Trump i Grenlandia. Co naprawdę wynegocjowano w Davos?

2026-01-22 6:45

W kwestii Grenlandii, o której przejęciu Stany Zjednoczone mówiły już głośno, pojawia się niespodziewany zwrot akcji. Jak donosi „New York Times”, po szczycie w Davos kulisy ujawniają, że zamiast pełnej aneksji, USA mogą otrzymać jedynie niewielkie fragmenty wyspy pod bazy wojskowe. Donald Trump zaskoczył zmianą retoryki, rezygnując z gróźb i wojennych zapowiedzi, co budzi pytania o prawdziwe cele tego "kompromisu".

Obszar pokryty śniegiem rozciąga się w nieskończoność pod błękitnym niebem z delikatnymi smugami chmur. Na pierwszym planie i w środkowej części dominują zaśnieżone pagórki, z wyraźnymi ciemnymi plamami skał lub krzewów przebijającymi się przez białą pokrywę na ich zboczach, zwłaszcza w cieniu. W centrum kompozycji, na niewielkim wzniesieniu, znajdują się trzy proste, podłużne budynki o szarych ścianach, z antenami lub masztami wystającymi z dachów, otoczone śladami przypominającymi drogę lub ścieżkę. Daleko w tle widać linię ostrych, zaśnieżonych szczytów górskich, które zanikają w błękitnej mgiełce.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Obszar pokryty śniegiem rozciąga się w nieskończoność pod błękitnym niebem z delikatnymi smugami chmur. Na pierwszym planie i w środkowej części dominują zaśnieżone pagórki, z wyraźnymi ciemnymi plamami skał lub krzewów przebijającymi się przez białą pokrywę na ich zboczach, zwłaszcza w cieniu. W centrum kompozycji, na niewielkim wzniesieniu, znajdują się trzy proste, podłużne budynki o szarych ścianach, z antenami lub masztami wystającymi z dachów, otoczone śladami przypominającymi drogę lub ścieżkę. Daleko w tle widać linię ostrych, zaśnieżonych szczytów górskich, które zanikają w błękitnej mgiełce.

Grenlandia – od podboju do negocjacji

Jeszcze niedawno Donald Trump zdawał się być opętany wizją przejęcia Grenlandii, sugerując nawet militarne zajęcie tej strategicznej wyspy, będącej autonomiczną częścią Królestwa Danii. Retoryka amerykańskiego prezydenta była ostra, a propozycje „zakupu” wyspy brzmiały niczym echo kolonialnych podbojów, budząc międzynarodowe kontrowersje i dyplomatyczne oburzenie. Jednak najnowsze doniesienia zza kulis, ujawnione przez „New York Times”, wskazują na radykalną zmianę strategii Białego Domu, sugerującą kompromisowe rozwiązanie.

Co ciekawe, dawny entuzjasta podboju nagle złagodniał. Prezydent USA, który jeszcze niedawno snuł wizje militarnego zajęcia wyspy, teraz z zaskakującą gracją oświadczył, że odpuści sobie interwencję zbrojną, a nawet obiecał nie karać cłami tych ośmiu państw, które w panice wysłały tam swoje śladowe „misje rozpoznawcze” po wcześniejszych pogróżkach. Wygląda na to, że prawdziwym celem są nie całe połacie arktycznego lądu, a niewielkie, strategiczne skrawki terenu pod amerykańskie bazy wojskowe.

Tajne rozmowy w szwajcarskim Davos

Szczyt w Davos, kojarzony raczej z ekonomicznymi debatami, stał się areną zaskakujących kulis dyplomatycznych, gdzie rozstrzygały się losy Grenlandii. „New York Times” sugeruje, że zapowiedzi Donalda Trumpa o osiągnięciu ram porozumienia poprzedzały intensywne spotkania na forum NATO, gdzie omawiano możliwy kompromis dotyczący przyszłości wyspy. Wysocy rangą przedstawiciele sił Sojuszu mieli dyskutować nad opcją przekazania USA jedynie niewielkich fragmentów terytorium Grenlandii, co radykalnie zmieniało optykę dotychczasowych negocjacji.

Ujawnione przez gazę informacje od trzech wysokich rangą urzędników zaznajomionych z przebiegiem rozmów rzucają nowe światło na sprawę. Według nich, sekretarz generalny NATO Mark Rutte aktywnie dążył do wypracowania takiego rozwiązania podczas swojego spotkania z prezydentem Trumpem. Pojawiły się nawet sugestie porównujące rozważany model do brytyjskich baz wojskowych na Cyprze, które formalnie pozostają terytorium Wielkiej Brytanii, mimo iż znajdują się poza jej granicami kontynentalnymi, co pokazuje innowacyjność dyplomatyczną w szukaniu rozwiązań.

"Jeśli ta umowa zostanie przyjęta, a prezydent Trump ma wielką nadzieję, że tak się stanie, Stany Zjednoczone osiągną wszystkie swoje strategiczne cele w sprawie Grenlandii na zawsze, przy bardzo niewielkim koszcie" – oświadczyła Karoline Leavitt.

Bazy wojskowe – faktyczna cena?

Koncepcja brytyjskich baz wojskowych na Cyprze, przywołana w kontekście Grenlandii, sugeruje, że Ameryka dąży do zabezpieczenia swoich interesów strategicznych w Arktyce, niekoniecznie poprzez pełną aneksję. Ten model umożliwiałby USA utrzymanie kluczowej obecności wojskowej w regionie, która jest niezbędna wobec rosnących ambicji innych mocarstw, bez faktycznego przejmowania całej odpowiedzialności za duński obszar. To sprytny ruch, który pozwala osiągnąć cele militarne, minimalizując jednocześnie polityczne i gospodarcze obciążenia związane z zarządzaniem całym terytorium.

Mimo tych spekulacji i optymistycznych zapowiedzi Trumpa, rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, studzi nieco nastroje, podkreślając, że szczegóły umowy wciąż wymagają finalizacji między wszystkimi zaangażowanymi stronami. To oznacza, że choć zarys porozumienia może być już gotowy, diabeł tkwi w szczegółach, które mogą jeszcze ulec zmianie. Publiczne upublicznienie wszystkich ustaleń nastąpi dopiero po ich pełnym uzgodnieniu, co pozostawia pole do domysłów i dalszych negocjacji.

Czy Arktyka stanie się strefą wpływów USA?

Dążenie Stanów Zjednoczonych do strategicznej obecności na Grenlandii to element szerszej układanki geopolitycznej, w której Arktyka odgrywa coraz większą rolę. Topnienie lodowców otwiera nowe szlaki handlowe i dostęp do surowców, czyniąc ten region niezwykle atrakcyjnym dla globalnych graczy, takich jak Rosja czy Chiny. Amerykańskie bazy wojskowe na Grenlandii stanowiłyby istotny punkt zaczepienia, umacniający pozycję USA w rywalizacji o wpływy w tym kluczowym regionie. To świadczy o dalekosiężnej wizji i próbie zabezpieczenia przyszłych interesów narodowych w dynamicznie zmieniającym się krajobrazie geopolitycznym.

Od początkowych, niemalże buńczucznych zapowiedzi przejęcia wyspy siłą, po obecne, bardziej pragmatyczne podejście polegające na negocjacjach dotyczących niewielkich skrawków pod bazy – widać ewolucję w amerykańskiej polityce zagranicznej. Ta zmiana strategii, choć subtelna, może oznaczać, że Waszyngton uczy się cenną lekcję z reakcji międzynarodowej opinii publicznej. Ostateczny kształt porozumienia pokaże, na ile Ameryce udało się osiągnąć swoje cele, jednocześnie zachowując twarz w obliczu globalnej dyplomacji.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.