Moskwa pod śniegiem. Czy świat czeka na podobną inwazję bieli?

2026-02-01 11:58

Moskwa przeżywa zimę, jakiej nie widziano od ponad dwóch stuleci. Rekordowe opady śniegu sparaliżowały stolicę Rosji, zaskakując nawet tych, którzy z surowymi warunkami są za pan brat. Odnotowane 92 mm opadów do 29 stycznia to wynik, który bije na głowę wszystkie pomiary z ostatnich 203 lat, a doniesienia z mediów społecznościowych wskazują, że to dopiero początek prawdziwej śnieżnej apokalipsy.

Rozległa, zasypana śniegiem przestrzeń o nierównej powierzchni dominuje dolną połowę obrazu, z delikatnymi załamaniami tworzącymi fale. Za nią, w średnim planie, widać skupisko budynków o spadzistych dachach pokrytych grubą warstwą śniegu, ich okna i uliczne latarnie emitują ciepłe, pomarańczowe światło. W tle rozciąga się miejski pejzaż z licznymi wysokimi budynkami i kominem, wszystko otulone szarym, zachmurzonym niebem, które zlewa się z horyzontem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Rozległa, zasypana śniegiem przestrzeń o nierównej powierzchni dominuje dolną połowę obrazu, z delikatnymi załamaniami tworzącymi fale. Za nią, w średnim planie, widać skupisko budynków o spadzistych dachach pokrytych grubą warstwą śniegu, ich okna i uliczne latarnie emitują ciepłe, pomarańczowe światło. W tle rozciąga się miejski pejzaż z licznymi wysokimi budynkami i kominem, wszystko otulone szarym, zachmurzonym niebem, które zlewa się z horyzontem.

Moskwa zasypana. Zima jakiej nie było

Stolica Rosji, Moskwa, zamieszkana przez około 13 milionów osób, zmaga się z prawdziwie historyczną zimą. Meteorolodzy potwierdzili, że do 29 stycznia w Obserwatorium Meteorologicznym Uniwersytetu Moskiewskiego zarejestrowano prawie 92 mm opadów. Jest to najwyższa wartość odnotowana w ciągu ostatnich 203 lat, co samo w sobie stanowi świadectwo wyjątkowości obecnych warunków. Doniesienia z mediów społecznościowych tylko potęgują ten obraz, sugerując, że po tej dacie śniegu spadło jeszcze więcej, przekraczając wszelkie oczekiwania.

Obrazy i nagrania krążące w sieci ukazują mieszkańców, którzy z trudem przedzierają się przez gigantyczne zaspy w samym sercu miasta. W niektórych rejonach Moskwy pokrywa śnieżna osiągnęła zdumiewające 60 centymetrów, przekształcając ulice w prawdziwe labirynty bieli. Intensywne opady śniegu doprowadziły do poważnych zakłóceń w codziennym życiu metropolii, stawiając pod znakiem zapytania sprawność miejskich służb w obliczu tak ekstremalnych warunków.

"Do 29 stycznia w Obserwatorium Meteorologicznym Uniwersytetu Moskiewskiego odnotowano prawie 92 mm opadów, co stanowi najwyższą wartość w ciągu ostatnich 203 lat" - ogłosili rosyjscy meteorolodzy.

Paraliż na ulicach. Czy to już chaos?

Skutki „zimy dwustulecia” są odczuwalne na każdym kroku. Transport publiczny i indywidualny został poważnie dotknięty; pociągi podmiejskie notują znaczące opóźnienia, a ruch samochodowy w godzinach szczytu praktycznie zamarł. Kierowcy utknęli w niekończących się korkach, co jest rzadkością nawet dla tak wielkiego miasta, jak Moskwa, znanej z dynamicznego, choć często zatłoczonego ruchu.

Mimo całotygodniowych działań służb miejskich, intensywność i skala opadów wyraźnie przerosła ich możliwości. Odśnieżanie, choć prowadzone nieprzerwanie, nie nadąża za kolejnymi atakami żywiołu. Taka sytuacja budzi pytania o przygotowanie infrastruktury miejskiej na podobne anomalie pogodowe, które, jak widać, mogą uderzyć z zaskakującą siłą.

Dlaczego styczeń zaskoczył? Przyczyny anomalii

Meteorolodzy, analizując bieżącą sytuację, wskazują, że choć dane dotyczące opadów są rekordowe, faktyczna ilość zalegającego śniegu jest jeszcze większa, co sprawia, że krajobraz Moskwy wydaje się niemal nierzeczywisty. Skąd tak drastyczna anomalia? Według moskiewskiego obserwatorium, winę za rekordowe opady ponoszą głębokie i rozległe cyklony, które w towarzystwie ostrych frontów atmosferycznych, przetoczyły się nad regionem.

Tegoroczny styczeń został jednogłośnie określony w raportach pogodowych jako miesiąc wyraźnie odbiegający od norm z ostatnich lat. To nie tylko sucha statystyka, ale odczuwalna zmiana w naturze pogody, o której wspominają nawet mieszkańcy. Jak słusznie zauważył jeden z nich, Pavel, barman z Moskwy, kiedyś śniegu było znacznie więcej, potem prawie zniknął.

"Kiedy byłem dzieckiem, śniegu było znacznie więcej. Potem praktycznie zniknął" – powiedział agencji AFP 35-letni Pavel, barman z Moskwy.

Rosja tonie w bieli. Czy to nowy trend?

Moskwa nie jest jedynym miejscem w Rosji, które zmaga się z kaprysami zimy. Problemy z ekstremalnymi opadami dotknęły również inne, odległe regiony kraju. Wcześniej w styczniu na Dalekim Wschodzie, konkretnie na Kamczatce, ogłoszono stan nadzwyczajny. Potężna śnieżyca sparaliżowała tam największe miasto regionu, zmuszając mieszkańców do walki z żywiołem na niespotykaną skalę.

Udostępniane w sieci nagrania z Kamczatki szokowały: zaspy sięgające drugiego piętra budynków oraz mieszkańcy, którzy musieli własnoręcznie odkopywać samochody i drogi, by móc w ogóle funkcjonować. To zjawisko nasuwa pytanie, czy mamy do czynienia z nowym trendem pogodowym, czy może jedynie z wyjątkowo pechowym zbiegiem okoliczności dla Rosji, która, choć przyzwyczajona do zimy, takiej inwazji bieli nie doświadczyła od pokoleń.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.