Pandemia może wrócić silniejsza. Czy jesteśmy gotowi na Chorobę X?

2026-01-12 11:22

Oficjalne zakończenie pandemii COVID-19 nie oznacza końca globalnych zagrożeń zdrowotnych. Eksperci biją na alarm, wskazując, że świat, mimo bolesnych doświadczeń z ostatniego kryzysu, wciąż może być fatalnie nieprzygotowany na nadejście kolejnego, być może znacznie groźniejszego patogenu. Na liście priorytetowej WHO czai się tzw. "Choroba X", stanowiąca niewiadomą, lecz realną groźbę.

Na pierwszym planie, centralnie, znajduje się szklana szalka Petriego, wypełniona białymi pigułkami lub tabletkami o różnych kształtach i rozmiarach, z jasnym, pomarańczowo-żółtym światłem emanującym z jej wnętrza. Pokrywka szalki jest lekko odsunięta i spoczywa na jej krawędzi. Całość spoczywa na jasnej, odbijającej światło powierzchni laboratoryjnego blatu. W tle widoczne są niewyraźne, zamazane obiekty laboratoryjne, w tym części mikroskopu lub statywu oraz szklane naczynia, utrzymane w chłodnej, niebieskawo-szarej tonacji.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, centralnie, znajduje się szklana szalka Petriego, wypełniona białymi pigułkami lub tabletkami o różnych kształtach i rozmiarach, z jasnym, pomarańczowo-żółtym światłem emanującym z jej wnętrza. Pokrywka szalki jest lekko odsunięta i spoczywa na jej krawędzi. Całość spoczywa na jasnej, odbijającej światło powierzchni laboratoryjnego blatu. W tle widoczne są niewyraźne, zamazane obiekty laboratoryjne, w tym części mikroskopu lub statywu oraz szklane naczynia, utrzymane w chłodnej, niebieskawo-szarej tonacji.

Czy wyciągnięto wnioski?

Początek pandemii COVID-19, która pod koniec 2019 roku wybuchła w chińskim Wuhan, szybko pokazał globalną skalę zagrożenia. Szacunki Światowej Organizacji Zdrowia mówią o setkach milionów zakażeń i milionach zgonów, jednak prawdziwa tragedia mogła być znacznie większa. Dr hab. Marek Czarkowski, lekarz i bioetyk, trafnie zauważył, że systemy państwowe i ochrony zdrowia okazały się słabo przygotowane, reagowały zbyt późno, a komunikacja była chaotyczna.

Co gorsza, ochrona najbardziej wrażliwych grup społecznych całkowicie zawiodła, pozostawiając je na łasce losu. Pomimo olbrzymiej liczby ofiar i dramatycznych strat gospodarczych, szacowanych na biliony dolarów przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, eksperci wskazują na cyniczny wniosek: głównym impulsem do działania nie była liczba zgonów, lecz obawa przed konsekwencjami ekonomicznymi i politycznymi.

Choroba X realnym zagrożeniem?

Światowa Organizacja Zdrowia już w 2016 roku, z pewną dozą wizjonerstwa, opracowała plan R&D Blueprint. Miał on na celu przyspieszenie prac nad kluczowymi szczepionkami i lekami w obliczu nadchodzących epidemii, jednak dokument ten, niczym zapomniana instrukcja, pozostawał martwy aż do nadejścia globalnego kryzysu COVID-19.

Dopiero wówczas, gdy świat stanął na krawędzi, urzędnicy i naukowcy zostali zmuszeni do realnych działań. Dziś na liście chorób priorytetowych WHO widnieją takie postrachowe nazwy jak wirusy Ebola, Marburg, Nipah, a także tzw. „choroba X” – nieznany jeszcze patogen, który może wywołać kolejną pandemię. Szczególną uwagę przyciąga także wirus ptasiej grypy H5N1, uznawany za bardzo prawdopodobnego kandydata na sprawcę kolejnego globalnego kataklizmu.

Gdy medycyna staje się logistyką

Jak dramatycznie podkreśla Onet, zagrożenie jest realne i potężne. Niektóre z tych patogenów, będące na celowniku WHO, charakteryzują się wręcz apokaliptyczną śmiertelnością, sięgającą nawet 80 procent. Co więcej, mimo ich niewyobrażalnej grozy, wciąż nie istnieją wobec nich zatwierdzone szczepionki ani skuteczne leki, pozostawiając medycynę z pustymi rękami w przypadku ich nagłego wybuchu.

Po wyniszczającej pandemii COVID-19, w Polsce powstała seria raportów, między innymi autorstwa Najwyższej Izby Kontroli i Rzecznika Praw Obywatelskich. Ich wnioski, niestety, były bolesną powtórką z rozrywki: państwa reagowały z opóźnieniem, a systemy ochrony zdrowia szybko znalazły się na granicy wydolności.

"Największą tragedią było 60–100 podobnych przypadków naraz" - cytowano wówczas jedną z anestezjolożek. Dodała, że w takich chwilach medycyna przestawała być leczeniem, a stawała się czystą logistyką przetrwania.

Oddziały pękały w szwach

Te analizy jednoznacznie wskazały na skalę problemu, jaką był brak przygotowania na globalne zagrożenie. W szczytowych momentach kryzysu, jak przypomina Onet, oddziały intensywnej terapii dosłownie pękały w szwach. Brakowało tlenu, podstawowych leków i wyczerpanego personelu, a lekarze musieli pracować na granicy ludzkich możliwości, po kilkanaście godzin dziennie, w warunkach przypominających wojnę.

W świetle tych bolesnych doświadczeń, Unia Europejska podjęła próbę odrobienia lekcji i przygotowania się na przyszłość. Powołano Europejski Urząd ds. Gotowości i Reagowania na Stany Zagrożenia Zdrowia (HERA), którego ambicją jest stworzenie technologii pozwalającej wyprodukować szczepionkę w ciągu zaledwie 100 dni od wykrycia nowego patogenu.

UE stawia na technologię

Ten imponujący plan zakłada zdolność wytworzenia aż 450 milionów dawek dla mieszkańców UE, co w teorii ma zapewnić szybką i skuteczną odpowiedź. Czy jednak to wystarczy, aby sprostać wyzwaniom, które niesie ze sobą nieprzewidywalna „choroba X” lub inne śmiertelne wirusy?

Eksperci pozostają sceptyczni, podkreślając, że jeśli kolejna pandemia nadejdzie, świat znów zostanie wystawiony na bezlitosną próbę, a jego prawdziwa gotowość zostanie brutalnie zweryfikowana. Pytanie nie brzmi, czy to nastąpi, ale kiedy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.