Szwajcarski pożar. Skąd oburzenie Rzymu?

2026-02-02 11:03

Właściciel szwajcarskiego klubu Le Constellation, Jacques Moretti, mimo tragicznego pożaru, w którym zginęło 41 osób, wyszedł na wolność za kaucją. Sąd w Sionie podjął szokującą decyzję, która oburzyła władze Włoch, skąd pochodziła część ofiar. Jego żona, Jessica Moretti, trafiła do aresztu domowego. To rodzi pytania o wymiar sprawiedliwości wobec tak ogromnej tragedii, która miała miejsce w sylwestrową noc.

Ciemna, ziarnista powierzchnia z drobnymi kropelkami wody pokrywa dolną połowę obrazu, odbijając jaskrawe, rozmyte światło. Pośrodku znajduje się intensywna czerwona poświata, która odbija się również w powierzchni poniżej. Z prawej strony widoczna jest rozmyta niebieska smuga światła oraz delikatne kłęby dymu, podczas gdy lewa strona pozostaje w cieniu. Tło, poza świetlistymi obszarami, jest ciemne i niewyraźne.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Ciemna, ziarnista powierzchnia z drobnymi kropelkami wody pokrywa dolną połowę obrazu, odbijając jaskrawe, rozmyte światło. Pośrodku znajduje się intensywna czerwona poświata, która odbija się również w powierzchni poniżej. Z prawej strony widoczna jest rozmyta niebieska smuga światła oraz delikatne kłęby dymu, podczas gdy lewa strona pozostaje w cieniu. Tło, poza świetlistymi obszarami, jest ciemne i niewyraźne.

Szwajcarska decyzja budzi kontrowersje

Trudno w to uwierzyć, ale właściciel szwajcarskiego baru Le Constellation w Crans-Montana, Jacques Moretti, jest na wolności, mimo iż w sylwestrowym pożarze jego lokalu życie straciło aż 41 osób, a dziesiątki zostały rannych. Sąd w szwajcarskim mieście Sion podjął decyzję o zwolnieniu 49-latka z aresztu za kaucją w wysokości 200 tysięcy franków szwajcarskich, co wywołało falę zdumienia. Postawione mu zarzuty to nieumyślne spowodowanie śmierci, nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała oraz nieumyślne podpalenie.

Jego 40-letnia żona, Jessica Moretti, również oskarżona w tej samej sprawie, przebywa obecnie w areszcie domowym. Oboje są obywatelami Francji, a ich sytuacja prawna jest przedmiotem intensywnych debat, zwłaszcza w obliczu tak ogromnej skali tragedii. Wielu obserwatorów zastanawia się, czy tak łagodne potraktowanie sprawców poważnych zarzutów jest adekwatne do niespotykanego rozmiaru tragedii, która pochłonęła życie kilkudziesięciu osób.

Włoskie władze stanowczo reagują

Decyzja szwajcarskiego sądu błyskawicznie wywołała oburzenie wśród władz włoskich, zważywszy, że w pożarze zginęło sześcioro nastolatków z Włoch, a kolejnych 14 osób odniosło obrażenia. Premier Włoch Giorgia Meloni oraz szef MSZ Antonio Tajani polecili swojemu ambasadorowi w Szwajcarii, aby osobiście przekazał prokuraturze w kantonie Valais wyrazy głębokiego niezadowolenia. Włoski rząd podkreślał, że taka decyzja jest niezrozumiała i godzi w rodziny ofiar, które cierpią po tej straszliwej tragedii.

Komunikat władz włoskich nie pozostawiał złudzeń co do ich stanowiska. Wyrażono w nim sprzeciw wobec decyzji o zwolnieniu właściciela za kaucją, argumentując to „nadzwyczaj poważną wagą przestępstwa” i obawą o ewentualną ucieczkę czy fałszowanie dowodów. Rzym domaga się prawdy i sprawiedliwości, apelując jednocześnie o szacunek dla cierpienia rodzin i pełne uwzględnienie ich oczekiwań w procesie prawnym.

"Decyzja ta stanowi poważną zniewagę i dalszą ranę zadaną rodzinom ofiar tragedii w Crans-Montanie i tych, którzy dalej są hospitalizowani. Całe Włochy proszą głośno o prawdę i sprawiedliwości oraz apelują o to, by po tej tragedii zostały podjęte kroki nacechowane szacunkiem, które w pełni wezmą pod uwagę cierpienie i oczekiwania rodzin" - piszą przedstawiciele rządu w Rzymie.

Gdzie leży odpowiedzialność za tragedię?

Śledztwo w sprawie tragicznego pożaru w barze La Constellation ujawnia szereg niepokojących zaniedbań. Pożar wybuchł podczas sylwestrowej imprezy, kiedy to kelnerzy, w ramach atrakcji, trzymali w uniesionych rękach butelki po szampanie ze sztucznymi ogniami. Płomienie szybko zajęły sufit lokalu, który, jak się okazało, wykonany był z łatwopalnego materiału. Te drastyczne niedociągnięcia w zakresie bezpieczeństwa pożarowego lokalu stawiają pod znakiem zapytania odpowiedzialność jego właścicieli za życie i zdrowie bawiących się tam osób.

Dodatkowo, mnożą się doniesienia o tym, że bezpieczeństwo pożarowe w feralnym barze było na bardzo niskim poziomie. Po przebudowie, schody, którymi imprezowicze usiłowali wydostać się z podziemnej części lokalu, były wyjątkowo wąskie, co znacznie utrudniło ewakuację. Potwierdzone fakty, że sufit wykonano z łatwopalnego materiału, a wyjścia ewakuacyjne były zbyt wąskie, z całą pewnością miały wpływ na tak tragiczny bilans ofiar, który mógłby być znacznie niższy.

Czy bilans ofiar wzrośnie?

Liczba ofiar pożaru w Crans-Montana niestety wzrosła do 41, po tym jak w szpitalu zmarł ranny nastolatek, będący 41. osobą zabitą przez płomienie w barze. Wśród poszkodowanych jest 119 osób, z czego stan wielu nadal jest ciężki lub bardzo ciężki, a niektórzy mają poważne poparzenia. Tragiczny bilans ofiar, który już osiągnął 41 zgonów, niestety może jeszcze wzrosnąć, zważywszy na stan zdrowia wielu poszkodowanych, co budzi dodatkowe obawy.

Ofiary pożaru to głównie obywatele Szwajcarii (21), ale także Francji (9), Włoch (6), Belgii, Portugalii, Rumunii i Turcji. Najmłodsza ofiara miała zaledwie 14 lat, a najstarsza 39. Co szczególnie istotne dla polskich czytelników, wśród rannych znalazły się również dwie kobiety z Polski, co dodaje tragedii międzynarodowego wymiaru i wzbudza niepokój również w naszym kraju.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.