Dzikie zwierzęta na ludzkich salonach
Od pewnego czasu w kalifornijskiej Altadenie panuje atmosfera irytacji i bezradności, a wszystko za sprawą jednego, wyjątkowo śmiałego niedźwiedzia. Historia zaczęła się pod koniec listopada, kiedy Ken Johnson, niczego nieświadomy mieszkaniec, zaczął słyszeć niepokojące dźwięki dochodzące spod jego własnej podłogi. Dopiero monitoring ujawnił szokującą prawdę: pod jego domem, w pokaźnej jamie, zamieszkał dorodny miś, który swobodnie przechadzał się po posesji, jakby był jej prawowitym właścicielem. Ten niecodzienny lokator szybko stał się gwiazdą lokalnych mediów, a jego poczynania wywołały falę oburzenia wśród sąsiadów, którzy obserwowali bezczynność lokalnych władz.
Przez blisko miesiąc niedźwiedź bezkarnie korzystał z luksusowego „apartamentu” pod domem Johnsona, ignorując wszelkie próby jego przegonienia, co tylko potęgowało frustrację właściciela. Ken Johnson, widząc opieszałość służb i brak konkretnych działań, zaczął grozić władzom miasta pozwem, domagając się interwencji w tej absurdalnej sytuacji. Tuż po świętach, gdy wydawało się, że problem sam się rozwiązał, a dziki lokator zniknął, nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Okazało się, że uciążliwy niedźwiedź po prostu postanowił zmienić adres i przeniósł się do sąsiada, kontynuując swoją "miejską odyseję".
"Jestem prawie pewien, że to ten sam, widziałem, jak uciekał w tamtą stronę" – powiedział Johnson w wywiadzie dla „New York Post”.
Czy paintball pomoże na dzikiego lokatora?
Najnowsze doniesienia z Altadeny potwierdzają, że dziki lokator wciąż daje się we znaki, a jego kolejnym celem stał się dom sąsiada, którego tożsamość pozostaje nieujawniona. Nowy "współlokator" misia, podobnie jak Ken Johnson, kategorycznie domaga się jego wyprowadzki, ale nie chce występować publicznie, co może świadczyć o narastającej presji i obawach mieszkańców. Sprawą zajmuje się obecnie Kalifornijski Departament Ryb i Dzikich Zwierząt, próbując ustalić, czy to ten sam niedźwiedź, czy może Altadenę nawiedziła cała "mafia" dzikich lokatorów.
W obliczu bezradności tradycyjnych metod, Ken Johnson podzielił się zaskakującą informacją na temat tego, co w końcu skłoniło niedźwiedzia do opuszczenia jego posesji. Okazuje się, że to nie pułapki z sardynkami czy masłem orzechowym, lecz kuli paintballowe wypełnione olejem, okazały się skuteczne w odstraszeniu intruza. To nietypowe rozwiązanie rzuca nowe światło na problem miejskich zwierząt i być może stanie się nową, choć kontrowersyjną, metodą walki z nimi, co z pewnością wywoła dyskusję na temat etyki takich działań.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.