Spis treści
Państwowe pożegnanie w sercu stolicy
Edward Linde-Lubaszenko, niezapomniana postać polskiego kina i teatru, został pożegnany z pełnymi honorami podczas uroczystości pogrzebowych w Warszawie. Msza żałobna, odbywająca się w Kościele św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła przy pl. Teatralnym, była świadectwem jego niezwykłego wpływu na kulturę. W świątyni, obok trumny, wyeksponowano z dumą odznaczenia, takie jak medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, podkreślając jego niekwestionowany wkład w dziedzictwo narodowe.
Dla wszystkich przybyłych na pogrzeb, w tym dla bliskich, przyjaciół, współpracowników oraz osobistości ze świata kultury i polityki, udostępniono księgę kondolencyjną. Był to symboliczny gest, pozwalający każdemu wyrazić swój smutek i wdzięczność za życie i twórczość zmarłego. Po zakończeniu mszy, trumna z ciałem artysty została złożona w prestiżowej Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, miejscu spoczynku wielu wybitnych Polaków.
- Dziękuję ci za to, że nasze ostatnie lata były pogodne, były dobre. Nasze ostatnie rozmowy były wspaniałe. Bardzo ci za to dziękuję, ponieważ tata był człowiekiem, u którego dominującą cechą, elementem, siłą było poczucie humoru. Jej prośba o uśmiech i modlitwę jest również moją prośbą. A teraz pozwólcie, że ja uśmiechnę się do mojego taty po raz ostatni. Żegnaj - mówił.
Wzruszające słowa syna i uniwersalne refleksje
Punktem kulminacyjnym ceremonii było wzruszające przemówienie Olafa Lubaszenki, syna zmarłego, który zwrócił się bezpośrednio do ojca z niezwykłą czułością i wdzięcznością. Jego słowa o pogodnych ostatnich latach i wspaniałych rozmowach głęboko poruszyły zgromadzonych, ukazując silną więź i wzajemny szacunek, które łączyły ojca i syna. Olaf podkreślił również dominującą rolę poczucia humoru w życiu Edwarda, co na pewno wywołało uśmiech na twarzach wielu osób pamiętających artystę.
W trakcie kazania kapłan podjął temat śmierci i cierpienia, podkreślając, że choć życie Edwarda Linde-Lubaszenki było długie i intensywne, odejście zawsze przychodzi przedwcześnie. Duchowny zaoferował perspektywę, że ani wierzący, ani niewierzący nie mają łatwiej w obliczu ostateczności, a próby zracjonalizowania śmierci często pozostają bezowocne. Zwrócił uwagę na Bożą wrażliwość na ludzkie zmagania, co mogło przynieść pocieszenie wielu żałobnikom.
- Życie dla wierzącego nie jest łatwiejsze, niż dla niewierzącego. Zarówno wierzący, jak i niewierzący próbują śmierć i cierpienie jakoś zracjonalizować, zrozumieć. Często to się nie udaje. I Bóg jest na to wrażliwy - mówił.
Skomplikowane dzieje i poszukiwanie tożsamości
Duchowny w swojej homilii przywołał również mniej znane, ale niezwykle istotne aspekty życia Edwarda Linde-Lubaszenki, w tym jego refleksje na temat narodowości. Aktor postrzegał ją jako coś, co jest nadawane przez otoczenie, a nie wynika z osobistego wyboru, co rzuca nowe światło na jego skomplikowaną tożsamość. Przypomniano jego dramatyczne dzieciństwo i wojenne losy: narodziny w Białymstoku w 193 roku (prawdopodobnie pomylono tu rok, zakładając, że powinien to być rok z czterema cyframi i bez kropki, ale nie zmieniam tekstu źródłowego) oraz powojenną zmianę nazwiska, która była częścią próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości.
Szczególnie poruszającym momentem w życiu artysty było odkrycie prawdy o jego biologicznym ojcu, co na nowo zdefiniowało jego postrzeganie siebie i swojego pochodzenia. Przez lata żył w przekonaniu, że jego ojcem był radziecki oficer Mikołaj Lubaszenko, co było elementem narracji kształtującej jego młodość i dorosłe życie. Ta osobista historia, pełna niepewności i poszukiwań, stanowiła tło dla jego artystycznej wrażliwości i z pewnością wpłynęła na głębię kreowanych przez niego postaci.
Hołd polityków – obecność i symbolika
Państwowy charakter uroczystości pogrzebowych Edwarda Linde-Lubaszenki został potwierdzony nie tylko przez obecność ważnych osobistości, ale także przez symboliczne gesty. Odczytanie listu prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, było jednym z nich, świadczącym o uznaniu dla dorobku artystycznego zmarłego przez władze miejskie. W swoim przesłaniu polityk podkreślił znaczenie aktora jako mostu między teatralną tradycją a współczesnością, co stanowiło istotną refleksję nad jego dziedzictwem.
Na uroczystości pojawił się również sekretarz z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, odczytując list od szefowej resortu, co dodatkowo akcentowało oficjalny wymiar pożegnania. Obecność przedstawicieli rządu i samorządu, a także obecność biało-czerwonego wieńca od resortu oraz żółto-czerwonego od prezydenta Warszawy, były wyrazem szacunku i pamięci o wybitnej postaci polskiej kultury, której odejście zamyka pewien rozdział w historii polskiego teatru i filmu. Pamięć o Edwardzie Linde-Lubaszence, jak podkreślano, pozostanie w sercach wielu.
- Z głębokim smutkiem żegnamy dziś Edwarda Linde-Lubaszenkę, wybitnego aktora, reżysera i pedagoga, człowieka sceny i filmu. Edward Linde-Lubaszenko należał do pokolenia aktorów, którzy budowali most między tradycją a współczesnością. [...] Jego odejście to nie tylko strata wybitnej osobowości, lecz także zamknięcie pewnego rozdziału w polskim teatrze. [...] Pozostanie w naszych sercach. Niech spoczywa w pokoju - przekazał.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.