Wojska europejskie na Ukrainie. Które kraje szykują ten ruch i dlaczego?

2026-01-07 7:48

Po szczycie w Paryżu, gdzie przedstawiciele 35 państw dyskutowali o wsparciu dla Ukrainy, pojawiły się intrygujące ustalenia. Mowa o potencjalnym wysłaniu europejskich wojsk, w tym francuskich i brytyjskich, na terytorium Ukrainy. Misja ta, zgodnie z deklaracjami Emmanuela Macrona, miałaby nastąpić po ewentualnym zawarciu porozumienia pokojowego i pełnić funkcję "force de réassurance" – sił dających poczucie bezpieczeństwa. Koncepcja ta rodzi wiele pytań, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych, nieprzejednanych stanowisk Moskwy.

Długi, prostokątny stół konferencyjny dominuje w kadrze, z jasno szarym blatem i czarnymi wstawkami biegnącymi wzdłuż środka. Na stole równomiernie rozmieszczono notatniki w czarnych okładkach, z białymi kartkami wystającymi spod spodu, na każdym leży srebrno-czarny długopis. Dwie szklane karafki z wodą stoją na srebrnych podkładkach, a obok nich leżą szklanki odwrócone do góry dnem na białych podkładkach. Wokół stołu ustawione są beżowe krzesła z tapicerowanymi oparciami i chromowanymi ramami. Tło stanowi ciemna, jednolita ściana.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, prostokątny stół konferencyjny dominuje w kadrze, z jasno szarym blatem i czarnymi wstawkami biegnącymi wzdłuż środka. Na stole równomiernie rozmieszczono notatniki w czarnych okładkach, z białymi kartkami wystającymi spod spodu, na każdym leży srebrno-czarny długopis. Dwie szklane karafki z wodą stoją na srebrnych podkładkach, a obok nich leżą szklanki odwrócone do góry dnem na białych podkładkach. Wokół stołu ustawione są beżowe krzesła z tapicerowanymi oparciami i chromowanymi ramami. Tło stanowi ciemna, jednolita ściana.

Europejskie gwarancje po zawieszeniu broni

Europejskie mocarstwa coraz śmielej kreślą wizję przyszłego ładu bezpieczeństwa na Ukrainie, choć do pokoju wciąż daleka droga. Podczas paryskiego szczytu tak zwanej koalicji chętnych, z udziałem przedstawicieli 35 krajów, w tym premiera Donalda Tuska, ujawniono plany dotyczące możliwego rozmieszczenia wojsk. Okazuje się, że kilka państw jest gotowych wysłać tysiące swoich żołnierzy, by stanowili gwarancję bezpieczeństwa – lecz dopiero po hipotetycznym zawarciu porozumienia pokojowego między Kijowem a Moskwą.

W kontekście tych dyskusji, premier Tusk uspokajał, że nasi partnerzy nie oczekują obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów. To jednak nie oznacza, że Polska pozostanie bierna. Premier wskazał na ważną rolę, jaką nasz kraj ma odegrać w powojennej stabilizacji. "Polska będzie państwem wiodącym, jeśli chodzi o te kwestie logistyczno-organizacyjne" – podkreślił Tusk, sugerując wiodącą pozycję w czterech kluczowych krajach decydujących o powojennych działaniach.

"Nie ma oczekiwania ze strony naszych partnerów obecności polskich wojsk na Ukrainie w żadnym z wariantów".

Macron szykuje "siły uspokajające"?

Głównym architektem koncepcji "sił reasekuracji" wydaje się być prezydent Francji, Emmanuel Macron. Jego wizja zakłada rozmieszczenie tysięcy francuskich żołnierzy w ramach międzynarodowej formacji, ale z jednym kluczowym zastrzeżeniem: mają oni pojawić się na Ukrainie po zawieszeniu broni. Co więcej, Macron jasno zaznaczył, że "to nie są siły, które zaangażujemy do walki", co stawia pod znakiem zapytania ich rzeczywisty cel i zdolność do efektywnego "uspokajania" sytuacji w przypadku naruszenia pokoju. Można to odczytać jako gest polityczny, mający pokazać zaangażowanie, bez faktycznego ponoszenia ryzyka.

Francuski prezydent w swoich wypowiedziach, cytowanych przez "Le Monde" i telewizję France 2, nie ograniczał się jedynie do suchych deklaracji. Akcentował również zaangażowanie Francji w proces odbudowy ukraińskiej armii, co jest kluczowe dla jej przyszłej obronności. To kolejny element szeroko zakrojonego planu, który ma świadczyć o długofalowym wsparciu dla Kijowa. Paryż chce być zatem nie tylko gwarantem powojennego status quo, ale także aktywnym uczestnikiem w formowaniu nowej siły militarnej Ukrainy. Pytanie tylko, czy jego "siły uspokajające" będą miały realny wpływ na poczucie bezpieczeństwa, skoro nie mają walczyć.

"tysiące francuskich żołnierzy" mogłoby zostać rozmieszczonych w ramach wielonarodowych sił na Ukrainie po zawieszeniu broni. "To nie są siły, które zaangażujemy do walki".

Brytyjska wizja i hiszpańskie precedensy

Do francuskich deklaracji dołączyła Wielka Brytania, przedstawiając swoją koncepcję wsparcia. Premier Keir Starmer wskazał na plany utworzenia wspólnych wojskowych centrów oraz chronionych obiektów do składowania uzbrojenia i sprzętu. Ma to stanowić odpowiedź na potrzeby obronne Ukrainy po zawieszeniu broni. Co ważne, brytyjska perspektywa zakłada stworzenie ram prawnych, które umożliwiłyby siłom z Wielkiej Brytanii, Francji i innych państw partnerskich operowanie na terytorium Ukrainy, nie tylko w zakresie wsparcia logistycznego, ale także zabezpieczania przestrzeni powietrznej i morskiej oraz regeneracji ukraińskich sił zbrojnych.

Do chóru poparcia dołączyła również Hiszpania, której premier Pedro Sanchez nie krył determinacji. Stwierdził wprost, że Madryt jest gotowy do "umocnienia pokoju w postaci obecności hiszpańskich sił zbrojnych na Ukrainie". Sanchez, odwołując się do wcześniejszych doświadczeń, retorycznie zapytał: "Skoro zrobiliśmy to w innych częściach świata, dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić w Europie?". Ta analogia do misji pozaeuropejskich ma na celu uzasadnienie potrzeby interwencji w bliższym, europejskim konflikcie, choć skala i kontekst potencjalnego zaangażowania budzą szereg pytań.

"Toruje to drogę do stworzenia ram prawnych, na podstawie których siły brytyjskie, francuskie i partnerskie mogłyby działać na terytorium Ukrainy, zabezpieczając przestrzeń powietrzną i morską Ukrainy oraz regenerując siły zbrojne Ukrainy na przyszłość”.

"Jesteśmy gotowi umocnić pokój w postaci obecności hiszpańskich sił zbrojnych (na Ukrainie). Skoro zrobiliśmy to w innych częściach świata, dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić w Europie".

Reakcja Rosji na zachodnie pomysły?

Niestety, entuzjazm Zachodu zderza się z twardą rzeczywistością rosyjskiego stanowiska, które od dawna jest niezmienne i kategoryczne. Minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, niemal rok temu jasno określił, że Rosja nie zaakceptuje żadnej obecności zachodnich wojsk na terytorium Ukrainy. To twarde weto Kremla stawia pod znakiem zapytania realność i wykonalność misji pokojowych, nawet jeśli miałyby one charakter "sił reasekuracji" i nie byłyby zaangażowane w walkę.

Ławrow podkreślił, że dla Moskwy jest bez znaczenia, pod jaką flagą te siły miałyby się pojawić – czy to jako NATO, czy jako kontyngenty poszczególnych państw. "To jest dla nas nie do zaakceptowania" – powtarzał, dając do zrozumienia, że każda próba wprowadzenia obcych wojsk na Ukrainę będzie interpretowana jako eskalacja i prowokacja. W tej sytuacji plany Paryża, Londynu czy Madrytu wydają się być raczej politycznym sygnałem niż realnym, dającym się wdrożyć rozwiązaniem, chyba że Rosja nagle zmieni zdanie, co w obecnej sytuacji wydaje się mało prawdopodobne.

"To jest dla nas nie do zaakceptowania".

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.