Spis treści
Zaskakujący wyrok dla podpalacza IKEA
Sprawa Danyło B., 18-letniego obywatela Ukrainy, który podpalił sklep IKEA w Wilnie w nocy z 8 na 9 maja 2024 roku, od początku budziła wiele kontrowersji. Mimo gigantycznych strat, oszacowanych na 500 milionów euro, młody sprawca usłyszał wyrok zaledwie trzech lat i czterech miesięcy pozbawienia wolności. Tak niska kara, szczególnie w kontekście kwalifikacji czynu jako ataku terrorystycznego, jest szeroko komentowana przez media i budzi pytania o adekwatność wymiaru sprawiedliwości wobec tak poważnych zagrożeń.
W chwili popełnienia przestępstwa Danyło B. był nieletni, co zapewne miało wpływ na ostateczny wymiar kary. Jednakże, fakt, że działał on na zlecenie obcych służb, a jego działania miały charakter skoordynowany i były częścią szerszej operacji, powinien skłonić do głębszej refleksji. Cała sytuacja przypomina o tym, jak łatwo młodzi ludzie mogą zostać zmanipulowani i wykorzystani w hybrydowych działaniach wymierzonych w bezpieczeństwo państwowe, z daleka od linii frontu, a jednak w samym centrum konfliktu.
Zlecenie Rosjan na Litwie i w Polsce
Litewscy śledczy nie mają wątpliwości: za podpaleniem IKEA w Wilnie stoją rosyjskie służby specjalne. Konkretnie wskazano na osoby przebywające w Federacji Rosyjskiej, Oleksandra V. i Serhiiego Chaly. Motywy mogły być różne, w tym chęć zemsty za wycofanie się szwedzkiej sieci sklepów z rosyjskiego rynku po inwazji na Ukrainę. To pokazuje, że cele ataków hybrydowych mogą być bardzo pragmatyczne i niekoniecznie związane wyłącznie z krytyczną infrastrukturą państwową, uderzając w międzynarodowe korporacje jako symbol zachodniego świata.
Co więcej, amerykański dziennik „New York Times” ujawnił, powołując się na litewskie źródła, że Danyło B. został zwerbowany przez rosyjskie służby wywiadowcze na terenie Polski. Nastolatek miał trafić do Polski uciekając z Ukrainy po wybuchu wojny, co czyni go szczególnie wrażliwym celem dla rekruterów. Miał on również odebrać torbę z materiałami wybuchowymi i detonatorami, a zleceniodawcy obiecali mu i jego wspólnikowi, Oleksandrowi H., 10 tysięcy euro oraz samochód BMW 530, choć ostatecznie nie wywiązali się z tych obietnic.
Czy Danyło B. był częścią większej siatki?
Danyło B. i Oleksandr H. działali według szczegółowych instrukcji. Ich zadaniem było skonstruowanie urządzeń umożliwiających zdalne podpalenie, pozostawienie ich wraz z substancją łatwopalną w sklepie IKEA, a następnie filmowanie rozprzestrzeniającego się ognia. To schemat działania, który coraz częściej obserwujemy w kontekście działań hybrydowych. Nagrywanie akcji ma na celu nie tylko dokumentowanie wykonania zadania, ale także szerzenie chaosu i dezinformacji w przestrzeni publicznej, co jest kluczowe dla propagandowych celów agresora.
Po akcji w Wilnie, Danyło B. i drugi sprawca udali się do Polski, gdzie otrzymali kolejne polecenie. Mieli udać się w rejon centrum handlowego Marywilska 44 i filmować tamtejszy pożar. Chociaż bezpośrednie dowody łączące te dwa wydarzenia w ramach jednego rosyjskiego zlecenia nie zostały jednoznacznie przedstawione w tej sprawie, to kontekst działań Danyło B. sugeruje, że był on częścią znacznie większej, skoordynowanej kampanii destabilizacyjnej w regionie. To stawia pytanie o skalę penetracji i operacji rosyjskich służb na terenie państw NATO i Unii Europejskiej, w tym Polski.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.