Tajny plan Trumpa i Putina. Co uzgodniono za plecami Europy i Ukrainy?

2025-11-21 6:58

W cieniu trwającego konfliktu na Ukrainie, światło dzienne ujrzały sensacyjne doniesienia portalu Axios o rzekomym 28-punktowym planie pokojowym, który miał zostać uzgodniony przez przedstawicieli Donalda Trumpa i Władimira Putina. Porozumienie, negocjowane poza wiedzą Kijowa i europejskich stolic, zakłada szereg ustępstw i kontrowersyjnych gwarancji bezpieczeństwa. Szczegóły ujawnione przez amerykańskie źródło wzbudzają liczne pytania, zwłaszcza w kontekście zapisów dotyczących Polski i przyszłości europejskiego ładu bezpieczeństwa.

Na drewnianym stole, wykonanym z ciemnego drewna o widocznej strukturze słojów, leży kilka brązowych, skórzanych notatników z ozdobnymi zapięciami. Centralnie umieszczony jest czarny kałamarz z piórem z naturalnym piórem w kolorze szaro-beżowym, skierowanym w prawo. W tle widoczne są fragmenty brązowych krzeseł z tapicerką oraz częściowo oświetlone panele ścienne, prawdopodobnie drzwi, a w powietrzu unosi się drobny pył, tworząc świetliste punkty.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na drewnianym stole, wykonanym z ciemnego drewna o widocznej strukturze słojów, leży kilka brązowych, skórzanych notatników z ozdobnymi zapięciami. Centralnie umieszczony jest czarny kałamarz z piórem z naturalnym piórem w kolorze szaro-beżowym, skierowanym w prawo. W tle widoczne są fragmenty brązowych krzeseł z tapicerką oraz częściowo oświetlone panele ścienne, prawdopodobnie drzwi, a w powietrzu unosi się drobny pył, tworząc świetliste punkty.

Zaskakujące zakulisowe negocjacje

Doniesienia o 28-punktowym planie pokojowym dotyczącym wojny na Ukrainie, uzgodnionym rzekomo przez Stany Zjednoczone i Rosję, od kilku dni elektryzują media. Co najbardziej kontrowersyjne, miało to się odbyć za plecami Kijowa oraz większości europejskich przywódców. Tego typu "dyplomacja" ma długą historię, często budzącą nieufność i obawy przed powtórką z Jałty, gdy o losach regionu decydowano bez jego udziału.

Szczegóły tego zaskakującego projektu zostały opracowane podczas rozmów prowadzonych w październiku przez wysłannika Władimira Putina, Kiriłła Dmitrijewa, z wysłannikiem Donalda Trumpa, Stevem Witkoffem. Pojawiły się nawet spekulacje, że wojna mogłaby zakończyć się jeszcze w listopadzie, co wydawało się scenariuszem niemal fantastycznym. Udział Ukrainy w przygotowywaniu planu pozostaje kwestią sporną, jedne źródła mówią o jego braku, inne o marginalnym wpływie.

"Dlatego opracowujemy i będziemy dalej opracowywać listę potencjalnych pomysłów zakończenia tej wojny w oparciu o wkład obu stron tego konfliktu” - twierdził z kolei na platformie X amerykański sekretarz stanu Marco Rubio.

Czy Zełenski zaakceptuje ustępstwa?

Należy podkreślić, że cała propozycja jest na razie jedynie wstępnym pomysłem i nie została jeszcze oficjalnie podpisana przez żadną ze stron, co daje nadzieję na ewentualne modyfikacje. Jednakże, według portalu Axios, prezydent Wołodymyr Zełenski nie wyklucza zgody na złożenie swojego podpisu, co samo w sobie jest znaczącą informacją. Rosjanie zaś otwarcie wyrażają zadowolenie, że ich głos został uwzględniony w przygotowanym dokumencie, co może świadczyć o daleko idących ustępstwach.

Pierwsze przecieki dotyczące planu mówiły o ustępstwach terytorialnych i konieczności drastycznego ograniczenia liczebności armii ukraińskiej – nawet o połowę. W nocy z czwartku na piątek Axios opublikował pełną listę wszystkich 28 punktów planu pokojowego. Znamy już szczegóły, które mają bezpośrednie implikacje dla Polski i całego wschodniego skrzydła NATO, co budzi uzasadniony niepokój.

Gdzie w planie pojawia się Polska?

Polska została wymieniona wprost w dziewiątym punkcie porozumienia, przynajmniej w tej wersji, do której dotarł portal Axios, uznawany za jedno z lepiej poinformowanych źródeł w Waszyngtonie. Wspomniany zapis dotyczy stacjonowania europejskich myśliwców, co mogłoby sugerować pewną formę wzmocnienia wschodniej flanki, choć kontekst tych ustaleń jest niejasny. Pozostaje pytanie, czy to wzmocnienie, czy element szerszej układanki mającej inne cele.

Istotny dla naszego regionu jest również punkt trzeci, który mówi o oczekiwaniu, że Rosja nie dokona inwazji na kraje sąsiednie, przy jednoczesnym zobowiązaniu NATO do nieposzerzania swoich granic. Taki zapis, choć z pozoru pokojowy, może być interpretowany jako próba ograniczenia suwerenności państw w ich dążeniu do sojuszy obronnych. Historia pokazuje, że podobne deklaracje Rosji często okazywały się bezwartościowe w obliczu jej imperialnych ambicji.

"9. European fighter jets will be stationed in Poland", czyli "W Polsce będą stacjonować europejskie myśliwce", głosi ten punkt.

"Oczekuje się, że Rosja nie dokona inwazji na sąsiednie kraje i NATO nie będzie się dalej rozszerza" - głosi trzeci punkt porozumienia.

Jakie gwarancje bezpieczeństwa przewidziano?

Kolejne punkty planu skupiają się na tzw. gwarancjach bezpieczeństwa, które mają być udzielone Ukrainie. Punkt piąty obiecuje "wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa" dla Kijowa, co brzmi enigmatycznie w kontekście braku szczegółów. Z kolei ósmy punkt wprost wyklucza stacjonowanie wojsk NATO na Ukrainie, niwecząc tym samym inicjatywy Francji czy Wielkiej Brytanii, które rozważały wysłanie swoich sił pokojowych po zawarciu porozumienia. To jawne ograniczenie suwerennych decyzji państw członkowskich sojuszu.

Najważniejsza i najbardziej intrygująca część tych doniesień odnosi się do zobowiązania USA i Europy do "traktowania ataku na Ukrainę jako ataku na całą „społeczność transatlantycką”". Taki zapis, choć nie jest bezpośrednio cytowanym punktem planu, lecz wynika z przecieków Axios, nawiązuje do słynnego Artykułu 5 NATO. Brak jednak precyzyjnych informacji, kto miałby takich gwarancji udzielać i w jaki sposób miałaby wyglądać "zdecydowana, skoordynowana odpowiedź militarna" w przypadku ponownej rosyjskiej agresji. To stawia pod znakiem zapytania realną skuteczność tych obietnic.

"Ukraina otrzyma wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa" - głosi punkt piąty.

"8. NATO zgadza się, że jego wojska nie będą stacjonować na Ukrainie" - ten z kolei punkt wyklucza inicjatywę podejmowaną przez Francję czy Wielką Brytanię.

"Oprócz ustępstw terytorialnych żądanych od Ukrainy, dokument przewiduje „zdecydowaną, skoordynowaną odpowiedź militarną” w przypadku dalszych rosyjskich najazdów na terytorium Ukrainy. Nie sprecyzowano, jaką rolę Stany Zjednoczone odegrałyby w takiej odpowiedzi" - czytamy w komentarzu Axios.

"Zgodnie z projektem, do którego dotarła agencja Axios, plan pokojowy prezydenta Trumpa dla Ukrainy obejmuje gwarancję bezpieczeństwa wzorowaną na Artykule 5 NATO, która zobowiązywałaby Stany Zjednoczone i europejskich sojuszników do traktowania ataku na Ukrainę jako ataku na całą „społeczność transatlantycką”. Jednocześnie USA zastrzegły sobie możliwość odejścia od takiego zobowiązania w przypadku ataku Ukrainy na Rosję, w szczególności w razie wystrzelenia rakiet na Moskwę lub Sankt Petersburg - to z kolei jest jeden z punktów planu. O "ataku na całą społeczność transatlantycką" nie mówi wprost któryś z punktów planu, to nieoficjalne przecieki, choć dobrze poinformowanego źródła, jakim jest Axios. Brak tutaj doniesień o tym, kto takich gwarancji miałby udzielać, czyli co właściwie oznacza "zdecydowana, skoordynowana odpowiedź militarna". Nikt nawet nieoficjalnie nie ujawnił, czy już uzgodniono, czy w razie ponownego ataku Rosji odpowiedziałaby tylko Ukraina przy dotychczasowym wsparciu, czy może jakieś państwa pomogłyby jej bezpośrednio."

Zaskakujące punkty planu Trumpa dla Ukrainy

Pełny tekst 28-punktowego planu pokojowego dla Ukrainy, ujawniony przez Axios, zawiera szereg zapisów, które mogą budzić zdziwienie, a nawet konsternację. Potwierdzenie suwerenności Ukrainy, choć brzmi optymistycznie, jest zaledwie fasadą dla głębszych, bardziej problematycznych ustaleń. Plan zakłada obszerne porozumienie o nieagresji między Rosją, Ukrainą i Europą, które ma rozwiązać wszelkie niejasności ostatnich 30 lat – ambitny, ale czy realistyczny cel, biorąc pod uwagę bieżącą sytuację?

Warto zwrócić uwagę na punkt dotyczący liczebności Sił Zbrojnych Ukrainy. Ma ona zostać ograniczona do 600 000 żołnierzy, co, w połączeniu z zobowiązaniem Ukrainy do niezapisywania członkostwa w NATO w swojej konstytucji, a NATO do nieprzyjmowania jej w przyszłości, stanowi de facto pozbawienie Kijowa możliwości decydowania o własnym bezpieczeństwie. To klasyczny przykład strefy buforowej, na którą mocarstwa chcą skazać niezależne państwo, co może budzić skojarzenia z polityką zimnej wojny.

Jak ma wyglądać odbudowa i reintegracja Rosji?

Część planu dotyczy również perspektyw powojennej odbudowy Ukrainy oraz ponownej integracji Rosji z gospodarką światową. Przewidziano utworzenie silnego globalnego pakietu środków na rzecz odbudowy Ukrainy, w tym utworzenie Funduszu Rozwoju Ukrainy, wspierającego technologie i AI, a także współpracę USA w modernizacji ukraińskiej infrastruktury gazowej. To z pewnością atrakcyjna wizja, jednak jej realizacja zależy od spełnienia wielu innych, często kontrowersyjnych, warunków politycznych.

Interesujące są punkty dotyczące Rosji. Plan zakłada, że zniesienie sankcji będzie omawiane etapami, a Stany Zjednoczone zawrą długoterminową umowę o współpracy gospodarczej w obszarach energetyki, zasobów naturalnych, czy sztucznej inteligencji. Co więcej, Rosja miałaby zostać zaproszona do ponownego przystąpienia do G8. To wyraźny sygnał chęci przywrócenia Rosji statusu mocarstwa, ignorując przy tym jej agresywne działania, które doprowadziły do wykluczenia jej z tego gremium. Pytanie, czy Zachód jest gotów na takie ustępstwa.

Co z zamrożonymi rosyjskimi aktywami?

Jednym z najbardziej palących tematów jest wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów. Plan przewiduje, że 100 miliardów dolarów z tych środków zostanie zainwestowanych w amerykańskie działania na rzecz odbudowy i inwestycji na Ukrainie, a Stany Zjednoczone otrzymają 50% zysków z tego przedsięwzięcia. Dodatkowo, Europa ma dołożyć kolejne 100 miliardów dolarów. Pozostała część rosyjskich funduszy miałaby zostać zainwestowana w odrębny amerykańsko-rosyjski instrument inwestycyjny, mający na celu zacieśnienie relacji i unikanie konfliktów.

Takie rozwiązanie budzi mieszane uczucia. Z jednej strony, wykorzystanie środków agresora na rzecz odbudowy ofiary wydaje się sprawiedliwe. Z drugiej, utworzenie wspólnego instrumentu inwestycyjnego z Rosją, która wciąż prowadzi wojnę, może być postrzegane jako przedwczesne nagradzanie agresora i osłabianie moralnego stanowiska Zachodu. Cała konstrukcja finansowa wydaje się skomplikowana i obarczona dużym ryzykiem, szczególnie w kontekście zmieniającej się sytuacji geopolitycznej.

Zagrożenia dla integralności terytorialnej Ukrainy

Najbardziej kontrowersyjnym elementem planu, a jednocześnie kluczowym dla Rosji, są zapisy dotyczące terytoriów. Plan zakłada, że Krym, Ługańsk i Donieck zostaną uznane za de facto rosyjskie, w tym przez Stany Zjednoczone. Chersoń i Zaporoże miałyby zostać "zamrożone" wzdłuż linii frontu, co również oznacza de facto uznanie istniejącego status quo wywalczonego siłą. Rosja zrzekłaby się innych terytoriów, które kontroluje poza tymi pięcioma regionami, co jest sporym ustępstwem dla Ukrainy, ale i tak wiąże się z utratą znacznych obszarów.

Dodatkowo, siły ukraińskie miałyby wycofać się z części obwodu donieckiego, którą obecnie kontrolują, tworząc neutralną, zdemilitaryzowaną strefę buforową, uznaną na arenie międzynarodowej za terytorium należące do Federacji Rosyjskiej. Siły rosyjskie miałyby do tej strefy nie wkraczać, co z perspektywy historycznej brzmi raczej jak ironia niż realna obietnica. Takie ustalenia stanowią poważne naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy i mogą być postrzegane jako nagroda dla agresora za jego działania zbrojne.

Prawnie wiążące porozumienie pod nadzorem Trumpa?

Plan zawiera również mniej oczywiste, ale równie ważne punkty. Elektrownia jądrowa w Zaporożu miałaby być uruchomiona pod nadzorem MAEA, a energia elektryczna rozdzielana po równo między Rosję i Ukrainę. Ważne są też zapisy dotyczące programów edukacyjnych promujących tolerancję i eliminację rasizmu, z jednoczesnym zakazem wszelkiej ideologii nazistowskiej, co może być odczytane jako ukłon w stronę rosyjskiej propagandy.

Kluczowy dla przyszłości planu jest punkt 27, który głosi, że porozumienie będzie prawnie wiążące, a jego wdrażanie będzie monitorowane i gwarantowane przez Radę Pokoju, na której czele stoi prezydent Donald J. Trump. W przypadku naruszeń przewidziano nałożenie sankcji. To budzi szereg pytań o rolę byłego prezydenta w globalnej polityce i potencjalne implikacje dla stabilności międzynarodowej, jeśli taka koncepcja faktycznie wejdzie w życie. Czy taka "gwarancja" faktycznie zapewni pokój, czy jedynie stworzy iluzję stabilności?

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.