Spis treści
Kijów walczy z zimą i wrogiem
Rosyjska agresja nie ustaje, a **Ukraina przeżyła kolejną dramatyczną noc**, mierząc się z ponad 300 dronami i 34 rakietami różnych typów. Te bestialskie ataki wymierzone zostały w obiekty infrastruktury krytycznej, dotykając obwodów odeski, dniepropietrowski, winnicki, rówieński i połtawski. Najgorsze konsekwencje tej barbarzyńskiej ofensywy ponownie odczuł Kijów oraz jego okolice, pogrążając stolicę w jeszcze większej desperacji.
Zaledwie kilka dni po wcześniejszych atakach z 9 stycznia, **Kijów znów został pozbawiony ogrzewania**, co dotknęło blisko 6 tysięcy bloków mieszkalnych. Choć służby komunalne heroicznie pracowały nad przywróceniem ciepła, dzisiejszy ostrzał zniweczył ich wysiłki, odkładając na nieokreśloną przyszłość moment, w którym mieszkańcy ponownie poczują komfort w swoich domach. To prawdziwa walka z czasem i bezwzględnym przeciwnikiem, który celowo uderza w cywilów.
Mróz jakiego dawno nie było
Stolica Ukrainy zmaga się z mrozami niespotykanymi od co najmniej 15 lat, gdzie **temperatury nocą spadają do minus 20 stopni Celsjusza**, a w dzień utrzymują się na poziomie minus 10 do minus 15 stopni. W odpowiedzi na ten kryzys miasto uruchomiło "punkty ogrzewania", oferujące ciepłe schronienie, możliwość naładowania telefonu oraz poczęstunek, by złagodzić choć trochę ciężar tej dramatycznej sytuacji. To świadectwo niewyobrażalnej ludzkiej solidarności w obliczu nieludzkiej agresji.
W tę walkę o przetrwanie włączyły się również liczne firmy i sklepy, udostępniając swoje ogrzewane przestrzenie z dostępem do internetu i ładowarkami. Co więcej, **złagodzono nawet godzinę policyjną**, by umożliwić ludziom swobodne przemieszczanie się do tych punktów ogrzewania w poszukiwaniu ratunku przed siarczystym mrozem. Mimo tych heroicznych starań, życie w Kijowie wciąż pozostaje codzienną batalią o godność i przetrwanie, gdzie każdy dzień to wyzwanie.
Życie w zimnych murach Kijowa
Brak ogrzewania, ciągłe przerwy w dostawach prądu i wody stworzyły dla mieszkańców Kijowa sytuację krytyczną, która wymaga nadludzkiej odporności. Ludzie spędzają czas w przemarzniętych mieszkaniach, **szukając ciepła pod kocami, przy dogorywających kaloryferach, a nawet podgrzewając cegły na kuchenkach**, by choć na chwilę ogrzać otoczenie. To surrealistyczny obraz nowoczesnego miasta, zmuszonego do powrotu do metod sprzed wieków.
Co bardziej niepokojące, problem z ogrzewaniem nie dotyczy jedynie domów, ale także miejsc pracy i edukacji, co ma ogromny wpływ na najmłodszych. **Dziewięcioletnia Sofia, odrabiająca lekcje w dwóch swetrach i kurtce**, jest tragicznym symbolem tej codziennej walki, jaką toczą dzieci w Ukrainie. Jej historia to poruszające świadectwo, jak wojna bezlitośnie wkracza w najbardziej intymne sfery życia, odbierając dzieciństwo i beztroskę.
"To jest bardzo niewygodne. Mam na sobie podkoszulkę, koszulkę, jeden sweter, drugi i kurtkę. Na nogach 3 pary skarpetek, dwie pary rajstop i ciepłe spodnie. No, trochę ciężko oddychać. Jestem zmęczona tym. Nawet na ulicę mnie mama tak nie ubierała. Chciałabym, żeby było ciepło i żebym mogła po prostu siedzieć przy biurku bez kurtki. Czekam, aż zrobi się ciepło. Nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje" - mówi Sofia.
Ile stopni jest w mieszkaniu?
W 14-piętrowym bloku w dzielnicy Hołosijiwskiej, gdzie mieszka rodzina Sofii, **temperatura w mieszkaniu utrzymuje się na poziomie zaledwie 7-11 stopni Celsjusza**, a ogrzewania brakuje od kilku dni. Prąd, jeśli w ogóle się pojawia, dostępny jest tylko na kilka godzin dziennie, co staje się wyścigiem z czasem na naładowanie urządzeń, przygotowanie posiłków i wykonanie szkolnych obowiązków. Każda chwila dostępu do energii to cenny dar w tej brutalnej rzeczywistości.
Rodzina Sofii, mieszkająca na 9. piętrze, musi zmagać się z codziennym wspinaniem się po schodach, gdy nie ma prądu, co jest dodatkowym wyzwaniem. Duży balkon z wielkimi oknami, w normalnych warunkach atut, stał się teraz elementem walki z chłodem, a **aby zminimalizować wiatr, jest oklejony taśmą**, co jest kolejnym symbolem prowizorycznych rozwiązań, jakie muszą stosować mieszkańcy. Nawet lodówka staje się jedynie "zwykłą szafą" bez prądu.
Walka o każdy stopień ciepła
Problemy z posiłkami są minimalizowane dzięki kuchence gazowej, ale nawet to ma swoje ograniczenia – trzeba gotować tak, by od razu zjeść, ponieważ brak prądu szybko niweczy możliwość przechowywania żywności w lodówce. W akcie desperacji, aby się ogrzać, **rodzina włącza kuchenkę gazową i piekarnik, gromadząc się w małej kuchni**, która staje się najcieplejszym azylem w całym mieszkaniu. To smutny obraz codziennej walki o minimum komfortu.
Rutyna dnia, choć monotonna, jest przeplatana momentami, w których liczy się każda kropla ciepłej wody. Wieczorami, gdy nadchodzi czas higieny, wielka miska służy za improwizowaną wannę, a wodę podgrzewa się bojlerem, jeśli jest prąd, lub na kuchence, gdy go brakuje. Przed snem **rodzice napełniają plastikowe butelki ciepłą wodą, które Sofia kładzie pod kołdrę**, by choć trochę ogrzać się przed mroźną nocą.
Noc przynosi największy strach
Najtrudniejszy dla Sofii jest jednak czas nocy, naznaczony ciągłym strachem przed alarmami przeciwlotniczymi i widmem kolejnych ostrzałów. W tych dramatycznych chwilach, dziewczynka musi wstać spod kołdry i biec do schronu, gdzie panuje jeszcze niższa temperatura, co jest dodatkowym testem wytrzymałości. **Ciepłe ubrania i buty, zawsze trzymane obok łóżka**, są tragicznym symbolem gotowości na każdą ewentualność, na którą nikt nie powinien być przygotowany.
W schronie, w bloku, temperatura spada do zaledwie kilku stopni, potęgując poczucie zagrożenia i dyskomfortu. Dziecięcy strach, który wyraża Sofia, jest potężnym oskarżeniem wojny: **"Boję się, że uderzy rakieta czy dron i nas zabije."** Słowa dziewięciolatki, która "niejednokrotnie słyszała wybuchy" i widziała "dużego i szybkiego ptaka" – drona, to poruszający obraz bezbronności cywilów wobec bezwzględnej agresji.
"Zawsze się boję. Boję się, że uderzy rakieta czy dron i nas zabije. Słyszałam wybuchy już niejednokrotnie. Raz też widziałam dron, gdy biegliśmy do metra. Jest duży. Jak jak duży i szybki ptak" – wyjaśnia 9-latka.
Polska pomoc dla Kijowa
W obliczu tej niewyobrażalnej sytuacji, generatory prądu stały się ratunkiem dla wielu mieszkańców Kijowa, umożliwiając podłączenie grzejników i innych niezbędnych urządzeń elektrycznych. To one wlewają iskrę nadziei w mroźną codzienność. Równocześnie, **na platformie pomagam.pl trwa wzruszająca zbiórka "Ciepło z Polski dla Kijowa"**, zorganizowana przez fundację Stand with Ukraine i inne organizacje społeczne, która ma na celu zakup i dostarczenie tych kluczowych urządzeń.
Solidarność Polaków po raz kolejny pokazuje swoją siłę, a **w ciągu zaledwie czterech dni udało się zebrać ponad 4 miliony złotych**, zbliżając się do ambitnego celu 5 milionów. Ta inicjatywa to nie tylko materialna pomoc, ale przede wszystkim wyraz niezłomnego wsparcia i ludzkiej empatii w obliczu tragedii, która każdego dnia rozgrywa się tuż za naszą wschodnią granicą. To promyk nadziei w mroźnej ukraińskiej rzeczywistości.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.