Trzylatka zmarła na ołtarzu podczas egzorcyzmów. Czy rodzina uniknie kary za brak tolerancji?

2026-01-18 13:13

Wstrząsająca sprawa śmierci Arely Naomi Proctor wstrząsnęła Kalifornią. Trzylatka zginęła w 2021 roku podczas wielogodzinnych egzorcyzmów, które przeprowadzała jej własna rodzina w kościele w San José. Matka, dziadek i wuj dziecka, oskarżeni o napaść ze skutkiem śmiertelnym, powołują się na Racial Justice Act, argumentując, że ich aresztowanie jest efektem rasizmu i braku tolerancji wobec salwadorskich zielonoświątkowców.

Wnętrze dużego, ciemnego pomieszczenia z wysokimi, łukowatymi oknami, z których wpada jasne światło słoneczne, tworząc smugi na podłodze. Po lewej stronie widoczne jest podwyższenie z drewnianym ołtarzem i dwoma świecznikami, a nieco dalej w prawo mównica. Pomieszczenie charakteryzuje się architekturą nawiązującą do gotyckich kościołów, z widocznymi filarami i łukowymi sklepieniami, wszystko jest rozmyte, z efektem płytkiej głębi ostrości.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Wnętrze dużego, ciemnego pomieszczenia z wysokimi, łukowatymi oknami, z których wpada jasne światło słoneczne, tworząc smugi na podłodze. Po lewej stronie widoczne jest podwyższenie z drewnianym ołtarzem i dwoma świecznikami, a nieco dalej w prawo mównica. Pomieszczenie charakteryzuje się architekturą nawiązującą do gotyckich kościołów, z widocznymi filarami i łukowymi sklepieniami, wszystko jest rozmyte, z efektem płytkiej głębi ostrości.

Tragedia na ołtarzu San José

Sceny, które rozegrały się w 2021 roku w kościele Iglesia Evangelica Apostoles y Profetas w kalifornijskim San José, brzmią jak fragment z mrocznego thrillera, a jednak wydarzyły się naprawdę. Służby ratunkowe zastały tam obraz, który na zawsze wrył się w pamięć – bezwładne ciało trzyletniej Arely Naomi Proctor, porzucone na ołtarzu świątyni. To co miało być rytuałem oczyszczenia, przerodziło się w koszmar, którego finał wstrząsnął całą społecznością i po raz kolejny postawił pytanie o granice wiary i fanatyzmu.

Wkrótce po odkryciu zwłok aresztowano matkę dziewczynki, 29-letnią Claudię Elisę Hernandez, jej wujka Rene „Aarona” Hernandeza Santosa oraz dziadka, Rene Triguerosa Hernandeza. Prokuratura postawiła im zarzut napaści na dziecko ze skutkiem śmiertelnym, a wymiar kary w tej sprawie może sięgnąć od 25 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Rodzina tłumaczyła swoje potworne działania przekonaniem, że „Bóg przemówił” i nakazał im wypędzić demona, który rzekomo opętał małą Arely.

Dwunastogodzinne męki trzylatki

Śledztwo ujawniło drastyczne szczegóły dwunastogodzinnych egzorcyzmów, które poprzedziły śmierć dziecka. Według ustaleń, trzylatka była brutalnie przytrzymywana i duszona przez swoich najbliższych. Matka dziewczynki miała wielokrotnie dusić ją do utraty przytomności, a następnie wkładać ręce do jej gardła, kontynuując ten przerażający proceder przez niemal cały dzień, co wskazuje na metodyczne i okrutne działanie.

Kiedy Arely w końcu przestała oddychać, jej oprawcy, przekonani o słuszności swoich czynów, nie podjęli nawet próby reanimacji. To przerażające zaniedbanie, połączone z jawnym brakiem empatii, jest kolejnym elementem tej historii, który budzi głębokie oburzenie i niedowierzanie. Cała sekwencja wydarzeń wskazuje na przerażającą spiralę fanatyzmu, która doprowadziła do tak tragicznego finału, pozostawiając za sobą pytanie o rolę wspólnoty w monitorowaniu takich praktyk.

Zarzuty nietolerancji i rasizmu?

Po latach spędzonych w areszcie, rodzina zabójców – bo tak należy nazwać osoby odpowiedzialne za śmierć dziecka – nie tylko nie wyraża skruchy, ale wręcz domaga się uniewinnienia. Ich argumentacja opiera się na kalifornijskiej ustawie Racial Justice Act, która miała ograniczać wpływ uprzedzeń rasowych w postępowaniach karnych. W tym przypadku obrońcy twierdzą, że surowość oskarżeń wynika z tego, że ich klienci są salwadorskimi zielonoświątkowcami, a egzorcyzmy są integralną częścią ich kultury.

Ustawa ta, choć z założenia szlachetna, często jest krytykowana za relatywizowanie przestępstw i skupianie uwagi na pochodzeniu sprawców zamiast na istocie popełnionego czynu. Przypadek Arely Naomi Proctor jest niestety jaskrawym przykładem takiego zniekształcenia. To, co powinno być jednoznacznie potępione jako brutalne zabójstwo dziecka, próbuje się dziś przedstawić jako kwestię „tolerancji” i „rasizmu”, co jest cios w twarz wszystkim ofiarom fanatyzmu.

Czym miał być "krokodyl"?

Dziadek Rene Trigueros Hernandez, który przedstawia się jako wybitny egzorcysta, dodaje do całej sprawy jeszcze bardziej surrealistyczny wymiar. Twierdzi, że podczas jednego ze swoich rytuałów z ciała kobiety, nad którą się modlił, wyszedł... krokodyl. Ta absurdalna opowieść doskonale ilustruje skalę oderwania od rzeczywistości, jaką prezentuje cała rodzina, próbując uzasadnić swoje potworne czyny.

Krótko mówiąc, krewni zadręczonego dziecka przekonują, że to śledczy i policjanci są nietolerancyjni i niesprawiedliwi, a oni sami są ofiarami systemu. Pozostaje czekać na rozstrzygnięcie sądowe, które miejmy nadzieję, przywróci sprawiedliwość i jednoznacznie określi, że barbarzyńskie praktyki nigdy nie mogą być usprawiedliwiane żadnymi względami kulturowymi czy religijnymi. Sprawa Arely na zawsze pozostanie symbolem tego, jak daleko może posunąć się ludzki fanatyzm, gdy brak mu zdrowego rozsądku i elementarnej empatii.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.