Tragedia w kopalni koltanu. Ponad 200 ofiar, ale kto za tym stoi?

2026-01-31 8:51

Wstrząsająca katastrofa w kopalni koltanu w Demokratycznej Republice Konga pochłonęła życie ponad 200 osób. Wśród ofiar osuwiska ziemi są górnicy, kobiety i dzieci handlujące na terenie obiektu. Tragedia wydarzyła się w regionie Rubaya, kontrolowanym przez rebeliancką grupę M23, co rzuca cień na odpowiedzialność za to tragiczne zdarzenie i warunki pracy w niebezpiecznych kopalniach.

Promień światła słonecznego przecina ciemne wnętrze jaskini, oświetlając fragment ziemi na pierwszym planie. Światło, wpadające z góry, rzuca jasną, pylistą smugę przez centrum kadru, rozświetlając chropowate, skaliste ściany jaskini, które przybierają ciepłe, brązowo-pomarańczowe odcienie. Podłoga jaskini jest nierówna, pokryta luźnymi kamieniami i piaskiem, częściowo skąpana w mroku, a częściowo rozjaśniona przez słońce.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Promień światła słonecznego przecina ciemne wnętrze jaskini, oświetlając fragment ziemi na pierwszym planie. Światło, wpadające z góry, rzuca jasną, pylistą smugę przez centrum kadru, rozświetlając chropowate, skaliste ściany jaskini, które przybierają ciepłe, brązowo-pomarańczowe odcienie. Podłoga jaskini jest nierówna, pokryta luźnymi kamieniami i piaskiem, częściowo skąpana w mroku, a częściowo rozjaśniona przez słońce.

Tragiczne żniwo pory deszczowej

Demokratyczna Republika Konga po raz kolejny stała się świadkiem niewyobrażalnej tragedii, która obnaża brutalną rzeczywistość lokalnego przemysłu wydobywczego. Osuwisko ziemi w kopalni koltanu w Rubaya, według wstępnych doniesień, pochłonęło ponad 200 ludzkich istnień. Ta katastrofa wydarzyła się w newralgicznym momencie pory deszczowej, kiedy grunt, nasiąknięty wodą, staje się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, którzy na nim zarabiają. Warunki pracy w tym regionie od dawna budzą kontrowersje, a tragedia tylko podkreśla dramatyczny brak bezpieczeństwa.

Ofiarami tego potwornego zdarzenia są nie tylko górnicy, którzy każdego dnia z narażeniem życia schodzą do niebezpiecznych szybów, ale także niewinne dzieci i kobiety, które na terenie kopalni prowadziły swój drobny handel. To wstrząsający obraz pogłębiającej się biedy i desperacji, która zmusza całe rodziny do bytowania w cieniu śmierci. Część poszkodowanych udało się uratować w ostatniej chwili, jednak ich obrażenia są poważne, co świadczy o skali i brutalności tego, co wydarzyło się pod ziemią. Około 20 rannych trafiło do pobliskich placówek medycznych.

"Ponad 200 osób padło ofiarą tego osuwiska, w tym górnicy, dzieci i kobiety z targowiska. Niektóre osoby zostały uratowane w ostatniej chwili i mają poważne obrażenia" − powiedział Lumumba Kambere Muyisa, rzecznik mianowanego przez rebeliantów gubernatora prowincji.

Mechanizm tragedii w Rubaya

Sama natura katastrofy przypomina o bezlitosnych prawach fizyki, które w połączeniu z brakiem odpowiednich zabezpieczeń stają się wyrokiem. Ziemia runęła do gigantycznej rozpadliny, skutecznie blokując wejście do kopalni i pułapując znajdujących się wewnątrz. Takie wydarzenia, choć tragiczne, są niestety wpisane w krajobraz regionów, gdzie wydobycie odbywa się w prymitywnych warunkach, bez poszanowania elementarnych zasad bezpieczeństwa. To ziemia ustąpiła, gdy ofiary znajdowały się w dole, grzebiąc ich pod tonami błota i kamieni.

Relacje świadków z Rubaya są mrożące krew w żyłach i rzucają światło na realia, w jakich pracuje się w sercu Afryki. Ci, którzy przeżyli, opowiadają o panującym chaosie i beznadziei, widząc, jak ich bliscy znikają pod masą ziemi. Wielu ludzi zostało dosłownie pogrzebanych żywcem, inni zaś nadal są uwięzieni w szybach, co potęguje dramat i rozpacz. Perspektywa odnalezienia kolejnych żywych osób maleje z każdą godziną, a nadzieja ustępuje miejsca gorzkiej prawdzie. Franck Bolingo, jeden z górników, dosadnie opisał dramatyczną sytuację.

"Jesteśmy w porze deszczowej. Grunt jest kruchy. To ziemia ustąpiła, gdy ofiary znajdowały się w dole" − wyjaśnił rzecznik.

"Padało, potem doszło do osuwiska, które porwało ludzi. Niektórzy zostali pogrzebani żywcem, inni wciąż są uwięzieni w szybach" − powiedział AFP Franck Bolingo, pracujący w Rubaya.

Kto ponosi odpowiedzialność?

Oficjalne potwierdzenia liczby ofiar pojawiają się z trudem i są często rozbieżne, co jest typowe dla regionów kontrolowanych przez niestabilne struktury. Gubernator prowincji Kiwu Północne, mianowany przez grupę M23, Eraston Bahati Musanga, co prawda potwierdził wydobycie części ciał, ale bez podania konkretnych danych. W tle tej tragedii wybrzmiewa echo konfliktu zbrojnego, gdyż obszar Rubaya jest pod kontrolą wspieranej przez Rwandę rebelianckiej grupy M23, która od 2024 roku czerpie zyski z wydobycia koltanu. To nie tylko katastrofa naturalna, ale też polityczna, wskazująca na zaniedbania w zarządzaniu tak cennymi zasobami.

Kopalnia Rubaya, choć dla wielu jest synonimem piekła na ziemi, dostarcza aż 15 procent światowego koltanu, minerału kluczowego dla współczesnej technologii. Tantal, pozyskiwany z koltanu, jest niezbędny w produkcji telefonów komórkowych, komputerów, a nawet elementów lotniczych. Ironia losu polega na tym, że za ten cenny surowiec, który napędza globalną gospodarkę, lokalni górnicy pracują ręcznie, zarabiając zaledwie kilka dolarów dziennie. Ten dysonans między globalnym popytem a lokalną nędzą jest jednym z najbardziej palących problemów tego regionu. Organizacje praw człowieka od lat biją na alarm, wskazując na skandaliczne warunki panujące w kopalni.

Cień rebelii i globalnej hipokryzji

Sytuacja w Demokratycznej Republice Konga to podręcznikowy przykład, jak bogactwo naturalne może stać się przekleństwem. ONZ od dawna oskarża rebeliantów M23 o systematyczne grabieże zasobów Rubaya, które służą finansowaniu ich działań zbrojnych. Choć Rwanda konsekwentnie zaprzecza swojemu udziałowi w tym procederze, poszlaki są uderzające. Tragedia w kopalni tylko potwierdza, że wojna o zasoby odbywa się kosztem ludzkiego życia i godności.

W obliczu globalnego zapotrzebowania na koltan, trudno nie dostrzec hipokryzji świata, który z jednej strony konsumuje produkty oparte na tym surowcu, z drugiej przymyka oko na dramatyczne warunki jego wydobycia. Ponad 70 procent mieszkańców DRK żyje za mniej niż 2,15 dolara dziennie, mimo że ich kraj dysponuje niewyobrażalnym bogactwem mineralnym. To zderzenie biedy z ogromnymi zasobami, wojny z globalnym biznesem, tworzy ponury obraz, w którym ludzkie życie ma znikomą wartość.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.