Spis treści
Rok 2014 początkiem globalnych zmian?
Odkrycie, że nowy porządek świata zaczął się w 2014 roku, wraz z aneksją Krymu przez Rosję i brakiem zdecydowanej reakcji Zachodu, jest kluczową tezą w analizie Edwina Bendyka, prezesa Fundacji Batorego. Ekspert, w rozmowie z „Super Expressem”, podkreśla, że ten moment stanowił pierwsze siłowe zakwestionowanie ładu pozimnowojennego w Europie. Reakcja społeczności międzynarodowej, a raczej jej brak, miała doprowadzić do obecnej sytuacji geopolitycznej. Wskazuje to na długotrwały proces transformacji globalnej sceny politycznej.
Bendyk zwraca uwagę, że wojna powróciła jako istotne narzędzie kształtowania relacji międzynarodowych, a konflikt w Ukrainie może być jedynie wstępem do szerszej konfrontacji mocarstw. Trudno jest wskazać konkretny punkt, w którym obecny kryzys miałby się zakończyć, ponieważ obecna sytuacja to „partia pokera”, gdzie nikt jeszcze nie odsłonił wszystkich kart. Obecny stan charakteryzuje się brakiem nowego, konkretnego modelu stosunków międzynarodowych, mimo że stare struktury już nie funkcjonują. To stawia świat w stanie niepewności i ciągłych napięć.
"W ostatnich kilku latach każdy rok przynosi coś nowego, co kształtuje nasz świat i trudno dziś wskazać, który z nich stanowi oczywistą cezurę. Jako przełomowy moglibyśmy wskazać rok 2022 r. ze względu na rozpoczęcie pełnoskalowej inwazji rosyjskiej. Ale przecież wojna przeciw Ukrainie tak naprawdę zaczęła się w 2014 r. Pamiętam, że wtedy brytyjski „The Economist” na okładce umieścił Putina na czołgu pisząc o nowym porządku świata."
Koniec amerykańskiego żandarma?
Zgon starego świata, według Bendyka, nastąpił najpóźniej w 2013 roku, kiedy syryjski przywódca Baszar Al-Asad użył broni chemicznej przeciwko swoim obywatelom, a deklarowana ostra reakcja prezydenta Baracka Obamy nie miała miejsca. Putin wyciągnął z tego zdarzenia wniosek, że Stany Zjednoczone nie będą już interweniować w każdym zakątku globu. To wydarzenie było sygnałem o zmieniającej się dynamice globalnej potęgi. Ameryka przestała być globalnym żandarmem, co oficjalnie potwierdziła niedawno opublikowana strategia bezpieczeństwa narodowego USA.
Brak interwencji USA w Syrii otworzył Rosji drogę do ataku na Ukrainę w 2014 roku, co przywróciło wojnę jako kluczowy element kształtowania porządku międzynarodowego. Bendyk wyraża obawę, że obecny konflikt w Ukrainie może być jedynie początkiem znacznie poważniejszych rozstrzygnięć. Na horyzoncie rysuje się perspektywa bezpośredniej konfrontacji między mocarstwami, na przykład Chin ze Stanami Zjednoczonymi. Sytuacja przypomina czasy przed I wojną światową, gdy pozornie nic się nie działo, a świat zmierzał do wielkiej konfrontacji.
Czy Europie grozi dezintegracja?
Oprócz konfrontacji mocarstw, Europa stoi w obliczu wewnętrznych zagrożeń, w tym powrotu do odruchów sprzed 1914 roku, charakteryzujących się nacjonalizmami. Jeżeli w kolejnych latach projekty suwerenistyczno-nacjonalistyczne będą wygrywać wybory w państwach europejskich, istnieje realne ryzyko pęknięcia Unii Europejskiej. Europa, w odpowiedzi na zagrożenie rosyjskie, silnie się militaryzuje, co w połączeniu z agresywnym nacjonalizmem może prowadzić do użycia armii nie tylko w obronie. Może to skutkować rozstrzyganiem konfliktów między państwami europejskimi.
Przed ewentualnym powrotem starć nacjonalizmów, Europie grozi destabilizujący scenariusz związany z wojną w Ukrainie. Nawet jeśli Ukraina nie zostanie w pełni okupowana, brak realnej perspektywy wsparcia i integracji z UE doprowadziłby do stopniowej erozji państwa ukraińskiego. Elity polityczne i biznesowe mogłyby porzucić reformy, a eurosceptyczne nastroje wzmacniane przez weteranów stałyby się dominujące. To z kolei mogłoby pogłębić kryzys ekonomiczny i zagrozić eksportem chaosu poza granice Ukrainy, najbardziej dotykając Polskę.
Szansa na wzmocnienie Europy?
Edwin Bendyk podkreśla, że jedynym realnie dobrym scenariuszem jest konsekwentne wzmocnienie Ukrainy — polityczne, gospodarcze i militarne — zanim proces jej dezintegracji się rozpocznie. Ekspert odnosi się także do Donalda Trumpa, który otwarcie uważa Unię Europejską za wroga i zamierza znaleźć sojuszników w krajach członkowskich, aby doprowadzić do jej dezintegracji. Wiele wynikających z tego scenariuszy jest dla UE niekorzystnych, ale istnieje także pozytywny element. Chodzi o utrzymanie integracji i wewnętrzne przekonanie o sile projektu europejskiego.
Trump, mimo swoich intencji, może paradoksalnie przyczynić się do wzmocnienia Unii Europejskiej. Presja, którą wywiera, zmusza Europę do odkrywania w sobie pokładów mobilizacji i udowodnienia, że jest silnym i konkurencyjnym graczem na arenie międzynarodowej. Globalne rankingi innowacyjności i konkurencyjności wciąż pokazują silną pozycję państw członkowskich UE. Europa, jako blok państw, posiada skumulowane zasoby, które stanowią realną konkurencję dla USA czy Chin, co wymaga niezachwianej wiary w sens integracji.
Demokracja w warunkach wojny
Mimo rosnących narracji o rzekomej nieskuteczności demokracji w obliczu współczesnych wyzwań i preferowania autorytaryzmu, przykład Ukrainy stanowi silny kontrargument. Ukraińcy, jako społeczeństwo i państwo, konsolidują się wokół idei odporności demokratycznej, nawet w obliczu trwającej wojny. Poparcie dla demokracji i niechęć do autorytarnych form zarządzania zwiększyły się w Ukrainie od 2014 roku, a zwłaszcza po 2022 roku. Jest to dowodem na to, że demokratyczne zarządzanie może być efektywne i mobilizować społeczeństwo.
Demokracja w Ukrainie nie jest jedynie rytuałem, ale staje się stylem życia i przekonaniem o wartości włączania obywateli w rozwiązywanie problemów. Rozproszenie odpowiedzialności w demokratycznym systemie pomaga szybko ewaluować rozwiązania i dostosowywać je do kryzysowej rzeczywistości. Mimo problemów z korupcją, to właśnie demokratyczne środowisko pozwoliło Ukraińcom obalić skorumpowane rządy i wzmocnić państwo przed pełnoskalową inwazją. Ukraina stanowi lekcję dla Zachodu, pokazując, jak ważna jest demokracja w sferze bezpieczeństwa państwa.
Lekcja z ukraińskiej odporności
Autorytarny reżim Putina, w starciu ze słabą, wydawałoby się, Ukrainą, okazał się kompletnie niewydolny, nie umiejąc wykorzystać przewagi w ludziach i sprzęcie do zniszczenia państwa ukraińskiego. Trump i Putin, sądząc, że o pokoju w Ukrainie zdecyduje abstrakcyjna rozgrywka geopolityczna między liderami, nie rozumieją kluczowego faktu. Podmiotem w Ukrainie jest społeczeństwo, a nie jedynie Wołodymyr Zełenski, co oznacza, że żaden „zły deal” nie zostanie zaakceptowany przez armię i obywateli. To właśnie sprawia, że przykład Ukrainy jest inspirujący.
W tak rozchwianym świecie, rezygnacja z dotychczasowych wartości na rzecz autorytaryzmu czy suwerenistycznego myślenia nie jest właściwą odpowiedzią na kryzys porządku międzynarodowego. Suwerenność w osamotnieniu oznacza jedynie większe zagrożenie bezpieczeństwa. Demokracja i wsparcie przyjaznych państw-partnerów okazały się kluczowe dla Ukrainy w obronie przed rosyjską nawałą. To podkreśla, że demokracja, nawet w obliczu egzystencjalnego zagrożenia, sprawdza się w wielu wymiarach i jest wartością wartą obrony.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.