Matka Bartosza G. nęka bliskich Mai. Czy zapłaci 30 milionów za obrzydliwe wpisy?

2026-03-09 15:00

Sprawa brutalnego morderstwa 16-letniej Mai z Mławy wciąż budzi silne emocje, a podejrzany Bartosz G. czeka na ocenę poczytalności. Tymczasem jego matka, Katarzyna G., uporczywie nęka rodzinę ofiary, publikując nienawistne wpisy w sieci. Mimo pierwszego wyroku za zniesławienie i nakazu zapłaty zadośćuczynienia, kobieta nie ustaje w działaniach, co może ją kosztować bajońską sumę 30 milionów złotych. Rodzina Mai domaga się dalszej sprawiedliwości i zawiadamia prokuraturę o stalkingu.

Na pierwszym planie, w dolnej części kadru, znajduje się mokra, odbijająca światło powierzchnia, prawdopodobnie asfaltowa nawierzchnia ulicy lub placu. Widoczne są liczne, drobne krople wody i odbicia jasnego światła, tworzące efekt bokeh. W oddali, w centrum kadru, widać rozmyty zarys ciemnego budynku o klasycznej architekturze, z widocznymi kolumnami lub łukami w dolnej części, a także inne, niewyraźne, ciemne sylwetki budynków po lewej stronie. Tło to jasne, rozmyte niebo, które przechodzi od bieli i jasnego szarości w dolnej części do ciemniejszego błękitu w prawym górnym rogu.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, w dolnej części kadru, znajduje się mokra, odbijająca światło powierzchnia, prawdopodobnie asfaltowa nawierzchnia ulicy lub placu. Widoczne są liczne, drobne krople wody i odbicia jasnego światła, tworzące efekt bokeh. W oddali, w centrum kadru, widać rozmyty zarys ciemnego budynku o klasycznej architekturze, z widocznymi kolumnami lub łukami w dolnej części, a także inne, niewyraźne, ciemne sylwetki budynków po lewej stronie. Tło to jasne, rozmyte niebo, które przechodzi od bieli i jasnego szarości w dolnej części do ciemniejszego błękitu w prawym górnym rogu.

Zaginięcie Mai w Mławie. Początek koszmaru

Tragedia, która wstrząsnęła Mławą i całą Polską, rozpoczęła się w środę, 23 kwietnia 2025 roku. Szesnastoletnia Maja wyszła z domu, informując bliskich, że idzie odwiedzić kolegę i szybko wróci. Niestety, kontakt z nią nagle się urwał, co wywołało zrozumiały niepokój i zmusiło matkę do zgłoszenia zaginięcia na policję. Funkcjonariusze niezwłocznie rozpoczęli poszukiwania, publikując apel o pomoc, który szeroko rozniosły media w całym kraju, choć nikt wtedy nie przewidywał tragicznego obrotu sprawy.

Przez długi czas brakowało jakichkolwiek wieści na temat Mai, a rodzina żyła w niepewności i nadziei na jej powrót. Tydzień później, gdy zewsząd płynęły tylko spekulacje, prokuratura ogłosiła druzgocącą wiadomość. Okazało się, że odnaleziono ciało nastoletniej dziewczyny, co na zawsze zburzyło spokój bliskich i pogrążyło ich w głębokiej rozpaczy.

"- Jak się pokłócę, to za pięć minut wrócę do domu" - to miało być ostatnie zdanie, które bliscy od niej usłyszeli.

Potworne obrażenia i okrucieństwo

1 maja 2025 roku, w gęstych zaroślach na obrzeżach Mławy, policyjny pies tropiący dokonał makabrycznego odkrycia – odnalazł zwłoki Mai. Bardzo szybko ustalono, że szesnastolatka została zamordowana z niespotykanym okrucieństwem, a ujawniony opis obrażeń dosłownie odbierał mowę. Maja miała zostać związana, a następnie w bestialski sposób torturowana przez swojego oprawcę, który przypalał ją, uderzał młotkiem i szpadlem, a także oblewał żrącą substancją. To, co wydarzyło się w Mławie, przeraziło nawet doświadczonych śledczych.

Agresor z premedytacją powybijał jej zęby i odciął palec, a ciało zostało częściowo spalone, co utrudniało identyfikację. Ofiara miała również liczne, rozległe obrażenia głowy, zadane tępym narzędziem, co świadczyło o ogromnej brutalności. Ciało nastolatki było tak potwornie okaleczone, że jedynie ojciec znalazł w sobie siłę, by pożegnać się z córką, podczas gdy matka nie była w stanie znieść widoku tak zmasakrowanej osoby.

"- Te rany były potworne. Płakałam, gdy wujek Mai, który przed kremacją był na oględzinach ciała, opowiadał o tych strasznych obrażeniach. Musiała bardzo cierpieć. Bardzo – ujawniła pani Wioletta, ciocia ofiary."

Kto odpowiada za morderstwo Mai?

Śledczy szybko ustalili tożsamość domniemanego sprawcy — okazał się nim 17-letni Bartosz G., który został zatrzymany w Grecji podczas wyjazdu szkolnego. Prokuratura niezwłocznie postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, podkreślając, że dysponuje twardymi dowodami potwierdzającymi jego winę. Całe to zdarzenie budziło powszechne oburzenie i niedowierzanie.

Z ustaleń służb wynikało, że Bartosz G. po dokonaniu zbrodni próbował uciec za granicę, lecz błyskawiczna współpraca polskich i greckich organów ścigania, w tym wydanie listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania, pozwoliła na jego zatrzymanie jeszcze tego samego dnia. Morderstwo Mai miało rozegrać się w dawnym zakładzie drzewnym należącym do rodziny sprawcy, gdzie Bartosz zwabił Maję do jednej z hal, a następnie brutalnie zaatakował, nie dając jej szans na obronę. Ciało, owinięte prawdopodobnie w dywan, zostało następnie ukryte w kontenerze na śmieci i wywiezione poza teren zakładu.

Ucieczka i ekstradycja podejrzanego

Jak relacjonował wówczas „Super Express”, uczeń technikum budowlanego z Mławy, po zbrodni, spokojnie pojechał z klasą na praktyki zawodowe do Grecji, próbując stworzyć sobie alibi. Śledczy jednak od początku zakładali, że wszystko było szczegółowo zaplanowane – zwabienie Mai, ogłuszenie jej młotkiem lub szpadlem, tortury, a w końcu zabójstwo. Przełomowe okazały się nagrania z monitoringu, które pozwoliły szybko ustalić tożsamość sprawcy.

Po wielu miesiącach długiej batalii o ekstradycję, Bartosz G. wreszcie wrócił do Polski i trafił w ręce specjalistów. W lutym 2026 roku biegli uznali, że potrzebna jest dłuższa obserwacja w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, aby ocenić jego poczytalność. Od tej decyzji zależy, czy zostanie skierowany na leczenie, czy stanie przed sądem, gdzie grozi mu kara od 15 do 30 lat więzienia, gdyż z uwagi na młody wiek dożywocie nie jest możliwe.

Matka podejrzanego o morderstwo Mai

W tle głównego postępowania rozwija się drugi akt dramatu, w którym główną rolę odgrywa Katarzyna G., matka Bartosza. Kobieta od samego początku konsekwentnie broni syna, zamieszczając liczne, kontrowersyjne wpisy w mediach społecznościowych. To ona zasłynęła z publicznych narzekań na złe warunki w polskim areszcie, kontrastując je z rzekomym komfortem, jaki jej syn miał w Grecji, gdzie posiadał telewizor i konsolę do gier. Te absurdalne wypowiedzi szybko stały się przedmiotem ogólnopolskiej dyskusji.

Z czasem ton wiadomości publikowanych przez Katarzynę G. stał się coraz bardziej brutalny i agresywny. Kobieta na przemian przedstawiała syna jako nadwrażliwego, nierozumianego przez rówieśników i przeciążonego emocjonalnie, by za chwilę atakować ofiarę – Maję – oraz jej bliskich, rozpowszechniając nieprawdziwe informacje. To postępowanie przekroczyło wszelkie granice, prowadząc do oskarżeń o zniesławienie.

"- Bartka zniszczyło traktowanie rówieśnicze, widocznie był przebodźcowany. Poza tym wiem, że się pobili, ale czy ją zabił, to tego nie wiem. Podejrzany, to nie znaczy winny. Dla mnie on będzie zawsze moim najukochańszym synkiem – pisała kobieta, której syn nie przyznaje się do popełnienia zbrodni."

Zniesławienie rodziny zamordowanej

Wyzwiska, insynuacje i uporczywe prześladowania bliskich Mai doprowadziły do tego, że Katarzyna G. stanęła przed sądem oskarżona o zniesławienie. Jak podkreślał radca Wojciech Kasprzyk, reprezentujący rodzinę ofiary, sprawa nie miałaby miejsca, gdyby nie skandaliczne zachowanie kobiety, która obrała sobie za cel pana Jarosława, ojca zamordowanej dziewczynki, nie zważając na to, że jej własny syn jest podejrzany o straszliwą zbrodnię. Sprawa nabrała dodatkowego wymiaru emocjonalnego i prawnego.

5 stycznia 2026 roku Sąd Okręgowy w Mławie uznał Katarzynę G. za winną zniesławienia i uporczywego nękania. Sąd orzekł, że kobieta musi zapłacić rodzinie Mai zadośćuczynienie w wysokości 150 tysięcy złotych oraz publicznie ich przeprosić, w tym na łamach papierowego wydania „Super Expressu”. Sędzia, uzasadniając wyrok, nie zostawiła suchej nitki na oskarżonej, wyraźnie stwierdzając, że jej działania miały na celu odwrócenie uwagi od sprawy zabójstwa Mai.

"- Jesteśmy zadowoleni z wyroku. Wystąpimy o uzasadnienie, po którym rozważymy podjęcie dalszych kroków - przekazał w rozmowie z nim dr Wojciech Kasprzyk."

Czy wyrok sądowy powstrzymał nękanie?

Miesiąc po ogłoszeniu wyroku, pan Jarosław, ojciec Mai, w rozmowie z Kanałem Kryminalnym Extra przyznał wprost, że granice wciąż są przesuwane. Był przekonany, że decyzja sądu powstrzyma działania Katarzyny G., jednak tak się nie stało. „Nagonka na nas trwa nieustannie, mimo wydanego wyroku i kary nałożonej przez sąd. Nie przyniosło to żadnej poprawy: sytuacja nadal jest bardzo trudna, nie ma ani chwili wytchnienia” – dodał mężczyzna, wyrażając realne zagrożenie i obawę o bezpieczeństwo swojej rodziny.

Jak ujawnił dziennik „Fakt”, może chodzić o groźby karalne, które Katarzyna G. miała kierować wobec pana Jarosława. Mecenas reprezentujący rodzinę opisał, że kobieta miała grozić pokrzywdzonemu śmiercią, a cała rozmowa została nagrana. Z uwagi na brak poprawy w zachowaniu Katarzyny G., adwokaci reprezentujący bliskich Mai postanowili podjąć dalsze kroki prawne, walcząc o spokój rodziny.

"- Byłem przekonany, że decyzja sądu powstrzyma te działania, jednak tak się nie stało - przyznał mężczyzna.- Nagonka na nas trwa nieustannie, mimo wydanego wyroku i kary nałożonej przez sąd."

Milionowe kary i zabezpieczenie majątku matki

W obliczu uporczywego nękania, adwokaci rodziny Mai złożyli wniosek o możliwość nałożenia kary finansowej za każdą nienawistną wypowiedź publikowaną przez Katarzynę G. pod adresem ofiary i jej bliskich. Choć Sąd Okręgowy w Płocku początkowo nie uwzględnił tego żądania, w apelacji stwierdzono, że taka możliwość istnieje – trzy tysiące złotych za każdy wpis przesiąknięty jadem i agresją. To ma być ostateczny sposób na powstrzymanie nękania.

Z wyliczeń mecenasa wynika, że kobieta mogłaby zostać obciążona karą w wysokości nawet 30 milionów złotych, biorąc pod uwagę ponad dziesięć tysięcy wpisów, które opublikowała na temat sprawy. Oczywiście, ich kłamliwy charakter musiałby jeszcze ocenić sąd. Obrona zamierza złożyć wniosek o egzekucję pieniędzy, a nieruchomości Katarzyny G. zostały już zabezpieczone, co uniemożliwia jej sprzedaż lub upłynnienie majątku w celu uniknięcia płatności. Zabezpieczenie obowiązuje do lipca 2026 roku, z możliwością przedłużenia.

"- Oznacza to, że każda kolejna publikacja będzie skutkować możliwością wystąpienia na drogę prawną i nałożenia na Katarzynę G. dodatkowej sankcji finansowej, niezależnie od tego, co zostało wcześniej zasądzone – podsumował Wojciech Kasprzyk."

Zarzuty o stalking i groźby karalne

Po uprawomocnieniu wyroku w sprawie naruszenia dóbr osobistych, pełnomocnik rodziny Mai zapowiedział założenie kolejnej sprawy, tym razem o stalking, co otwiera drogę do działań na płaszczyźnie karnej. Pan Jarosław, ojciec zamordowanej Mai, 4 marca wraz z pełnomocnikami stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Płocku. Rodzina jest zdeterminowana, by powstrzymać agresję Katarzyny G.

„Złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa stalkingu oraz kierowania gróźb karalnych” – potwierdził „Super Expressowi” dr Wojciech Marek Kasprzyk. Pan Jarosław podczas rozprawy wspominał o szczególnie bolesnym wpisie Katarzyny G. z dnia odnalezienia ciała Mai, w którym kobieta napisała, że „śmieć znalazł się tam, gdzie jego miejsce”. Obecnie toczą się dwa równoległe postępowania – jedno dotyczące morderstwa Mai, a drugie nękania jej rodziny. Wszystko wskazuje na to, że sprawa będzie miała jeszcze wiele odsłon.

"- Najbardziej uderzył mnie wpis w dniu, w którym odnaleziono ciało Mai. Pani G. napisała, że śmieć znalazł się tam, gdzie jego miejsce. To dla mnie, jako ojca, jest niezrozumiałe - mówił podczas rozprawy pan Jarosław."

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.