Spis treści
Wenecki pałac Ca'Dario na sprzedaż
W sercu malowniczej Wenecji, z zapierającym dech w piersiach widokiem na Canale Grande, stoi prawdziwa perła architektury – piętnastowieczny pałac Ca'Dario. Ta okazała rezydencja z własnym ogrodem i prywatną przystanią dla łodzi, uwieczniona nawet na jednym z ikonicznych płócien Claude’a Moneta, właśnie trafiła na rynek nieruchomości. Cena? Bagatela 84 miliony złotych, co dla wielu ekscentrycznych milionerów mogłoby być tylko formalnością, gdyby nie jeden, drobny szczegół.
Haczyk wcale nie tkwi w konieczności odświeżania wiekowych murów – pałac jest w doskonałym stanie technicznym, a zainteresowanie kupców podobno kwitnie. Problem leży gdzie indziej, a mianowicie w jego ponurej reputacji. Ca'Dario od stuleci cieszy się opinią nawiedzonego i przeklętego miejsca, gdzie nieszczęścia mnożą się z pokolenia na pokolenie, a każdy, kto odważy się tam zamieszkać, szybko poznaje jego mroczne sekrety.
"To wszystko bujdy, a tak stare budynki zawsze mają jakąś burzliwą historię" - twierdzi przedstawiciel biura nieruchomości Christie's International Real Estate.
Skąd wzięła się klątwa Ca'Dario?
Historia klątwy sięga roku 1489, kiedy to kupiec i dyplomata Giovanni Dario, twórca rezydencji, ukończył budowę. Choć za życia cieszył się sukcesami, w tym negocjowaniem pokoju z Imperium Osmańskim, to już po jego śmierci nad pałacem zawisła czarna chmura. Córka Dario, Marietta, odziedziczyła posiadłość wraz z mężem, zamożnym handlarzem przyprawami, lecz ich szczęście było krótkotrwałe.
Mąż Marietty zginął w bójce po bankructwie swoich interesów, a ona sama, nie mogąc znieść tragedii, odebrała sobie życie. Wkrótce potem, jakby fatum nie miało dość, ich syn zginął w Grecji w równie tajemniczych i brutalnych okolicznościach. To właśnie te pierwsze, nagłe i makabryczne zgony stały się fundamentem legendy o przeklętym pałacu, która z biegiem wieków tylko narastała, wciągając w swój wir kolejnych mieszkańców.
Kim są ofiary weneckiego pałacu?
Lista nieszczęść, które dotykały kolejnych właścicieli i gości Ca'Dario, jest długa i przerażająca. W 1896 roku francuski poeta Henri de Régnier ledwo uszedł z życiem, gdy po zatrzymaniu się w pałacu nagle zapadł na tajemniczą chorobę, która zmusiła go do pospiesznego opuszczenia Wenecji. Podobny los, choć w innych okolicznościach, spotkał słynnego tenora Mario del Monaco, który w latach 60. planował zakup rezydencji. Poważny wypadek samochodowy w drodze na oględziny pałacu skutecznie pokrzyżował mu plany i, być może, uratował życie.
Najbardziej makabryczne wydarzenia rozegrały się w latach 70., kiedy to nowym właścicielem został hrabia Filippo Giordano delle Lanze. Został on zamordowany w murach pałacu przez swojego kochanka, jugosłowiańskiego marynarza. Co więcej, sprawca zbiegł do Londynu, gdzie i on spotkał swój tragiczny koniec, również padając ofiarą morderstwa. Te brutalne zdarzenia tylko utwierdziły przekonanie, że posiadanie Ca'Dario jest niczym pakt z diabłem, który zawsze zbiera swoje żniwo.
Pech kontynuuje listę nieszczęść
Lata 80. przyniosły kolejną tragiczną postać na listę ofiar Ca'Dario – Raula Gardiniego, jednego z najpotężniejszych włoskich przemysłowców. Choć jego majątek rósł, a wpływy sięgały szczytów, to właśnie w murach przeklętego pałacu jego losy zaczęły się splatać z aferą korupcyjną Tangentopoli. W 1993 roku Gardini popełnił samobójstwo w Mediolanie, co dla wielu było kolejnym dowodem na nieuchronność klątwy.
Nawet wynajmujący nie byli bezpieczni od wpływu pałacu. W 2002 roku basista legendarnego zespołu The Who, John Entwistle, zmarł na zawał serca w hotelu w USA zaledwie tydzień po tym, jak spędził wakacje w Ca'Dario. Od 2006 roku pałac należy do anonimowych właścicieli i od blisko dwóch dekad stoi pusty, niczym upiorny symbol czekający na kolejną ofiarę. Jego milczące, opuszczone mury jedynie podsycały legendy o duchach i nieumarłych, które wciąż mają przebywać w jego wnętrzu.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.