytuacji jeszcze bardziej filmowego charakteru. Pierwszym, najbardziej stresującym etapem operacji było przebycie drogi z kryjówki do zapomnianej wioski rybackiej na wybrzeżu. Jak donoszą źródła amerykańskiego dziennika, podczas tych 10 godzin podróży, ona i dwie towarzyszące jej osoby natrafiły na aż dziesięć wojskowych punktów kontrolnych.

Każde z tych spotkań było testem na wytrzymałość i opanowanie, stawką była wolność i sukces całej misji. Niezwykłym zbiegiem okoliczności, a może niezwykłą skutecznością planistów, udawało im się za każdym razem uniknąć demaskacji i zatrzymania, co samo w sobie jest świadectwem desperacji i determinacji. Do celu dotarli około północy, by po krótkim, nerwowym odpoczynku, o świcie wsiąść do skromnej, drewnianej łodzi rybackiej i wypłynąć w stronę otwartego Morza Karaibskiego, kierując się na Curacao, wyspę oddaloną o wiele mil. Ich ucieczkę znacząco spowalniały silny wiatr i wzburzone morze.

Kto pomógł noblistce w ucieczce?

Okazało się, że ten misterny plan nie powstał z dnia na dzień; cała operacja była owocem około dwumiesięcznych, starannych przygotowań. Za kulisami działała specjalistyczna wenezuelska grupa, której specjalnością jest organizowanie bezpiecznych dróg ucieczki dla tych, którzy z różnych przyczyn muszą opuścić kraj. Ich profesjonalizm i doświadczenie okazały się kluczowe w tak ryzykownej misji.

Co istotne, zanim łódź z noblistką na pokładzie wyruszyła w pełne niebezpieczeństw wody Morza Karaibskiego, organizatorzy podjęli decyzję o poinformowaniu amerykańskich sił zbrojnych. Był to ruch strategiczny, mający na celu uniknięcie potencjalnej tragedii, zwłaszcza że od września Amerykanie aktywnie patrolują ten region, prowadząc ataki na łodzie podejrzane o przemyt narkotyków, co stawiało uciekinierów w sytuacji wysokiego ryzyka.

"Zrobiliśmy to, żeby uniknąć katastrofy. Amerykańskie siły zbrojne były zorientowane w sprawie, ale nie akceptowały, ani nie autoryzowały operacji. Po prostu dowiedziały się o jej przebiegu."

Czy USA wspierały operację?

„Wall Street Journal” donosi, że administracja Donalda Trumpa również była świadoma przygotowywanej operacji, choć dokładny zakres jej zaangażowania pozostaje otoczony aurą tajemnicy i spekulacji. Trudno jednoznacznie ocenić, czy było to milczące przyzwolenie, czy może bardziej subtelne wsparcie, bez bezpośredniego udziału.

Dziennik zauważa jednak intrygujący zbieg okoliczności: mniej więcej w tym samym czasie, gdy łódź z Marią Coriną Machado wypływała na wzburzone morze, para amerykańskich myśliwców F-18 patrolowała okolicę trasy wiodącej w stronę Curacao przez około 40 minut. Ten fakt, choć nie stanowiący dowodu bezpośredniego zaangażowania, z pewnością dodaje pikanterii całej historii i wzbudza pytania o prawdziwy zakres amerykańskiej "świadomości".

Machado obiecuje powrót do ojczyzny

Maria Corina Machado dotarła na Curacao we wtorek około godziny 15, co było zaledwie przystankiem w jej długiej i skomplikowanej podróży. Stamtąd, na pokładzie prywatnego odrzutowca, poleciała bezpośrednio do Oslo, gdzie czekał ją kolejny bolesny moment – nie zdążyła na ceremonię wręczenia nagrody, którą w jej imieniu odebrała córka. To był z pewnością gorzki smak zwycięstwa, okupiony koniecznością ucieczki i rozłąki.

Po krótkim odpoczynku noblistka nie zamierza zwalniać tempa; planuje serię wizyt w europejskich stolicach oraz w Waszyngtonie, by na arenie międzynarodowej głośno mówić o dramatycznej sytuacji w Wenezueli i bezwzględnym reżimie. Choć opuszczenie kraju wiąże się z realnym ryzykiem, że zostanie pozbawiona możliwości powrotu, a prokurator generalny Tarek William Saab zapowiedział uznanie jej za zbiega, jeśli pojawi się w Norwegii, Machado stanowczo deklaruje, że wróci do ojczyzny, mimo że grozi jej tam aresztowanie. To nie pierwszy raz, gdy w tajemnicy opuszczała Wenezuelę, co tylko podkreśla jej niezłomny charakter.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.