Spis treści
Wstrząsający incydent w przedszkolu
W połowie stycznia w placówce Destiny Development Centre w Inglewood w Kalifornii (USA) doszło do niepokojącego zdarzenia. Jedna z opiekunek rzuciła butem w pięcioletnią dziewczynkę, co zarejestrowały wewnętrzne kamery monitoringu. Uderzone dziecko natychmiast wybuchło płaczem, wskazując na doznany ból i zaskoczenie.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej bulwersująca, ponieważ dwóch innych pracowników przedszkola było świadkami tego zajścia. Zamiast udzielić pomocy płaczącej dziewczynce lub zainterweniować, świadkowie incydentu zaczęli się śmiać. Ich postawa wywołała oburzenie opinii publicznej po ujawnieniu szczegółów sprawy.
"Dwóch innych pracowników było świadkami zdarzenia i wybuchło śmiechem, zamiast zareagować w adekwatny sposób" - podaje "Metro".
Matka domaga się wyjaśnień
Matka pokrzywdzonej dziewczynki, Michelae Jones, dowiedziała się o zajściu tego samego wieczoru od swojej pięcioletniej córki. Kobieta natychmiast zgłosiła się do lokalnej stacji telewizyjnej KTLA, gdzie opowiedziała o swoim szoku. Jones wyraziła głębokie rozczarowanie zaufaniem, które pokładała w placówce, do której jej dziecko uczęszczało przez trzy lata.
Następnego dnia matka zwróciła się do dyrekcji przedszkola z prośbą o rozmowę i wgląd w nagrania z kamer monitoringu. Mimo pilności sytuacji, na możliwość obejrzenia zapisów z kamer musiała czekać aż dwa tygodnie. To opóźnienie dodatkowo spotęgowało frustrację i poczucie bezradności u Michelae Jones.
"Jestem w szoku. Córka chodzi tam trzy lata, Byłam z tymi ludźmi przez trzy lata. Naprawdę myślałam, że moje dziecko jest bezpieczne" - powiedziała Michelae Jones.
Początkowe działania dyrekcji
Dyrektorka przedszkola, Danielle Williams, przekazała Michelae Jones, że wszczyna dochodzenie w sprawie incydentu. Początkowo przedstawiła inną wersję wydarzeń, sugerując, że opiekunka rzuciła buty do innego pomieszczenia, a dziecko przypadkowo uderzyło się w głowę. Dyrektorka podkreśliła, że w placówce nie toleruje się znęcania nad dziećmi ani nie zatrudnia takich osób.
Ta pierwsza wersja zdarzeń, która obwiniała przypadkowy charakter sytuacji, wzbudziła wiele kontrowersji, szczególnie w kontekście ujawnionych nagrań. Wyjaśnienia Williams nie usatysfakcjonowały matki dziecka, która domagała się pełnej prawdy i odpowiednich konsekwencji dla winnych. To zdeterminowanie Michelae Jones odegrało kluczową rolę w dalszym rozwoju sprawy.
Zwolnienia w Destiny Development Centre
Po przeprowadzeniu wewnętrznego śledztwa, dyrektorka Danielle Williams podjęła decyzję o zwolnieniu opiekunki, która rzuciła butem w dziecko. Był to pierwszy krok w odpowiedzi na poważne naruszenie zasad bezpieczeństwa i opieki. Decyzja ta nastąpiła po dokładnym przeanalizowaniu zebranych dowodów, w tym kluczowych nagrań z monitoringu.
Co więcej, dwie pozostałe pracownice, które były obecne podczas incydentu i zareagowały śmiechem, również poniosły konsekwencje. Początkowo zostały zawieszone w obowiązkach, jednak ostatecznie dyrektorka Williams zdecydowała się także je zwolnić. Wszyscy pracownicy zamieszani w incydent stracili swoje posady, co stanowiło jasny sygnał o braku tolerancji dla takiego zachowania w placówce.
"Nie znęcamy się tu nad dziećmi, nie zatrudniamy osób znęcających się nad dziećmi" - miała mówić Danielle Williams.
Żądania aresztowania opiekunki
Michelae Jones, matka pokrzywdzonej 5-latki, wyraziła opinię, że zwolnienie pracownic i przeprosiny to niewystarczające działania. Kobieta obawia się, że incydent nie będzie jednorazowym wydarzeniem i może powtórzyć się w przyszłości. Jones żąda, aby opiekunka, która rzuciła butem, została aresztowana za napaść i znęcanie się nad dzieckiem, wskazując na powagę czynu.
Matka stanowczo podkreśla, że dąży do pełnej sprawiedliwości w tej sprawie. Jej celem jest zapewnienie, że odpowiedzialna osoba poniesie konsekwencje nie tylko na poziomie zatrudnienia, ale również karnym. Michelae Jones wyraziła swoje oczekiwania wobec wymiaru sprawiedliwości, licząc na to, że sprawczyni trafi do więzienia za swoje działanie. Cała społeczność czeka na dalszy rozwój tej bulwersującej sprawy.
"Powinnaś trafić do więzienia. Tego właśnie chcę. Sprawiedliwości" - powiedziała Michelae Jones.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.