Spis treści
Niezwykłe okoliczności w Hamburgu
Główny dworzec kolejowy w Hamburgu był sceną niecodziennego zdarzenia, które z pewnością na długo zapadnie w pamięć 52-letniemu Polakowi. Mężczyzna, najwyraźniej mocno pod wpływem alkoholu, sam zwrócił się o pomoc do służb porządkowych. Być może liczył na współczucie lub szybką interwencję, która zakończy się powrotem do domu.
Policjanci, widząc jego stan, zaproponowali mu kontakt telefoniczny z partnerką, dając nadzieję na ratunek. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna – kobieta, zamiast pośpiesznie ruszyć na ratunek, stanowczo odmówiła przyjazdu. To nieoczekiwane zachowanie znacząco skomplikowało sytuację.
"musi najpierw wytrzeźwieć"
Co zadecydowała niemiecka policja?
Pozycja partnerki była jednoznaczna i nie pozostawiała złudzeń co do jej oczekiwań wobec męża. Sytuacja wymagała dalszych działań, więc na miejsce zdarzenia wezwano zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy, po dokładnym zbadaniu Polaka, stwierdzili, że choć jest silnie pijany, jego stan nie wymaga natychmiastowej hospitalizacji.
Mężczyzna był jednak tak upojony, że nie był w stanie samodzielnie się poruszać, stanowiąc potencjalne zagrożenie dla siebie i otoczenia. W związku z tym niemieccy funkcjonariusze podjęli decyzję o zastosowaniu tak zwanego "Schutzgewahrsam". Jest to areszt ochronny, którego celem jest zapewnienie bezpieczeństwa zarówno zatrzymanemu, jak i osobom postronnym, aż do wytrzeźwienia. W efekcie Polak trafił do policyjnego aresztu.
Wynik badania alkomatem zaskoczył?
Z powodu problemów z koordynacją ruchową, typowych dla tak znacznego upojenia, badanie alkomatem udało się przeprowadzić dopiero około godzinę po początkowej interwencji. Wynik badania, ujawniony o godzinie 19:15, nie pozostawił najmniejszych wątpliwości: Polak miał w organizmie aż 2,77 promila alkoholu.
Taka ilość alkoholu we krwi wskazuje na bardzo poważne upojenie, które często prowadzi do całkowitej utraty kontroli nad sobą. Obecny na miejscu lekarz, po ocenie stanu zatrzymanego, potwierdził, że mężczyzna może bezpiecznie przebywać w areszcie, co oznaczało dla niego kolejną niemiłą niespodziankę i długą noc.
Noc w celi i późne zwolnienie
W ten sposób 52-latek spędził całą noc w policyjnej celi na komisariacie, gdzie miał wystarczająco dużo czasu, aby przemyśleć swoje sylwestrowe (lub posylwestrowe) szaleństwa i po prostu wytrzeźwieć. Areszt ochronny spełnił swoją funkcję, izolując go od potencjalnych niebezpieczeństw zewnętrznego świata.
Jak poinformowała niemiecka policja, mężczyzna został zwolniony dopiero następnego dnia wieczorem, o godzinie 22:58. To pokazuje, jak długo trwał proces jego powrotu do pełnej świadomości i zdolności do samodzielnego funkcjonowania. Była to z pewnością lekcja, którą Polak zapamięta na długo.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.