Spis treści
Tajemnicza śmierć dyplomaty na Cyprze
Sprawa Aleksieja Panowa, rosyjskiego dyplomaty znalezionego martwego w ambasadzie Rosji na Cyprze, od początku budzi liczne pytania i spekulacje. Według doniesień brytyjskiego serwisu "The Sun", 41-latek oficjalnie pełnił funkcję trzeciego sekretarza w placówce w Nikozji, jednak nieoficjalnie wiele wskazuje na to, że był kimś znacznie więcej niż tylko urzędnikiem. Okoliczności jego zgonu pozostają niejasne, a działania rosyjskich władz dodatkowo pogłębiają poczucie niedomówień.
Co szczególnie alarmujące, cypryjska policja przez cztery długie dni nie miała dostępu do zwłok Panowa, co jest rażącym naruszeniem standardowych procedur międzynarodowych. Funkcjonariuszy poinformowano jedynie o domniemanym samobójstwie, lecz jednocześnie odmówiono im wskazania dokładnego miejsca tragedii oraz przekazania rzekomej notatki sporządzonej na miejscu zdarzenia. Co więcej, nie zezwolono na przeprowadzenie niezależnej sekcji zwłok, co w przypadku tak wysokiej rangi osoby jest sytuacją co najmniej zastanawiającą.
Kim naprawdę był Aleksiej Panow?
Wielu ekspertów i badaczy działalności wywiadowczej na Wschodzie sugeruje, że Aleksiej Panow mógł być wysoko postawionym oficerem rosyjskich służb. Dmitrij Chmielnicki, autor głośnej książki o rosyjskich agentach wpływu, powołując się na swoje źródła, wskazał Panowa jako kapitana niesławnej agencji GRU. To właśnie ta informacja rzuca nowe światło na całą sprawę i sugeruje, że nie mamy do czynienia ze zwykłym incydentem. Podejrzenia o jego powiązania z wywiadem są na tyle silne, że trudno je zignorować w kontekście braku przejrzystości ze strony rosyjskiej ambasady.
Zaskakujące opóźnienie w informowaniu rodziny o śmierci oraz kategoryczna odmowa udostępnienia listu pożegnalnego, to sygnały, które zdaniem Chmielnickiego, są uderzające. Trudno wyjaśnić tak długie ukrywanie informacji o śmierci Panowa, jeśli przyczyną były jedynie okoliczności osobiste. Sugeruje to intensywne negocjacje z Moskwą przez cztery dni, co podsyca spekulacje o możliwej próbie ucieczki szpiega, która miała zostać odkryta i udaremniona.
"Opóźnienie w informowaniu rodziny Panowa, a także odmowa udostępnienia listu pożegnalnego, są uderzające. Jeśli chodziło tylko o okoliczności osobiste, nie jest jasne, dlaczego tak długo ukrywali jego śmierć. Coś ewidentnie postawiło ich w trudnej sytuacji i przez cztery dni negocjowali z Moskwą. Nie wykluczam, że mógł przygotowywać ucieczkę, która została odkryta, co jest absolutnie normalne w przypadku sowieckich i rosyjskich służb specjalnych" – powiedział Dmitrij Chmielnicki.
Czy Panow planował ucieczkę z Rosji?
Teoria o próbie ucieczki i jej wykryciu przez GRU, w obliczu braku transparentności ze strony rosyjskich władz, wydaje się być jedną z najbardziej prawdopodobnych. To nie byłby pierwszy raz, kiedy rosyjskie służby specjalne miałyby do czynienia z „nielojalnymi” agentami. Tego typu zdarzenia, choć rzadko przedostają się do publicznej wiadomości w tak jawny sposób, są wpisane w mroczną historię działalności wywiadowczej mocarstw. Każde doniesienie o takim przypadku natychmiast przywołuje na myśl głośne sprawy byłych szpiegów, którzy próbowali zerwać z przeszłością, często z tragiczny skutkiem.
Siergiej Kaniew, rosyjski dziennikarz śledczy specjalizujący się w służbach bezpieczeństwa, dodaje, że Panow wcześniej pracował w ściśle tajnym moskiewskim instytucie badawczym. Jego działalność koncentrowała się na radiokomunikacji dalekiego zasięgu, co tylko potwierdza jego wysoki status w strukturach wywiadowczych. Taki profil zawodowy z pewnością predysponował go do posiadania wiedzy o krytycznym znaczeniu dla rosyjskiego bezpieczeństwa.
Związek ze zniknięciem oligarchy?
Śmierć Aleksieja Panowa nabiera jeszcze bardziej ponurego wymiaru, gdy spojrzymy na szerszy kontekst tajemniczych zgonów Rosjan w ostatnim czasie. Co znamienne, zgon Panowa nastąpił zaledwie dzień po zniknięciu Władysława Baumgertnera, czołowego magnata biznesowego, bliskiego Władimirowi Putinowi. Baumgertner, do 2013 roku dyrektor generalny giganta potasowego Uralkali, zniknął ze swojej luksusowej posiadłości w Limassol 7 stycznia. Związek czasowy między tymi dwoma wydarzeniami jest zbyt mocny, by uznać go za przypadek.
Pytanie, czy śmierć domniemanego kapitana GRU ma jakikolwiek związek z zaginięciem oligarchy Putina, pozostaje bez odpowiedzi. Ten tragiczny zbieg okoliczności, rozgrywający się na malowniczym Cyprze, budzi niepokojące skojarzenia z innymi, niewyjaśnionymi dotąd sprawami prominentnych Rosjan, którzy zginęli w tajemniczych okolicznościach. To tylko podkreśla, że w grze mogą być znacznie większe stawki niż tylko osobiste problemy jednego dyplomaty, rzucając cień na wpływy Kremla poza granicami Rosji.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.