Samozwańczy król i Pałac św. Jakuba. Co orzekł sąd w sprawie Andrew Parrota?

2026-02-18 10:10

Sprawa samozwańczego króla z Luton, Andrew Parrota, który wiosną ubiegłego roku wtargnął na teren St James's Palace, doczekała się sądowego finału. 57-letni mężczyzna, stając przed ochroną rezydencji brytyjskiej rodziny królewskiej, obwieścił, że to on jest prawowitym monarchą. To zuchwałe wydarzenie wywołało konsternację. Jaki werdykt zapadł w sprawie samozwańczego władcy i czy jego roszczenia znalazły uznanie wymiaru sprawiedliwości?

Na obrazie dominuje otwarte drewniane drzwi w odcieniach brązu, z widoczną złotą klamką i zamkiem na lewym skrzydle. Światło zza otwartych drzwi, pomiędzy lewym a prawym skrzydłem, rozjaśnia górną część szczeliny, natomiast dolna pozostaje w cieniu. Prawe skrzydło drzwi jest prawie całkowicie zacienione, z wyjątkiem cienkiego paska jaśniejszego drewna wzdłuż pionowej krawędzi, sugerującym jego strukturę.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na obrazie dominuje otwarte drewniane drzwi w odcieniach brązu, z widoczną złotą klamką i zamkiem na lewym skrzydle. Światło zza otwartych drzwi, pomiędzy lewym a prawym skrzydłem, rozjaśnia górną część szczeliny, natomiast dolna pozostaje w cieniu. Prawe skrzydło drzwi jest prawie całkowicie zacienione, z wyjątkiem cienkiego paska jaśniejszego drewna wzdłuż pionowej krawędzi, sugerującym jego strukturę.

Zuchwały intruz w królewskiej rezydencji

Pałac św. Jakuba, historyczna rezydencja brytyjskiej rodziny królewskiej, której mury pamiętają Henryka VIII, stał się areną zuchwałego incydentu. 21 czerwca ubiegłego roku 57-letni Andrew Parrot z Luton postanowił zakłócić spokój księżniczek Anny, Aleksandry i Beatrice, wtargając na pilnie strzeżony teren w dzielnicy Westminster. To wydarzenie rzuca nowe światło na system ochrony królewskich posiadłości.

Zwykły spacer po królewskich włościach jest przywilejem nielicznych, a próba nieautoryzowanego wejścia to poważne przestępstwo. Dzień 21 czerwca 2025 roku zapisze się w annałach pałacu jako moment, gdy bezpieczeństwo monarchii zostało wystawione na nietypową próbę. Czym kierował się mężczyzna, który zignorował wszelkie protokoły?

Kto chciał zająć królewski tron?

Kamery monitoringu zarejestrowały desperackie próby 57-latka, który z uporem dzwonił do drzwi, szarpał za klamki i usilnie starał się dostać nawet do Kaplicy Królowej. Każde jego posunięcie wskazywało na celowe działanie i wyraźną determinację. Intruz nie zamierzał łatwo rezygnować z obranego celu, próbując znaleźć drogę do wnętrza zabytkowej rezydencji.

Gdy w końcu zaniepokojeni funkcjonariusze ochrony skonfrontowali samozwańczego intruza, ich zdumienie musiało być ogromne. Pytanie o powód jego obecności na terenie pałacu wywołało odpowiedź, która zaskoczyła wszystkich i z pewnością nie mieściła się w żadnych protokołach bezpieczeństwa.

"To ja jestem królem" - miał obwieścić Andrew Parrot zaskoczonym funkcjonariuszom.

Reakcja samozwańczego monarchy

Pomimo buńczucznej deklaracji o królewskim pochodzeniu, nagrania z zatrzymania ukazują zaskakujący spokój niedoszłego monarchy. Nie było żadnych scen, żadnego oporu czy prób ucieczki. 57-latek zdawał się akceptować swój los z flegmatycznym spokojem godnym, nomen omen, prawdziwego arystokraty.

Informacja o tym, że trafi na komendę, została przyjęta bez cienia sprzeciwu. W obliczu tak grandioznie rozpoczętej misji zajęcia tronu, finał okazał się nadzwyczaj prozaiczny. Andrew Parrot pożegnał się z marzeniami o koronie bez najmniejszej walki.

"W porządku" – odparł Andrew Parrot, godząc się na zatrzymanie.

Czy sąd uwierzył w "dezorientację"?

Andrew Parrot, nie mając obrońcy, reprezentował się sam przed sądem. Przyznał się do wtargnięcia, jednak próbował usprawiedliwić swoje zachowanie "dezorientacją" oraz zapewnieniem, że był to "jednorazowy incydent", wynikający z "nieświadomości działań". Była to próba bagatelizowania czynu, który w świetle prawa brytyjskiego jest traktowany bardzo poważnie.

Sędzia Sam Goozee nie dał się jednak zwieść tym wyjaśnieniom. Jasno wskazał na celowe działanie oskarżonego, który z premedytacją szukał wejścia do budynku, ignorując wszelkie znaki i bariery. Linia obrony okazała się niewystarczająca wobec zgromadzonych dowodów i determinacji samozwańczego króla.

Jaki wyrok otrzymał samozwańczy król?

Ostateczny werdykt sądu był jednoznaczny: Andrew Parrot został skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. To kara, która, choć dotkliwa, daje mu szansę na uniknięcie odsiadki, pod warunkiem dobrego sprawowania. Dodatkowo, samozwańczy monarcha musi zapłacić grzywnę w wysokości 85 funtów, co w pewnym sensie jest ironicznym "podatkiem królewskim".

Ta niecodzienna historia znalazła swój sądowy finał, ukazując, że nawet najbardziej szalone marzenia o koronie muszą zderzyć się z surową rzeczywistością prawa. Pałac św. Jakuba pozostaje symbolem monarchii, niedostępnym dla samozwańczych pretendentów, niezależnie od ich deklaracji.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.