Pożar w Hongkongu pochłania życie. Co zawiodło w wieżowcu?

2025-11-26 20:13

Katastrofalny pożar w Hongkongu w północnej części miasta pochłonął już co najmniej 36 ofiar, w tym jednego strażaka, a 29 osób trafiło do szpitali z obrażeniami. Trwa dramatyczna akcja ratunkowa w płonących, ponad 30-piętrowych wieżowcach objętych remontem, gdzie według władz nadal brakuje kontaktu z blisko trzystoma osobami. To niewyobrażalna tragedia, której skutki mogą być jeszcze gorsze, a skala zniszczeń wciąż rośnie.

Na pierwszym planie widoczna jest mokra powierzchnia, prawdopodobnie asfaltu lub betonu, z licznymi kałużami i odbiciami światła. Woda tworzy nieregularne wzory i falujące kształty, a jej ciemnoszara barwa przechodzi w błękitne i czerwonawe refleksy. W tle, rozmyte i niewyraźne, rysują się kontury wielu wysokich budynków w odcieniach szarości i błękitu, tworząc panoramę miejską. Pomiędzy budynkami, w centrum kadru, znajduje się jaskrawy, pomarańczowo-czerwony punkt świetlny, prawdopodobnie słońce, odbijające się częściowo w mokrej powierzchni na pierwszym planie. Całość jest skąpana w delikatnym deszczu, którego pionowe smugi widoczne są w całym kadrze.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczna jest mokra powierzchnia, prawdopodobnie asfaltu lub betonu, z licznymi kałużami i odbiciami światła. Woda tworzy nieregularne wzory i falujące kształty, a jej ciemnoszara barwa przechodzi w błękitne i czerwonawe refleksy. W tle, rozmyte i niewyraźne, rysują się kontury wielu wysokich budynków w odcieniach szarości i błękitu, tworząc panoramę miejską. Pomiędzy budynkami, w centrum kadru, znajduje się jaskrawy, pomarańczowo-czerwony punkt świetlny, prawdopodobnie słońce, odbijające się częściowo w mokrej powierzchni na pierwszym planie. Całość jest skąpana w delikatnym deszczu, którego pionowe smugi widoczne są w całym kadrze.

Apokaliptyczne sceny w betonowej dżungli

Remontowane, ponad 30-piętrowe budynki objęte ogniem stały się pułapką dla setek osób, które znalazły się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Wczesne doniesienia mówiły o uwięzionych w środku ludziach, co z każdą godziną stawiało służby ratunkowe przed coraz większym wyzwaniem. Szybkość rozprzestrzeniania się płomieni zaskoczyła świadków i służby, pozostawiając niewiele czasu na ucieczkę i ewakuację z płonących konstrukcji, co natychmiast wywołało panikę w okolicy. To obrazek rodem z najgorszych koszmarów urbanistycznych, przypominający o zagrożeniach związanych z gęstą zabudową i niedostatecznymi procedurami bezpieczeństwa.

Bilans ofiar śmiertelnych jest wstrząsający, a liczba rannych stale rośnie, co świadczy o skali katastrofy, która uderzyła w północną część Hongkongu. Najbardziej niepokojący jest jednak fakt, że władze wciąż nie mają kontaktu z blisko trzystoma osobami, które mogły znajdować się w płonących wieżowcach w momencie wybuchu pożaru. Ta niepewność dodaje dramatyzmu i potęguje lęk o los zaginionych mieszkańców, których rodziny z zapartym tchem śledzą doniesienia z miejsca zdarzenia, mając nadzieję na cud w tej beznadziejnej sytuacji.

"Widać, że to jest ekstremalnie trudna sytuacja, zarówno dla ratowników, jak dla osób, które przebywają w środku, więc to wielkie zadanie przed służbami ratowniczymi, aby jak najszybciej opanować ten pożar i ewakuować osoby, które tam jeszcze wymagają tej pomocy" - mówi Karol Kierzkowski.

Trudna walka z szalejącym żywiołem

Akcja gaśnicza w Hongkongu od samego początku napotykała na szereg przeszkód, a rzecznik Państwowej Straży Pożarnej, Karol Kierzkowski, jasno podkreślał jej ekstremalny charakter. Wysokość budynków oraz skomplikowana struktura remontowanych konstrukcji sprawiają, że opanowanie ognia to prawdziwa syzyfowa praca, wymagająca nadludzkich wysiłków. Ratownicy zmagają się z trudnymi warunkami, ryzykując własne życie, by dotrzeć do uwięzionych i walczyć z rozprzestrzeniającymi się płomieniami, które pochłaniają kolejne piętra wieżowców.

Eksperci wskazują, że akcja ratunkowa może potrwać jeszcze wiele godzin, co budzi uzasadnione obawy o dalszy wzrost liczby poszkodowanych i zaginionych. Koordynacja działań w tak złożonym środowisku miejskim wymaga precyzji i doświadczenia, a każda minuta jest na wagę złota w walce o ludzkie życie. Zaangażowanie zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych sił gaśniczych jest kluczowe dla skuteczności działań, ale jednocześnie niesie ze sobą dodatkowe ryzyka dla ekip ratunkowych, które stawiają czoła niebezpieczeństwu.

"Jednocześnie gasi się jakby z zewnątrz i od wewnątrz, czyli wprowadza się ratowników do środka, oczywiście na tyle, ile to jest bezpieczne. Można wykorzystać podnośniki hydrauliczne, 30-40 m, są też 100 m i bodajże 120 m, takie już największe na świecie" - mówi Karol Kierzkowski.

Czy bambusowe rusztowania przyczyniły się do tragedii?

Jak donoszą lokalne media, jednym z kluczowych czynników, który miał ułatwić błyskawiczne rozprzestrzenianie się ognia, były wszechobecne bambusowe rusztowania. Rozstawione na zewnątrz remontowanych wieżowców, stworzyły idealną drogę dla płomieni, niczym knot w gigantycznej świecy, przyspieszając rozprzestrzenianie się pożaru na inne kondygnacje. Ta tradycyjna metoda konstrukcyjna, choć powszechna w Azji, w tym przypadku okazała się tragicznym ułatwieniem dla żywiołu, czyniąc akcję gaśniczą jeszcze trudniejszą i bardziej ryzykowną.

Takie rozwiązania w gęsto zaludnionych metropoliach, gdzie bezpieczeństwo przeciwpożarowe powinno być absolutnym priorytetem, budzą poważne pytania o standardy. Czy normy bezpieczeństwa zostały należycie przestrzegane podczas renowacji wieżowców? Czy ryzyko związane z łatwopalnym materiałem nie zostało zbagatelizowane przez deweloperów lub inspektorów? Tragedia w Hongkongu może stać się gorzką lekcją dla urbanistów i deweloperów na całym świecie, przypominając o konieczności ponownej, krytycznej oceny stosowanych technologii w kontekście bezpieczeństwa pożarowego i ochrony życia ludzkiego w gęstej zabudowie.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.