Spis treści
Trump wierzy w ugodę
Donald Trump na pokładzie Air Force One, w drodze z Waszyngtonu na Florydę, z niebywałą pewnością siebie przekonywał dziennikarzy, że władze Kuby w końcu „przyjdą się dogadać” ze Stanami Zjednoczonymi. Według jego wizji, to właśnie ten układ ma przynieść Kubie upragnioną wolność, sugerując, że presja ekonomiczna w końcu zmusi reżim do uległości. Wielu obserwatorów ocenia te słowa jako zapowiedź bezprecedensowej ofensywy Waszyngtonu.
Prezydent USA tłumaczył swoją pewność trudną sytuacją ekonomiczną wyspy, pozbawionej pieniędzy i dostaw ropy, zwłaszcza po zawirowaniach w Wenezueli. Dodał, że w obliczu braku surowców i środków finansowych, Ameryka „będzie miła”, co brzmi jak słodka obietnica z pogróżką w tle. Na uwagę prezydent Meksyku Claudii Sheinbaum o możliwym kryzysie humanitarnym, Trump odparł, że to zależy wyłącznie od „układu”.
"Myślę, że prawdopodobnie przyjdą do nas i będą chcieli się dogadać. Wtedy Kuba znów będzie wolna. Przyjdą do nas i zawrą układ."
"Będziemy mili. Mamy bardzo złą sytuację dla Kuby. Nie mają pieniędzy. Nie mają ropy. Wenezuela żyła z wenezuelskich pieniędzy i ropy, a teraz nic z tego nie nadejdzie"
Sankcje na dostawców ropy
Biały Dom potwierdził, że prezydent Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, które uruchamia proces nakładania sankcji na kraje dostarczające ropę reżimowi w Hawanie. To kolejny krok w bezpardonowej polityce USA, która ma odciąć Kubę od kluczowych surowców, pogrążając i tak już chwiejną gospodarkę wyspy w jeszcze większym kryzysie. Decyzja ta może mieć katastrofalne skutki dla zwykłych Kubańczyków, którzy już teraz zmagają się z niedoborami.
Mimo zdecydowanych działań, Trump wydaje się lawirować w kwestii ostatecznej strategii. Według doniesień „Wall Street Journal”, rozważana jest współpraca z niektórymi członkami obecnych kubańskich władz, co przypominałoby scenariusz z Wenezueli. „Politico” natomiast sugeruje możliwość wprowadzenia całkowitej morskiej blokady dostaw ropy, co oznaczałoby ostateczne odcięcie Kuby od Meksyku i Rosji, które stały się jej głównymi dostawcami po odcięciu od wenezuelskich zasobów.
Co zarzuca się Kubie?
Zanim świat usłyszał o Wenezueli i kolejnej interwencji USA, Donald Trump już wyznaczał Kubę jako kolejny cel swojej polityki zagranicznej, dając jasno do zrozumienia, że wyspa może być następna w kolejce do „wolności”. Pod koniec stycznia ubiegłego roku, Biały Dom opublikował obszerny tekst, w którym oskarżono rząd Kuby o „nadzwyczajne działania, które szkodzą i stanowią zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych”. W retoryce Waszyngtonu Kuba jawi się jako relikt zimnej wojny, którego działalność jest bezpośrednio wymierzona w bezpieczeństwo USA.
Trump nie oszczędzał komunistycznego skansenu, niegdyś rządzonego przez Fidela Castro, a obecnie przez Miguela Díaza-Canela, zarzucając mu sprzymierzenie się z licznymi „wrogimi krajami” i „transnarodowymi grupami terrorystycznymi”. Na liście znaleźli się m.in. Rosja, Chiny, Iran, Hamas i Hezbollah, co buduje obraz Kuby jako globalnego centrum antyamerykańskiego oporu.
"Rząd Kuby podjął nadzwyczajne działania, które szkodzą i stanowią zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych"
"Reżim sprzymierza się z – i zapewnia wsparcie – licznym wrogim krajom, transnarodowym grupom terrorystycznym i złośliwym podmiotom przeciwnym Stanom Zjednoczonym, w tym rządowi Federacji Rosyjskiej (Rosji), Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL), rządowi Iranu, Hamasowi i Hezbollahowi"
Rosyjskie centrum wywiadowcze
Prezydent Trump poszedł o krok dalej, twierdząc, że Kuba otwarcie gości „niebezpiecznych przeciwników Stanów Zjednoczonych”, udostępniając im zaawansowane technologie wojskowe i wywiadowcze. Ma to stanowić bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA, co jest zarzutem o niezwykle poważnym kalibrze. Współpraca Kuby z wrogimi Stanom Zjednoczonym państwami podnosi stawkę w tej geopolitycznej rozgrywce, potencjalnie eskalując napięcia do niebezpiecznych poziomów.
Co więcej, Trump podkreślił, że na Kubie znajduje się „największy zagraniczny rosyjski ośrodek wywiadu elektronicznego”, którego celem jest wykradanie poufnych informacji dotyczących bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. To oskarżenie, jeśli prawdziwe, maluje obraz Kuby jako aktywnego gracza w szpiegowskiej wojnie przeciwko Ameryce, co tylko podsyca antykubańską retorykę Waszyngtonu i uzasadnia dalsze, ostrzejsze działania.
"Na przykład, Kuba otwarcie gości niebezpiecznych przeciwników Stanów Zjednoczonych, zapraszając ich do umieszczania na Kubie zaawansowanych technologii wojskowych i wywiadowczych, które bezpośrednio zagrażają bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. Kuba gości największy zagraniczny rosyjski ośrodek wywiadu elektronicznego, który próbuje wykraść poufne informacje dotyczące bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych"
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.