Rosyjski dron uderzył w dom pod Kijowem. Kto uratował 4-latkę z płonącego mieszkania?

2026-01-29 10:10

Wstrząsający atak rosyjskiego drona pod Kijowem zakończył się tragedią, gdy pocisk uderzył w dom Switłany Błatowej, zabijając ją i jej partnera. W obliczu pożogi i śmierci, czteroletnia córka kobiety cudem przeżyła, a na ratunek ruszył wojenny korespondent. Ten dramatyczny incydent to kolejna odsłona brutalności wojny, która nie oszczędza nikogo.

Na pierwszym planie widoczny jest mokry, szary chodnik lub nawierzchnia z poziomymi liniami podziału, na której odbijają się barwne światła. Z daleka widać cztery rozmyte punkty świetlne: dwa czerwone i dwa niebieskie, od których odbicia widać na mokrej powierzchni. Tło stanowi rozmyta, ciemna sylwetka budynku oraz kilka pionowych, cienkich obiektów, prawdopodobnie słupów, wszystko pod szarym, zachmurzonym niebem. Całość obrazu jest deszczowa, z widocznymi smużkami kropel deszczu.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczny jest mokry, szary chodnik lub nawierzchnia z poziomymi liniami podziału, na której odbijają się barwne światła. Z daleka widać cztery rozmyte punkty świetlne: dwa czerwone i dwa niebieskie, od których odbicia widać na mokrej powierzchni. Tło stanowi rozmyta, ciemna sylwetka budynku oraz kilka pionowych, cienkich obiektów, prawdopodobnie słupów, wszystko pod szarym, zachmurzonym niebem. Całość obrazu jest deszczowa, z widocznymi smużkami kropel deszczu.

Życie przerwane w wojennej rzeczywistości

Wtorkowy wieczór miał być zwiastunem radosnego świętowania urodzin syna Switłany Błatowej, która z partnerem ciężko pracowała, by zapewnić rodzinie godne życie. Kobieta, która otworzyła dwa salony kosmetyczne i stale się dokształcała, z optymizmem patrzyła w przyszłość, planując choćby krótkie wakacje w Hiszpanii. Tego dnia przygotowywała się do rodzinnego celebrowania, nie dopuszczając myśli o nadchodzącej katastrofie.

Wojna na Ukrainie naznaczyła jej codzienność przerwami w dostawach prądu i ogrzewania, ale Switłana dzielnie stawiała czoła przeciwnościom. Zawsze uśmiechnięta, pełna energii, z determinacją budowała stabilność dla swoich dzieci: dwudziestoletniego syna, mieszkającego w sąsiednim budynku, i czteroletniej córki. Niestety, ten plan na przyszłość brutalnie przerwała wojenna rzeczywistość.

"Była wspaniałą, młodą kobietą. Orała jak koń. Prawdziwy wulkan energii. Nigdy nie widziałam jej bez uśmiechu. Zawsze pozytywna, zawsze powtarzała: „Nie ma się czego bać – żyje się tylko raz” – mówi w rozmowie z „Hromadske” Maryna, sąsiadka Switłany."

Nocny atak dronów uderzył w dom

Noc z 27 na 28 stycznia brutalnie przypomniała o trwającym konflikcie, kiedy Rosja przeprowadziła zmasowany atak z użyciem pocisku balistycznego Iskander-M oraz aż 146 dronów uderzeniowych. Około drugiej w nocy, jeden z tych niszczycielskich bezzałogowców, przeznaczonych do siania zniszczenia, uderzył w serce domu Switłany Błatowej w Biłohorodce pod Kijowem.

Mieszkanie, które para z takim trudem zdobyła i urządziła, znajdowało się na najwyższym piętrze dwupoziomowego budynku. Switłana i jej partner spali na górze, podczas gdy czteroletnia córka była bezpieczna na niższym poziomie. To właśnie ta różnica w położeniu okazała się kluczowa dla jej przetrwania w obliczu eksplozji i gwałtownie rozprzestrzeniającego się pożaru.

Kim jest bohater płonącego budynku?

W tym samym, zaatakowanym budynku, mieszkał również Marian Kusznir, doświadczony korespondent wojenny Radia Swoboda. Nagle, w środku nocy, spokojny sen przerwał potężny huk, zwiastujący katastrofę, która właśnie dotknęła jego sąsiadów. Instynktownie rzucił się na ziemię, a następnie natychmiast wyjrzał przez okno, by ocenić skalę zniszczeń.

Widok płonącego dachu był wstrząsający i natychmiast uświadomił mu powagę sytuacji. Bez wahania, wyposażony w taktyczny plecak medyczny, ruszył w górę, w stronę zagrożenia. To właśnie jego szybka reakcja i gotowość do działania okazały się zbawienne w obliczu narastającej tragedii, która pochłonęła życie dwojga dorosłych.

Przerażający dramat dziecka

Gdy Kusznir dotarł na najwyższe piętro, w pośpiechu, zobaczył otwarte drzwi jednego z mieszkań, skąd dochodziły niepokojące odgłosy. W środku, na sofie, skulona i zapłakana siedziała czteroletnia dziewczynka, która cudem uniknęła najgorszego. Na wyższym poziomie mieszkania szalał już bezlitosny ogień, uniemożliwiając dziennikarzowi dalsze poszukiwania i ratunek dla jej rodziców.

Dziennikarz próbował dostać się do płonącej części mieszkania, jednak szalejące płomienie były zbyt intensywne. Również heroiczne wysiłki sąsiadów, którzy, nie czekając na strażaków, próbowali opanować ogień, okazały się niewystarczające. Pożar objął olbrzymią powierzchnię około 600 metrów kwadratowych, co świadczy o skali zniszczeń spowodowanych przez atak drona.

"Wszedłem do środka i zobaczyłem dziecko leżące na sofie. Krzyczało: „Mamo, mamo, mamo!”. Matka nie odpowiadała. Dach płonął. Widok dziecka wołającego matkę, płaczącego i trzęsącego się ze strachu, jest przerażający – wspomina Kusznir."

Co dalej z ocaloną 4-latką?

Po dramatycznej akcji ratunkowej, czteroletnia dziewczynka, która przetrwała atak rosyjskiego drona i pożar, została bezpiecznie przekazana pod opiekę biologicznemu ojcu. Wraz ze starszym synem tragicznie zmarłej Switłany Błatowej, mężczyzna podjął się trudnego zadania zapewnienia jej opieki i stabilności w obliczu niewyobrażalnej straty.

Ta historia jest bolesnym przypomnieniem o bezwzględności wojny, która w jednej chwili potrafi zburzyć świat, odbierając życie i marzenia. Pomimo niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła rodzinę, szybka i odważna reakcja dziennikarza Mariana Kusznira dała nadzieję na przyszłość dla małej ocalonej, choć z piętnem traumy, która z pewnością na zawsze pozostanie w jej pamięci.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.