Spis treści
Salisbury pamięta nowiczok
Sprawa otrucia Siergieja Skripala i jego córki Julii w 2018 roku to jedna z najbardziej mrocznych historii współczesnego wywiadu, która na długo zapadła w pamięć opinii publicznej. W sercu Wielkiej Brytanii, w sielskim miasteczku Salisbury, doszło do bezprecedensowego ataku chemicznego na byłego pułkownika GRU, który przeszedł na stronę brytyjskich służb. Jego wcześniejsza współpraca z MI6 i wymiana szpiegów w 2010 roku tylko potęgowały dramatyzm sytuacji, czyniąc go celem najwyższej wagi dla Moskwy.
Ówczesne wydarzenia w Salisbury wywołały międzynarodowe oburzenie, a palce oskarżenia niemal natychmiast skierowano w stronę rosyjskich służb i samego Władimira Putina. Mimo kategorycznych zaprzeczeń Kremla i żądania dowodów, Brytyjczycy nie mieli wątpliwości, wskazując na nowiczok – śmiercionośną truciznę opracowaną w ZSRR – jako narzędzie zbrodni. Śledztwo trwało latami, ostatecznie potwierdzając wcześniejsze podejrzenia i wskazując konkretnych rosyjskich agentów odpowiedzialnych za próbę zamachu.
"Usiedliśmy na ławce, żeby złapać oddech. Kiedy usiadłem, ogarnęło mnie dziwne i przerażające uczucie – prawie wszystko było rozmazane, a kolory zmieniały się… różowy, czerwony, niebieski, jakbym był pod wpływem LSD lub amfetaminy” - opowiedział Skripal.
Dziwne objawy zatrucia nowiczokiem
Pierwsze chwile po kontakcie z nowiczokiem, opisane przez samego Siergieja Skripala i jego córkę Julię, brzmią jak scenariusz z horroru psychologicznego. Zeznania, ujawnione przez "Daily Mail" na podstawie dokumentów z oficjalnego dochodzenia, rzucają nowe światło na to, co dzieje się z człowiekiem pod wpływem tej piekielnej substancji. Wszystko zaczęło się niewinnie, podczas wspólnego lunchu w restauracji Zizzi w Salisbury, od irytującego drgania oczu, które początkowo potraktowali z lekkim rozbawieniem.
Humor szybko jednak prysł, gdy objawy zaczęły narastać, przybierając przerażającą formę. Duszności, niekontrolowane wymioty, a potem wszechobecne wrażenie, że świat wiruje wokół nich, wprowadziły ich w stan paniki. Julia musiała podtrzymywać ojca, który ledwo trzymał się na nogach. Próba spaceru na świeżym powietrzu, mająca przynieść ulgę, okazała się daremna, gdyż trucizna wdzierała się głębiej, wywołując niezwykłe halucynacje.
„Pamiętam halucynacje, widziałem arabskich mężczyzn i kobiety. Próbowałem uderzyć jednego z nich. Wiedziałem, że to halucynacja, bo w Salisbury nie ma wielu Arabów".
Czy otruci Skripalowie pamiętają?
To, co nastąpiło później, to już całkowita utrata kontaktu z rzeczywistością i zapadnięcie w głęboką śpiączkę, która dla wielu ofiar nowiczoku kończy się tragicznie. Skripalowie cudem przeżyli, ale ich ciała musiały stoczyć heroiczną walkę o przetrwanie z jednym z najgroźniejszych związków chemicznych. Pamięć o tym okresie jest fragmentaryczna i zniekształcona, co tylko podkreśla perfidię działania tej trucizny, zdolnej do zacierania śladów i mylenia ofiar.
Dla dawnego szpiega i jego córki, powrót do świadomości był szokiem – minęły tygodnie, a nie dni, co uświadamia skalę cierpienia i niebezpieczeństwa, w jakim się znaleźli. Od tamtej pory żyją w ukryciu, ich życie na zawsze naznaczone przez próbę zamachu. Ta historia stanowi gorzkie przypomnienie o bezwzględności tajnych służb i cenie, jaką płacą ci, którzy zdecydują się przekroczyć pewne granice w świecie międzynarodowych intryg.
„Kiedy przestałem spać, myślałem, że minął jeden dzień, ale tak naprawdę minęło 21 dni” - relacjonuje dawny szpieg.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.